Witaj,
Mistrz Gry
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t58-budowanie-postaci
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t179-listy-do-mistrza-gry
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t58-budowanie-postaci
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t179-listy-do-mistrza-gry
Jedyny sklep we wsi
Jedyny sklep we wsi cieszy się słuszną popularnością wśród mieszkańców Wallow, bo oczywiście, jest to jedyny sklep we wsi. Przybytek nie ma nazwy, chociaż wszyscy z okolicy, kiedy twierdzą, że muszą iść coś kupić, udają się "do Dede". Dede to kobieta dobrze po 70, która pomimo ciężkiej pracy w swoim biznesie, ani myśli zwijać się z rynku. "Gdzie by ludzie bułki kupili?" - powtarza za każdym razem, kiedy ktoś proponuje jej zasłużoną emeryturę. Nad drzwiami wisi mały dzwoneczek, informujący właścicielkę o przybyciu klienta. W sklepie można znaleźć świeże pieczywo, owoce i warzywa, a także podstawowe produkty spożywcze, takie jak mąka albo sól. Rzadko kiedy brakuje tu towarów, a pani Dede za ładny uśmiech sprzedaje nawet na popularną "kreskę". Przed sklepem stoi oczywiście ławeczka, ulubione miejsce spotkań.
Mistrz Gry
Wiek :
Miejsce zamieszkania : Piekło
Zawód : Guru sekty satanistycznej
Frank Marwood
POWSTANIA : 10
WARIACYJNA : 30
SIŁA WOLI : 20
PŻ : 171
CHARYZMA : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
WIEDZA : 25
TALENTY : 11
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t152-frank-marwood
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t267-frank-marwood
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t289-gosci-we-mnie-przeszlosc
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t269-poczta-franka-marwooda
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f99-gniazdko
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1055-rachunek-bankowy-frank-marwood
POWSTANIA : 10
WARIACYJNA : 30
SIŁA WOLI : 20
PŻ : 171
CHARYZMA : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
WIEDZA : 25
TALENTY : 11
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t152-frank-marwood
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t267-frank-marwood
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t289-gosci-we-mnie-przeszlosc
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t269-poczta-franka-marwooda
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f99-gniazdko
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1055-rachunek-bankowy-frank-marwood
10 stycznia 1985

Wallow. Cichy kąt samotności gdzie dochodzi woda, radio i prąd. Parę domów na krzyż, gościniec na głównym placu i zapach świeżego mleka o 5 rano, kiedy mleczarz z dostawą przemierza zipiącym wrakiem całą wieś. Wiatr zgina pąki na drzewach w wymyślonej bajce, którą śni każdy z mieszkających tu.
Wallow. Wśród dymu palonych traw i rozgniatanych pod kaloszem jabłek, co za późno spadły na ziemię, mieszają się pokolenia.
Kto chciał więcej coś znaczyć, już dawno uciekł do miasta, które, choć niezbyt wielkie, tak przyciąga do siebie spragnionych władzy i ambicji, a ci, którym los oszczędził tych chlubnych cech, zostają tutaj. W Wallow.
Cztery kąty jedynego sklepu we wsi wypełnione jak zawsze były świeżością. Zwykle to Esther robiła zakupy, załatwiała domowe sprawunki z pomocą córek. Stara poczciwa Dede Franka widywała tylko, kiedy po pracy szybko wpadał po kolejną paczkę kawy „na wszelki wypadek” albo po co cięższe puszki i słoiki, których jego żona nie zabrała samodzielnie w trakcie porannych zakupów.
I da mi pani jeszcze tego sera — zaczął, przyglądając się sklepowej marnie działającej lodówce.
Panie Marwood, żona już kupiła — odpowiedziała sprzedawczyni, pełnym rozbawienia tonem, uśmiechając się przyjaźnie.
A to niech pani nie daje... — i tyle.
Zapłacił za swoje sprawunki, przyglądając się jeszcze ledwo działającemu sprzętowi.
Wie pani, to nie brzmi dobrze. Może coś tam wlazło pod wentylator? — zaczął, przysuwając się w stronę mechanizmu, pewien (bo i miał w tym doświadczenie), że tak nie brzmi żadna (nawet stara) lodówka.
Sprzedawczyni ledwo spojrzała i uchyliła kratkę, blokującą wszelkim gryzoniom dostanie się do wewnątrz mechanizmu, kiedy to zza niej na ziemię wytoczył się tuzin papierków po cukierkach. Nie powinny były znaleźć się tam ot tak.
Dzwoneczek przy drzwiach zadzwonił, nachalnie oznajmiając, że w sklepie zjawił się kolejny klient. Panienka Presswood. Frank pamiętał ją ze szkółki, choć znacznie lepiej znał jej ojca, a swojego niedalekiego sąsiada.
Wallow. Tutaj każdy znał każdego.
Dzień dobry — uprzejmym głosem przywitał się z dziewczyną, kiwając jej jeszcze głową, aby następnie dalej przyglądać się dziwnemu wysypisku śmieci, jakie nagle znalazło się na podłodze spożywczaka. Ot, zagadka.
Frank Marwood
Wiek : 55
Odmienność : Czarownik
Miejsce zamieszkania : Wallow, Hellridge
Zawód : siewca teorii magii
Misty Presswood
ANATOMICZNA : 3
NATURY : 3
WARIACYJNA : 5
SIŁA WOLI : 5
PŻ : 169
CHARYZMA : 1
SPRAWNOŚĆ : 7
WIEDZA : 7
TALENTY : 19
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t312-misty-presswood-budowa#911
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t382-misty-presswood#1190
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t383-poczta-misty-presswood#1191
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f139-gospodarstwo-presswoodow
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1071-rachunek-misty-presswood#9252
ANATOMICZNA : 3
NATURY : 3
WARIACYJNA : 5
SIŁA WOLI : 5
PŻ : 169
CHARYZMA : 1
SPRAWNOŚĆ : 7
WIEDZA : 7
TALENTY : 19
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t312-misty-presswood-budowa#911
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t382-misty-presswood#1190
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t383-poczta-misty-presswood#1191
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f139-gospodarstwo-presswoodow
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1071-rachunek-misty-presswood#9252
Zima nie jest moją mocną stroną. Nie lubię płaszczy, kurtek, szali, czy w ogóle wielkiego swetra, którego wełna gryzie i zostawia na skórze bladoróżowe ślady. Nie lubię, że trzeba myśleć o czymś tak trywialnym jak ubranie, i że ziemia jest twarda, skóra przesuszona, a praca zastyga w niebycie, oczekując na wiosnę. Matka zwykła nazywać to wakacjami, ale żadne z nas z tych uroków wolności raczej nie korzysta.
Zbiory i zapasy zawsze są na tyle duże, że żadne z nas nie może narzekać; ale kiedy na zewnątrz jest zimno, piec rozpalony jest do czerwoności, a jedna ze stosiku książek odbyła za mną już siedemnasty rajd, robi się bardzo nudno. Nudno, chłodno i głodno – jabłka w koszu w piwnicy tracą swój smak, ciepłe potrawy ulegają pod obietnicą czekolady, która pojawia się na naszym stole stosunkowo rzadko.
W tym sklepie nie ma tabliczek w złotej folii i czerwonej tekturce, co przyjmuję z ogromnym pożałowaniem i dziecięcym zniecierpliwieniem, zwłaszcza, że żadna z pozycji na matczynej liście nie jest przeznaczona dla mnie. Podstawowe produkty, żadnej frajdy, a kolorowe słoje z owsianymi ciastkami na wagę przestały robić na mnie wrażenie już dawno temu.
Miętowa guma przeskakująca od górnej szczęki do dolnej, wciśnięte w kieszenie dłonie; dopiero kiedy drzwi zaskrzypiały, dzwoneczek uruchomił się, a ja wymamrotałam krótkie acz miłe dzień dobry, przygoda zakomunikowała swoje istnienie.
Początkowo niedostrzeżona; pan Marwood i znana wszystkim doskonale Dede – raczej nie wdawałam się z nią w dyskusje, choć nierzadko próbowała mnie zachęcić rozmową, wypytać o matkę albo Cliffa, albo bratanków – zwykle mamroczę wtedy jakieś krótkie słowa, bo doprawdy, nie wiem co powinnam jej opowiedzieć. To nic ciekawego.
– Dzień dobry – tym razem kieruję powitanie do pana Marwooda, pozornie niezainteresowana, drepcząc w kierunku starego regału, na którym ustawiono cały stosik mącznych produktów. Ale coś chrzęści, drga, w końcu z charakterystycznym łoskotem upada; zerkając przez ramię widzę, jak sprzedawczyni ściąga kratę z dolnej części lodówki, i zaraz potem na podłogę spływa lawina pomarańczowo-różowych papierków.
Podjada w pracy?
Pytanie drga mi na końcu języka i cudem powstrzymuję się od wypowiedzenia go na głos; to chyba byłoby niegrzeczne.
– To po cukierkach, tych z opakowania z tęczą – rzucam, doskonale rozpoznając papierki. Moje odkrycie raczej niezbyt się zda na dojście do prawdy i odpowiedź na pytanie, cóż te śmieci robią przy wentylatorze lodówki. Sięgam po torebeczkę z bułką tartą, i unosząc brew obserwuję, cóż też zamierza zrobić pan Marwood i Dede.
– Są dość drogie – komentuję jeszcze, bo może to istotny aspekt tej małej, cukrowej zagadki. Ale paczka naprawdę wychodzi sporo.
Misty Presswood
Wiek : 19
Odmienność : Czarownica
Miejsce zamieszkania : Wallow
Zawód : pomoc w gospodarstwie, prace dorywcze
Frank Marwood
POWSTANIA : 10
WARIACYJNA : 30
SIŁA WOLI : 20
PŻ : 171
CHARYZMA : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
WIEDZA : 25
TALENTY : 11
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t152-frank-marwood
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t267-frank-marwood
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t289-gosci-we-mnie-przeszlosc
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t269-poczta-franka-marwooda
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f99-gniazdko
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1055-rachunek-bankowy-frank-marwood
POWSTANIA : 10
WARIACYJNA : 30
SIŁA WOLI : 20
PŻ : 171
CHARYZMA : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
WIEDZA : 25
TALENTY : 11
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t152-frank-marwood
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t267-frank-marwood
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t289-gosci-we-mnie-przeszlosc
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t269-poczta-franka-marwooda
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f99-gniazdko
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1055-rachunek-bankowy-frank-marwood
Na wsi takiej jak Wallow ciężko było nie znać drugiego człowieka, niezależnie czy mieszkał obok, czy na samym jej krańcu. Mała społeczność była przesadnie religijna, choć oczywiście jej odłamy skrajnie różne. Marwood nie raz z politowaniem patrzył na dzieci i rodziców zmierzających w stronę kościoła co niedzielę. Od lat o rodzinach takich jak Marwood, Presswood czy Padmore krążyły plotki, ale szybko udawało się je ukrócać.
Protestanci. Kalwiniści. Każdy mówił inaczej, żaden nie miał racji.
Pentakl schowany pod koszulą nie mógł zdradzić im prawdy, bo Frank dostatecznie mocno dbał o to, by nigdzie poza własnym kowenem lub kościołem, nikt nie dostrzegł jasnego metalu w kształcie pentagramu, dzieci instruowali z Esther podobnie, doskonale wiedziały, co mówić, a o czym milczeć. Dopóki byli dobrymi ludźmi, pomagali sobie nawzajem i mówili „dzień dobry”, wchodząc do jedynego sklepu we wsi, do tej pory mogli liczyć na przychylność społeczności. Zresztą, miejscowa złota rączka i korepetytor z fizyki dla tych dzieciaków, które niezbyt radziły sobie ze ścisłymi przedmiotami, cieszył się dobrym słowem sąsiadów. Centralny punkt wsi, ławka przed sklepem, na której nierzadko siadali starsi panowie, testując nawzajem swoje domowe alkoholowe produkcje, też zawsze witała się z sąsiadem, nawet jeśli sam nie przysiadał z nimi. Ludzie mijali się na rowerach, krążąc między Wallow a Saint Fall, dlatego spotkanie kolejnej znajomej twarzy, córki sąsiadów Marwoodów, nie było nawet zaskoczeniem.
To miła dziewczyna, dobrze jej z oczu patrzyło, zawsze mówiła dzień dobry.
Frank przyglądał się papierkom, ale nie znał się szczególnie na czekoladkach i innych takich, dlatego też rozwikłanie zagadki czym były wolał zostawić innym. Znacznie bardziej fascynował go dźwięk wydobywający się z wentylatora pod lodówką. Panna Presswood nie miała najmniejszego problemu z identyfikacją tajemniczych pozostałości po zbrodni.
Czyżby ktoś nie chciał wydawać pieniążków na drogie cukierki? — podniósł wyżej brew, instynktownie sięgając do kieszeni, co by upewnić się, że kieska wciąż tam jest, nawet jeśli niemal pusta. Nie zawsze z Esther mogli pozwolić sobie na kupno takich rarytasów dla dzieciaków, pieniądze należało oszczędzać, a poza tym szarlotka pani domu i tak była smaczniejsza niż jakieś tam landrynki.
Nie minęły nawet 2 sekundy, gdy drzwi sklepu łagodnie otworzyły się i wparowała przez nie kobieta ciągnąca swojego syna za ucho.
No! Teraz zobaczysz — szarpnęła dzieciaka, prowadząc prosto do sklepowej lady, przed panią Dede. — Powiedz, co zrobiłeś, smarkaczku! Taki wstyd przed całą wsią... Taki wstyd.
Na oko dziewięcioletni chłopiec w oczach miał łzy i trząsł się z przerażenia, ale ręce i kąciki ust pobrudzone miał czekoladą. Widać sprawca sam się znalazł, a właściwie przyprowadziła go przed sąd ostateczny matka. Dzieciak, gdy tylko dostrzegł zebrane w sklepie towarzystwo, otarł szybko łzy, wypinając do przodu pierś, jakby próbował zaimponować pannie Presswood swoją męskością.
Nie myliłaś się, Misty — podrapał się jeszcze po brodzie. Motyw wydawał się jasny.
Frank Marwood
Wiek : 55
Odmienność : Czarownik
Miejsce zamieszkania : Wallow, Hellridge
Zawód : siewca teorii magii
Misty Presswood
ANATOMICZNA : 3
NATURY : 3
WARIACYJNA : 5
SIŁA WOLI : 5
PŻ : 169
CHARYZMA : 1
SPRAWNOŚĆ : 7
WIEDZA : 7
TALENTY : 19
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t312-misty-presswood-budowa#911
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t382-misty-presswood#1190
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t383-poczta-misty-presswood#1191
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f139-gospodarstwo-presswoodow
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1071-rachunek-misty-presswood#9252
ANATOMICZNA : 3
NATURY : 3
WARIACYJNA : 5
SIŁA WOLI : 5
PŻ : 169
CHARYZMA : 1
SPRAWNOŚĆ : 7
WIEDZA : 7
TALENTY : 19
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t312-misty-presswood-budowa#911
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t382-misty-presswood#1190
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t383-poczta-misty-presswood#1191
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f139-gospodarstwo-presswoodow
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1071-rachunek-misty-presswood#9252
Jakoś nigdy nie przejmowałam się tym, co może kłębić się pod kopułą czaszek dzieci ze wsi. Tych dzieci, co w dłoniach czasem ściskały skarbczyk z krzyżykiem, a potem mówiły słowa na początku niezrozumiałe, później całkowicie odległe od tego, czego uczyłam się ja.
Przestałam zwracać uwagę na ich słowa, myśli i spojrzenia; z czasem znikały, albo zwyczajnie się przyzwyczajałam – do kilku prostych wyzwisk, głupich komentarzy. Czasem wystarczy unieść środkowy palec, czasem odkrzyknąć przekleństwo jeszcze brzydsze z dźwięku. Nic takiego.
Nie jestem zbytnio konfliktowa – wręcz wcale. Jestem za to miła. I mówię dzień dobry.
Po odpowiednim przywitaniu podchodzę do interesujących mnie półek, choć to, co rozgrywa się w sklepie chwilę później, jest zgoła ciekawsze od codziennych zakupów; mój wzrok pędzi w kierunku pana Marwooda, i kiedy dostrzegam jego ciekawość wymierzoną wiatrakowi lodówki, wcale nie jestem zdziwiona.
Kiedyś widziałam go z ojcem przy jakimś traktorze, okropnie rzępolącym, który, za sprawą pana sąsiada zaczął wydawać jakoś przyjemniejsze dźwięki. Może na cukierkowy zator też zna sposoby?
– Dobrze, że nie wpadły dalej. Do jakiegoś silnika – komentuję, a głos brzmi tak, jakbym się na tym znała; bynajmniej, nie mam za wiele wspólnego z techniką i technologią, ale wzrok, jakim obdarza mnie Dede wskazuje na to, że zabrzmiałam tak, jak tego chciałam.
– Mam rację, panie Marwood? – szukam jednak potwierdzenia eksperta. Bułka tarta, puszka fasoli i śmietana w szklanej butelce lądują na dnie metalowego koszyczka. Przechodzę dalej, lawirując niemal tanecznym krokiem w wąskiej alejce, stając w końcu przy lodówkach z nabiałem i mięsem; charakterystyczny zapach pcha się do mojego nosa, sprawiając, że na moment ściągam ze sobą nozdrza, a później lekko nimi pociągam.
– Mogłyby spowodować pożar – kolejny punkt dla mnie, błyskotliwa dedukcja prawa fizyki i potencjalnych zagrożeń; powinnam wpisać sobie punkt w jakimś dzienniczku, gdybym jeszcze była zainteresowana szkołą i ocenami.
W anturażu naszej codzienności pojawia się jednak ktoś jeszcze; Dede za moimi plecami wzdycha głośno, kiedy do sklepu wchodzi z impetem kobieta, ciągnąca za sobą chłopca. Znam go.
To Thomas, kilka roczników niżej. Kiedyś pomagał w mleczarni, teraz – teraz palicho wie, co się z nim dzieje.
Jak widać, nic dobrego.
Rozchylam usta, zdecydowanie zaskoczona; pierw podejrzewałam Dede i ciągoty do słodkości, ale scenka, jaka wygrywa się w sklepie wskazuje jasno, że to Thomas zjadał cukierki i pozbywał się dowodów w tak dziecinny sposób.
– Ucho mu pani wyrwie – mamroczę, ze wzruszeniem ramionami lustrując wyprostowanego młodzieńca. Kobieta łypie na mnie, złowrogo, przez chwilę chcę nawet wznieść ręce w górę w geście kapitulacji i braku pretensji do jej małej, życiowej tragedii.
– I Dede ma teraz problem z lodówką – kwituję, by wiedziała, cóż to jej synek zrobił – Mam rację, panie Marwood?
Misty Presswood
Wiek : 19
Odmienność : Czarownica
Miejsce zamieszkania : Wallow
Zawód : pomoc w gospodarstwie, prace dorywcze
Frank Marwood
POWSTANIA : 10
WARIACYJNA : 30
SIŁA WOLI : 20
PŻ : 171
CHARYZMA : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
WIEDZA : 25
TALENTY : 11
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t152-frank-marwood
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t267-frank-marwood
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t289-gosci-we-mnie-przeszlosc
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t269-poczta-franka-marwooda
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f99-gniazdko
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1055-rachunek-bankowy-frank-marwood
POWSTANIA : 10
WARIACYJNA : 30
SIŁA WOLI : 20
PŻ : 171
CHARYZMA : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
WIEDZA : 25
TALENTY : 11
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t152-frank-marwood
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t267-frank-marwood
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t289-gosci-we-mnie-przeszlosc
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t269-poczta-franka-marwooda
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f99-gniazdko
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1055-rachunek-bankowy-frank-marwood
Razem z wiekiem przychodzą myśli z serii tych głupszych, że młodzież, która ledwo co oderwała się od ziemi i głową jeszcze buja w chmurach, kompletnie nie pasuje do starszego pokolenia. Frank niejednokrotnie obserwując własne dzieci, miał wrażenie, że ktoś odciął go od nowości, chociaż niestrudzenie podążał za nowinkami technicznymi. Ich charaktery i nierzadko butność była czymś nie do pomyślenia blisko czterdzieści albo i pięćdziesiąt lat temu, a jednak, jakby się głębiej nad tym wszystkim zastanowić — to przecież każdemu z nich chodziło o dokładnie to samo. I młodemu Marwoodowi, gdy w wieku 7 lat z wypiekami na twarzy palcem śledził po treści używanego podręcznika do matematyki w Big Pine i każdemu z niego dzieci, gdy łapało własne obsesyjki i zainteresowania, i młodej Misty, gdy z pewnym niezrozumieniem w oczach siadała w czwartej ławce w salce w szkółce kościelnej, aby jakiś starzec wykładał jej o teorii magii. Każde potrzebowało wolności i samostanowienia, woli, którą przecież rodzice, tak czy siak, sterowali, niektórzy dla własnej satysfakcji, inni z troski, a jeszcze inni — tak jak Frank — oddawali tę rolę własnej żonie. Młodemu Thomasowi też w jakiś pokręcony sposób chodziło przecież o wolność, chociaż sposób, w jaki zdecydował się ją uzyskać, zakrawał na skrajną głupotę. Esther na pewno wyjaśniłaby to lepiej, ale Frank od zawsze uważał, że jego żona miała znacznie lepszą rękę do dzieci, nawet jeśli obydwoje pracowali z młodzieżą.
Z krótkich rozważań wyrwała go Misty, chociaż nigdy nie uciekł głową gdzieś dalej, tak jednak gdy wspomniała o silniku, Marwood szybko odwrócił się, instynktownie unosząc brwi w górę w nieukrywanym zdziwieniu. Niemal z ust uleciało mu słowo tłumaczące, że chłodziarce daleko do traktora, ale się powstrzymał. Na nieszczęście nie powstrzymała go młoda panna Presswood.
Do sprężarki, tak... — powiedział nieco ciszej, posyłając dziewczęciu miły uśmiech, jakby sprężarka i silnik były ledwie synonimami. — Lodówki zwykle składają się ze sprężarki, skraplacza, parownika, zaworu rozprężonego, no i termostatu. Tu może wysiąść to pierwsze... To prawda — podrapał się po wąsie i spojrzał, marszcząc brwi, na dzieciaka. Bardzo nieładnie tak kraść. Frank z dumą mógł rzec, że jedyne co w życiu skradł to świetlaną naukową przyszłość sobie i własnej żonie. Choć te były wagi większej niż parę drogich cukierków.
Nie było pewne, jak wiele papierków po tychże mogło znaleźć się w czeluściach lodówki i zdrowy rozsądek nakazywał twierdzić, że wiele. Jeśli tylko Thomas miał sposobność przemknąć obok starej Dede niezauważony, co przy sprytnym dzieciaku i starszej pani zdawało się całkiem prawdopodobne, to zniszczenia mogły być większe, niż było to widać na pierwszy rzut oka. Jeśli folijki razem z drganiami maszyny weszły głębiej, mogły zostać niemal zassane do środka, a to z kolei mogłoby spowodować, tak jak wspominała wcześniej Misty, pożar. Nie warto było ryzykować.
Pani da latarkę — zwrócił się do ekspedientki, zostawiając na ladzie sklepu zakupy, by szybko przyklęknąć obok chłodziarki. Ból kolan w tym wieku bywał nie do zniesienia, ale za żadne skarby nie miał zamiaru dać tego po sobie poznać, pchając nos w stronę dziury po zdjętej kratce, gdy odezwał się głos zrozpaczonej matki młodego złodziejaszka.
Ty mnie nie pouczaj, Misty, bo ja się potem przejdę do twoich rodziców — rzuciła nieprzyjemnie kobieta w stronę nastolatki, a następnie, jakby na potwierdzenie swoich słów, strzeliła chłopca otwartą dłonią w potylicę.
Frank Marwood
Wiek : 55
Odmienność : Czarownik
Miejsce zamieszkania : Wallow, Hellridge
Zawód : siewca teorii magii
Misty Presswood
ANATOMICZNA : 3
NATURY : 3
WARIACYJNA : 5
SIŁA WOLI : 5
PŻ : 169
CHARYZMA : 1
SPRAWNOŚĆ : 7
WIEDZA : 7
TALENTY : 19
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t312-misty-presswood-budowa#911
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t382-misty-presswood#1190
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t383-poczta-misty-presswood#1191
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f139-gospodarstwo-presswoodow
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1071-rachunek-misty-presswood#9252
ANATOMICZNA : 3
NATURY : 3
WARIACYJNA : 5
SIŁA WOLI : 5
PŻ : 169
CHARYZMA : 1
SPRAWNOŚĆ : 7
WIEDZA : 7
TALENTY : 19
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t312-misty-presswood-budowa#911
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t382-misty-presswood#1190
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t383-poczta-misty-presswood#1191
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f139-gospodarstwo-presswoodow
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1071-rachunek-misty-presswood#9252
Thomas staje się winowajcą codzienności, łobuzem grasującym w małym spożywczaku; nie wiem, czy bardziej interesuje czy bawi mnie mina – kolejno Dede, pana Marwooda, w końcu tego małego chłopaczka. Pomiędzy dzieciństwem a wiekiem nastoletnim, z grymasem na buźce i wielkimi wypiekami. Na moment zerkam też na jego ucho, jakby kontrolnie, gotowa sprawdzić, czy matka przypadkiem nie zdążyła już naderwać tkanki, tym swoim despotycznym gestem obrazującym jej niezadowolenie.
Kolorowe papierki tworzą mało ciekawą mozaikę na podłodze, część jeszcze tkwi w wirniku, silniku, czy czym to tak naprawdę jest, to coś w lodówce – pan Marwood poprawia mnie, dość prędko i spodziewanie; uchylam usta i zamykam je prędko, bo pewnie ma rację.
– No, do sprężarki – wypowiadam to dziwne słowo od razu za nim, energicznie potakując głową, jakby ten ruch miał dobitnie potwierdzić moje słowa i marną znajomość z zakresu techniki i technologii. W przeciwieństwie do mojego sąsiada, którego zainteresowanie zdradza doświadczenie i wiedzę.
Przez moment – zaledwie sekundy składające się z abstrakcyjnych obrazów – wyobrażam sobie scenę, w której wszystko wybucha – sprężarka, lodówka, my, cały ten sklep w końcu. Dopiero odwracając się przez ramię i posyłając dziwnej kobiecie dziwne spojrzenie, pozbywam się tej zgoła makabrycznej wizji.
– A po cóż to – mamroczę, o krok od wywrócenia oczami. Zrzędliwa mimoza. Wiotka skóra, słomiane włosy, zaciśnięte palce a potem otwarta, zmarszczona dłoń, która uderza w tył głowy chłopca. Nie wiem co też mogłaby chcieć od moich rodziców, co im nagadać i czym zagrozić. Tracę na moment zainteresowanie jej nieustępliwym spojrzeniem, dość pospolitym w Wallow, patrząc tym razem na chłopca, z wyciągniętą piersią i powstrzymywanymi łzami w oczach.
– Następnym razem daj znać, Thomas, moja mama robi karmelki – kieruję słowa w stronę chłopca, drgając na cierpliwości jego matrony; tym razem zupełnie nieświadomie, podważając gdzieś logikę przewinienia i kary, zahaczając o brak słodyczy w domu; po coś przecież kradł te cuksy.
Dede grzebie pod ladą i w końcu podaje panu Marwoodowi niezbędną latarkę; posyłam ostatnie spojrzenie Thomasowi i podchodzę do mężczyzny z wąsem, naszego bohatera codziennej bolączki.
– Co słychać u Winnie, panie Marwood? – pamiętam, że powoli zbliżają się jej urodziny. Może to doskonały moment, żeby wypytać o potencjalne prezenty?
Misty Presswood
Wiek : 19
Odmienność : Czarownica
Miejsce zamieszkania : Wallow
Zawód : pomoc w gospodarstwie, prace dorywcze
Frank Marwood
POWSTANIA : 10
WARIACYJNA : 30
SIŁA WOLI : 20
PŻ : 171
CHARYZMA : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
WIEDZA : 25
TALENTY : 11
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t152-frank-marwood
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t267-frank-marwood
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t289-gosci-we-mnie-przeszlosc
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t269-poczta-franka-marwooda
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f99-gniazdko
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1055-rachunek-bankowy-frank-marwood
POWSTANIA : 10
WARIACYJNA : 30
SIŁA WOLI : 20
PŻ : 171
CHARYZMA : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
WIEDZA : 25
TALENTY : 11
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t152-frank-marwood
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t267-frank-marwood
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t289-gosci-we-mnie-przeszlosc
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t269-poczta-franka-marwooda
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f99-gniazdko
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1055-rachunek-bankowy-frank-marwood
Z zasady nie garnął się do wychowywania cudzych dzieci w czasie prywatnym i wolnym. W domu najlepiej radziła sobie z tym Esther, czemu ciężko było się dziwić. Nie dość, że małżonka Franka miała cierpliwość jak stąd do Chin, niezwykłą rękę do dzieci, to jeszcze była ich matką. Nie od dzisiaj wiadomo, że instynkt macierzyński znacznie bardziej zrozumie latorośle, niż nieobecny i zapracowany ojciec. Szkółka zostawiała w tej kwestii mniejsze pole do popisu. Marwood przyzwyczaił się już przez tyle lat, że był dla młodzieży tylko elementem krajobrazu, koniecznym, aby zaliczyć rok, dostać pentakl, zrozumieć podstawy i iść dalej w świat wojować o modernizowane jutro.
Kolejny uśmiech pojawił się na twarzy starego siewcy, gdy Misty potwierdziła, że w istocie chodzi o sprężarkę. Właściwie mógłby go nie odklejać spod wąsa. W prostocie tego dziewczęcia było coś urzekającego, co nakazywało przypominać sobie "stare dobre czasy" chociaż nikt nigdy nie określił, kiedy takowe się zaczęły i kiedy właściwie się skończyły.
Do starszych trzeba mieć szacunek, smarkulo! — odburknęła sąsiadka trzymająca swojego syna za ucho, prosto w stronę Misty.
A do młodych, nie? — głowę przechylił w przód, czujne spojrzenie zatrzymując na kobiecie, jakby rzeczywiście uraziły go te krzyki. Oczywiście, że miała rację, że dzieciak nie powinien kraść, ale, na Lucyfera, to nie był powód, żeby robić mu wstyd przy całej wsi. W Wallow się nie przelewało. Z kamiennych domostw prędzej sypał się tynk, niż w North Hoatlilp, nikt nie kupował tu drogich szybkich fur, prędzej obserwował w gazecie ogłoszenia o sprzedaży ciągnika. — Pani Carr, Thomas może odpracować kradzież, prawda? Pani Dede na pewno przyda się pomoc w noszeniu towaru, zwłaszcza rano przed szkołą, gdy trzeba się szybko uwijać — nauką, a nie przemocą — taka dewiza przyświecała wszystkim Marwoodom i tego nauczył się jako ojciec.
Kobiety kiwnęły głową w niemym porozumieniu.
A ty Thomasie nie kradnij więcej, to nie przystoi dojrzałemu mężczyźnie — chłopiec nie miał ojca. Poszedł w świat cztery lata temu, potem ktoś jeszcze widział go osiemnaście mil stąd pijanego na ławce, ale dalej słuch zaginął. Wszyscy we wsi wiedzieli, że był to pijaczyna rodem z tych nieuleczalnych i niereformowalnych, jakich pełno było zwłaszcza w biedniejszych częściach hrabstwa. Chłopaka potarmosił jeszcze po włosach w niemalże czułym geście. Szkoda go było na zmarnowanie.
Papierki z wnętrza lodówki łatwo dało się usunąć, wystarczyło odrobinę tam podłubać, ubrudzić sobie od kurzu palce (a potem po cichu wspomnieć Dede, że tam też trzeba czyścić) i była jak nowa. Na całe szczęście. Frank leżał jeszcze na ziemi, czując narastający ból gdzieś przy lewym biodrze, rozmawiając z młodą panną Presswood.
A dobrze, dobrze. Dużo nauki ma na studiach, ale to nie przeszkadza jej, żeby uczyć się jeszcze więcej... Ale będziemy mieli w rodzinie lekarza, to dopiero duma! — na szczęście Winnie nie miała problemy z uzyskaniem stypendium, bo w innym wypadku zwyczajnie nie mogliby sobie pozwolić na dalszą naukę. Kłopotem była teraz Aurora, kompletnie niezainteresowana dalszym zdobywaniem edukacji, a o wiele bardziej chłopcami. To jednak leżało w kwestii jej mamy, ojciec wolał nie wtrącać się w te sprawy. — U rodziców wszystko gra? Pozdrów ich ode mnie koniecznie, w zimie ciężko się spotkać, nawet przelotnie na przystanku — jedynie w Kościele, ale tego nie wspomniałby przecież publicznie. Poza tym — tam ciężko się rozmawia, bo po mszy wszyscy uciekają do ciepłych domów.
Frank Marwood
Wiek : 55
Odmienność : Czarownik
Miejsce zamieszkania : Wallow, Hellridge
Zawód : siewca teorii magii
Misty Presswood
ANATOMICZNA : 3
NATURY : 3
WARIACYJNA : 5
SIŁA WOLI : 5
PŻ : 169
CHARYZMA : 1
SPRAWNOŚĆ : 7
WIEDZA : 7
TALENTY : 19
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t312-misty-presswood-budowa#911
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t382-misty-presswood#1190
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t383-poczta-misty-presswood#1191
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f139-gospodarstwo-presswoodow
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1071-rachunek-misty-presswood#9252
ANATOMICZNA : 3
NATURY : 3
WARIACYJNA : 5
SIŁA WOLI : 5
PŻ : 169
CHARYZMA : 1
SPRAWNOŚĆ : 7
WIEDZA : 7
TALENTY : 19
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t312-misty-presswood-budowa#911
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t382-misty-presswood#1190
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t383-poczta-misty-presswood#1191
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f139-gospodarstwo-presswoodow
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1071-rachunek-misty-presswood#9252
Ciężko mi pojąć matczyne decyzje; zwłaszcza tej, która stoi na środku sklepu i daje popis swojej dominacji nad dziecięcą bojaźliwością. Ciężko mi pojąć też te, którymi kieruje się moja matka – nie rozumiałam jej wtedy i nie rozumiem teraz, a kiedy tata umarł, zdawało mi się, że przepaść, która zawsze nas dzieliła – naturalnie, jak skrajności w przyrodzie i domniemane prawdy o całym świecie – jakoś zapadła się jeszcze niżej, głębiej, tworząc z nas dwa twory z obcych miejsc, pod tym samym dachem.
Ale mimo to, wiem, że w niczym nie przypomina drącej się w czterech kątach małego sklepiku dewotki, która za punkt honoru wzięła sobie odstawianie rodzicielskiej szopki przed Dede i panem Marwoodem, mnie angażując w tę farsę zupełnie przypadkowo, z całą jednak zajadliwością, jaka tylko mogła cechować kobietę wkraczającą w wiek stosunkowo średni.
Przekrzywiam głowę w jedną stronę jeszcze przez kilka chwil, obserwuję grymas na twarzy chłopca, czerwone od wstydu i nadmiaru uścisku ucho; ostatnie spojrzenie posyłam jego matce, wybuchającej znowu i znowu, na tyle donośnie, że nie szczędzę sobie wywrócenia oczami. Później po prostu się zamykam, milknę, niezainteresowana naszymi sielankowymi, wiejskimi perypetiami, które obracają się wokół krzykliwych bab, kolorowych papierków i prostych, krnąbrnych dzieciaków.
Gdzieś na końcu języka tkwi mi jeszcze donośna pochwała, dumne ma pan rację, panie Marwood!, ale finalnie gryzę się w końcówkę i gotowa odpuścić sąsiadce dalszych drażliwości, odwracam się w kierunku lodówki.
Lodówki, papierkowej farsy i tego urządzenia, sprężarki, którą to Frank Marwood właśnie ratuje od katastrofy.
– O tak, co pan myśli, co będzie robiła potem? – po całych tonach ksiąg, stosach notatek i po morzu drylujących egzaminów; nigdy do tej pory nie myślałam o studiach, nie umiem sobie nawet wyobrazić jak naprawdę wyglądają, choć opowieści Winnifred są barwne i pełne pasji – Będzie grzebać ludziom w brzuchach? – zagaduję, unosząc brew i kładąc rękę na biodrze, na którym oparłam ciężar ciała. Grzebać w brzuchach, nogach, rękach czy głowach – wizualizuję sobie uroczą, drobną Winnie w wielkim, białym kaftanie, ze skalpelem w rękach i maską na twarzy – dziwaczne są wybory nastolatek-młodych-dorosłych.
– Wie pan jak to jest. Zima. Nic ciekawego – wzruszam ramionami, kiedy pyta o rodziców; o mamę, może trochę Cliffa, jakoś utkwiło mi w pamięci, że ona ucieleśnia dwie rodzicielskie figury w swoim wątłym ciele. Cliff – Cliff to Cliff, ze swoją rodziną i swoimi bolączkami; ale jakoś mimowolnie widzę jego twarz, kiedy pojawia się słowo rodzice.
– Wszystko zmarznięte, a zwierzęta wiecznie głodne. Ale ostatnio mama wróciła do robienia szalików na drutach – opowiadam, z nutą entuzjazmu o aktywności, którą zaraziła ją moja siostra – Chce pan może? Są całkiem ładne.
Misty Presswood
Wiek : 19
Odmienność : Czarownica
Miejsce zamieszkania : Wallow
Zawód : pomoc w gospodarstwie, prace dorywcze
Frank Marwood
POWSTANIA : 10
WARIACYJNA : 30
SIŁA WOLI : 20
PŻ : 171
CHARYZMA : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
WIEDZA : 25
TALENTY : 11
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t152-frank-marwood
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t267-frank-marwood
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t289-gosci-we-mnie-przeszlosc
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t269-poczta-franka-marwooda
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f99-gniazdko
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1055-rachunek-bankowy-frank-marwood
POWSTANIA : 10
WARIACYJNA : 30
SIŁA WOLI : 20
PŻ : 171
CHARYZMA : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
WIEDZA : 25
TALENTY : 11
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t152-frank-marwood
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t267-frank-marwood
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t289-gosci-we-mnie-przeszlosc
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t269-poczta-franka-marwooda
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f99-gniazdko
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1055-rachunek-bankowy-frank-marwood
Wiejska sielanka kończyła się tam, gdzie brakowało dolarów na leki dla dzieci. Stary kościół pod modrzewiem i pęknięty dzwon nie zapraszał na mszę wszystkich, którzy o Wallow mogli mówić „dom”. Społeczeństwo podzielone na dwie części — tą zakłamaną i podatną na manipulację bożka nad bożki i tą, która znała prawdę. Czarownicy tacy jak Marwoodowie czy Preswoodowie nie wchodzili normalnym ludziom w paradę, nawet jeśli po wsi plotkowano, że to nie chrześcijanie. Nikt nie spodziewał się, że pod koszulą Franka widnieje srebrny pentakl — gorączka pseudosatanizmu, ta paskudna głośna muzyka i nastoletni chłopcy przebierający się w ciasne spodnie, stroszący włosy i drący się w rytm nierytmicznej muzyki, nie byli przedstawicielami Kościoła Piekieł, a zwykłymi uzurpatorami. A jednak w Wallow czas płynął jakoś inaczej, dziwaków było tu jakby mniej, jeśli oczywiście wykluczyć starą pannę O’Fallon, która w wieku 75 lat próbowała oszukać wszystkich, że dalej ma płomiennorude włosy. Jej wieczny krzyk na młodych cyklistów zmierzających po polach mieszał się z bimbrem wypijanym na ławce przed sklepem i zapachem domowego placka z borówkami. Ten był idealny, nie za suchy, niezbyt kwaśny, obsypany mielonym cukrem.
Ludzie tu zostawali, zakochiwali się w małej przestrzeni rozległej na wiele mil, lub wręcz przeciwnie — nienawidzili jej do szpiku kości, a zostawali, bo nie mieli innej drogi. Miasto znajdywało się niedaleko, autobus przejeżdżał nawet 10 razy dziennie w dni robocze, ale młodzieży było jakby mniej. Taka Wendy — wolała tkwić w centrum wszystkiego i niczego, zamiast zająć stare domostwo po ciotce, odremontować trochę i żyć w promieniu słońca, a nie smrodzie samochodów. Winnie w Wallow już właściwie tylko spała. Praca na 1/4 etatu, studia, studia na tajnych kompletach, permanentne zmęczenie w oczach, ale nieukrywana werwa i poczucie, że jej się udało. Będziemy mieli w rodzinie lekarza - Frank wolałby mieć wnuki.
Albo i gorzej — uśmiechnął się, wyraźnie rozbawiony. — Chce być chirurgiem, operować brzuchy, naprawiać serca, może nawet składać nogi — kobieta-chirurg. To nie zdarzało się często. — Ale na wsi chirurg rzadko potrzebny. Internista za to bardziej, więc pewnie i tak na tym się skończy — Marwood być może z premedytacją, a być może ze zwykłego roztargnienia nie uznawał teorii, w której Winnie mogłaby wyprowadzić się z rodzinnego domu przed ślubem, a następnie z Wallow po ślubie — wieś oferowała dostatecznie dużo. Zapomniał wół, jak cielęciem był, jak chciał pędzić choćby do Salem, do Nowego Jorku, nawet na księżyc, żeby spełniać marzenia. Pierwsze i każde kolejne dziecko sprowadziło go jednak na ziemię. Były rzeczy ważne i ważniejsze, nawet jeśli potem nienawidził ich za to.
Ktoś otworzył drzwi, wpuszczając do środka nieprzyjemny chłód, a dzwoneczek przy nich przysnął.
Czasem cieszył się, że nie był rolnikiem. W pewnym sensie był — mieli przecież kury, kilka grządek z truskawkami i malinami, hodowali szklarnię pomidorów i alejkę sałaty, ale to wszystko było niczym w porównaniu z obszernymi polami posiadanymi przez Padmorów lub choćby Presswoodów, po których należało jeździć dniem i nocą, aby zarobić na chleb. Zima nie była odpoczynkiem dla tych rodzin, a czasem na planowanie, na skupywanie, sprzedawanie, wydawanie ze słoika ostatnich zaskórniaków w myśl, że zaraz wiosna i na pewno się odkują.
Dziękuję Misty, ale mam już szalik — a to, czego nie mam to pieniądze, żeby kupić nowy. Kilka centów i złożonych w kostkę pięć dolarów — tyle musiało wystarczyć dziś na podstawowe zakupy.
Frank podniósł się z ziemi nieco ociężale, opierając jeszcze na kolanie.
Naprawione, ale przyda się rozkręcić ją i przeczyścić. Na razie podziała, ale jakby pani trzeba było pomocy, to niech pani przekaże żonie — uśmiechnął się, trzepiąc dłonie i kolano z kurzu.
Odprowadzisz mnie do samochodu? — spytał jeszcze Misty, bo temat, który miałby teraz poruszyć, zdecydowanie nie nadawał się do uszu właścicielki jedynego sklepu we wsi. Gdy wyszli przed drzwi, upewniając się jeszcze, że nie ma wokół ani Thomasa, ani jego mamy, ani jakiegokolwiek innego podsłuchującego, powiedział cicho: — Niech mama narobi więcej i spróbuje sprzedać, jak się zacznie Uczta Ognia. Wiesz sama, ilu turystów zjeżdża do Saint Fall wtedy, zwłaszcza z cieplejszych stanów. Szaliki mogą im się przydać — uśmiechnął się na odchodne, mrużąc ze spokojem oczy. — Niech Lucyfer ma was w opiecei za to dzisiaj się pomodlę.

Frank zt
Frank Marwood
Wiek : 55
Odmienność : Czarownik
Miejsce zamieszkania : Wallow, Hellridge
Zawód : siewca teorii magii
Misty Presswood
ANATOMICZNA : 3
NATURY : 3
WARIACYJNA : 5
SIŁA WOLI : 5
PŻ : 169
CHARYZMA : 1
SPRAWNOŚĆ : 7
WIEDZA : 7
TALENTY : 19
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t312-misty-presswood-budowa#911
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t382-misty-presswood#1190
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t383-poczta-misty-presswood#1191
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f139-gospodarstwo-presswoodow
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1071-rachunek-misty-presswood#9252
ANATOMICZNA : 3
NATURY : 3
WARIACYJNA : 5
SIŁA WOLI : 5
PŻ : 169
CHARYZMA : 1
SPRAWNOŚĆ : 7
WIEDZA : 7
TALENTY : 19
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t312-misty-presswood-budowa#911
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t382-misty-presswood#1190
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t383-poczta-misty-presswood#1191
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f139-gospodarstwo-presswoodow
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1071-rachunek-misty-presswood#9252
Ograniczone polami i płotami, lasami i końcowymi domostwami Wallow jest, rzekomo, pewną idyllą – dla mnie nader wszystko stanem zastanym, początkiem, który ciągnie się i ciągnie, bez końca, za to z naszym nazwiskiem przewijającym się przez kronikę życia, wzloty i upadki, wyż i niż – ponoć byli tu już nasi pra-pra-pradziadkowie, albo i ci wcześniejsi, z ziemią na własność i dumą w sercu. Ameryka to wolność, tak powtarzał ojciec.
Co jest nasze, jest nasze na zawsze.
Zastanawiam – przez tylko moment, zaledwie odrobinę długiego dnia – co należy do Marwoodów, poza ich chatką i fajnym skwerkiem, rządkiem uprawianych warzyw i szklarnią; zaraz jednak myśli na temat czyjejś własności schodzą na drugi plan, a ja obserwuję intensywnie, jak pan Frank radzi sobie z silnikiem. Chłodziarką. Sprężarką. Czymś tam.
– I co taki internista robi? Leczy choroby i tak dalej, zbija gorączkę? – pytam i odpowiadam sama sobie, opierając ciężar ciała na jednym biodrze i zaraz potem sięgając do malutkiej, plecionej torebki przewieszonej przez ciało – wyciągam z niej gumę do żucia, ostatnią, nieco zwietrzałą, choć nadal przyjemnie miętową.
Kilka mlasków później jej posmak rozpływa się w ustach.
– Ma pan racje, przydałby się. Zbijać gorączkę, nastawiać złamaną nogę; pamięta pan, jak ja złamałam, ale rękę, w zeszłe wakacje? Paskudna sprawa, nawet jak się zrobi to i owo to i owo nazywam magię, bo w takich sytuacjach, kiedy kość za nic nie chce wrócić na swoje miejsce, okazuje się niebywale przydatna. Nie, żeby w ogóle i szczególe taka nie była.
Kiwam głową na dalsze słowa – to jasne, zima jest, mroźnie i w ogóle nic ciekawego, to naturalne, że pan Marwood ma już szalik. Na moment zerkam na Dede, ale po krótkotrwałym namyśle, nie decyduję się jej zaoferować tej małej inwestycji w wyroby mamy. Spuszczam więc znów wzrok na klęczącego przy sprężarce mężczyznę, na jego propozycję kiwając głową, zostawiając za sobą zażegnaną katastrofę i mamrotliwego dzieciaka z matką, która zajęła się już robieniem zakupów.
– O, to naprawdę dobry pomysł – Uczta Ognia i cała ta reszta; może nawet stanę na jakimś stoisku – Dzięki, panie Marwood. Pana też, proszę pozdrowić Winnie!
Niech ją Lucyfer ma w opiece, kiedy zacznie grzebać ludziom w brzuchach i szyć nogi.


zt
Misty Presswood
Wiek : 19
Odmienność : Czarownica
Miejsce zamieszkania : Wallow
Zawód : pomoc w gospodarstwie, prace dorywcze