Witaj,
Cecil Fogarty
ANATOMICZNA : 20
ILUZJI : 8
SIŁA WOLI : 15
PŻ : 179
CHARYZMA : 15
SPRAWNOŚĆ : 7
WIEDZA : 5
TALENTY : 10
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t175-cecil-fogarty#374
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t250-cecil-fogarty#619
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t251-cecil-fogarty#620
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t281-poczta-cecila-fogarty-ego#776
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f192-arcanum-14-7
ANATOMICZNA : 20
ILUZJI : 8
SIŁA WOLI : 15
PŻ : 179
CHARYZMA : 15
SPRAWNOŚĆ : 7
WIEDZA : 5
TALENTY : 10
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t175-cecil-fogarty#374
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t250-cecil-fogarty#619
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t251-cecil-fogarty#620
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t281-poczta-cecila-fogarty-ego#776
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f192-arcanum-14-7
KUCHNIA
Niewielkie pomieszczenie, w którym Fogarty przygotowuje nieskomplikowane posiłki, choć najczęściej w powietrzu unosi się zapach kawy i wszechobecny, kłębiący się pod sufitem papierosowy dym, od którego pożółkły firanki - pamiątka po poprzednich lokatorach.
Została wyposażona w najpotrzebniejszy sprzęt, skąpy kredens, niewielki stół i dwa krzesła, chociaż w tym wypadku ten przejaw skromności nie był uzależniony od ograniczonego budżetu Fogartyego, a od niewielkiego metrażu, który nie był w stanie pomieścić zbyt wielu mebli. Poza tymi oczywistym, znalazło się tam miejsce również na klatkę pokaźnych rozmiarów, wiecznie otwartą, przeznaczoną na użytek królika.
Niekiedy - w chwilach refleksji – przysiaduje na obszernym parapecie, gdzie pali papierosa za papierosem, ze wzrokiem wbitym w ruchliwą uliczkę Deadberry, na którą rozciąga się widok za okna. Czasem z szkicownikiem w jednej i ołówkiem w drugiej ręce, czasem z potrzebującym jego uwagi Picasso na kolanach. Magnetofon, który jest stałym elementem wyposażenia salonu, czasem ląduje w kuchni, na stole.
Cecil Fogarty
Wiek : 23
Odmienność : Cień
Miejsce zamieszkania : Deadberry
Zawód : ilustrator
Maurice Overtone
ILUZJI : 7
WARIACYJNA : 7
SIŁA WOLI : 20
PŻ : 172
CHARYZMA : 14
SPRAWNOŚĆ : 11
WIEDZA : 16
TALENTY : 17
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t1300-maurice-overtone#13634
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t1333-maurice-overtone#13952
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t1332-poczta-maurice-overtone#13950
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f226-chateau-nacre
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1334-rachunek-bankowy-maurice-overtone#13958
ILUZJI : 7
WARIACYJNA : 7
SIŁA WOLI : 20
PŻ : 172
CHARYZMA : 14
SPRAWNOŚĆ : 11
WIEDZA : 16
TALENTY : 17
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t1300-maurice-overtone#13634
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t1333-maurice-overtone#13952
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t1332-poczta-maurice-overtone#13950
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f226-chateau-nacre
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1334-rachunek-bankowy-maurice-overtone#13958

18/04/1985
Przypalony płaszcz pachniał porażką, a urażona duma ciążyła niczym kula u nogi. W ustach wciąż czuł posmak dymu i żalu. Nie potrafił nawet odpędzić włamywaczy, co z niego był za czarownik? Na cóż mu w takim razie rytuały? Sklep plastyczny mogli już spisać na straty, o tym był przekonany. Piroman z pewnością zadbał o to, aby szlag jasny trafiło wszystko, co tylko przedstawiało jakąkolwiek wartość, poza - najprawdopodobniej - żywą gotówką schowaną w kasie. Cały dorobek czyjegoś życia przestał mieć znaczenie w zaledwie jedno uderzenie serca. Czy gdyby wtedy nie interweniowali, sklep wciąż stałby na swoim miejscu? Może ich celem nie było sianie zamętu dla samego siania, a zwykła potrzeba wzbogacenia się? Łamanie sobie nad tym głowy niewiele zmieniało, lecz nie zdołał opędzić się od kontemplacji. W dodatku z przeciętych przez szkło fragmentów skóry wreszcie przestała sączyć się krew, ale to wcale nie poprawiało humoru Maurycego. Sam w sobie teraz wyglądał okropnie. Zmęczenie bezsennością i strach odciskały na nim swoje piętno, odbierając mu co najmniej kilka punktów w skali uroku osobistego. Grymas bólu w momentach, gdy ocalały materiał ocierał się o poparzenie, był jedynie dopełnieniem uroczej aparycji i nawet ta drobna iskierka w postaci dłoni Cecila zaciśniętej na przegubie Overtona nie rzucała światła na jego humory. Poczucie porażki przytłaczało nieco zbyt dotkliwie, a obrażenia fizyczne dodatkowo potęgowały odczuwaną beznadzieję.
Być może z tego właśnie powodu zupełnie bez oporów pozwolił się wciągnąć do cudzego mieszkania, szalenie dalekiego od pałacu, w którym żył na co dzień. Nie wzdrygał się i nie uciekał. Miewał momenty, w których przebywał w najpodlejszych barach i rozmawiał z największymi menelami (chociaż zazwyczaj po to, aby ich spławić. Całkiem normalne - „zwyczajne” - pomieszczenia nie robiły na nim większego wrażenia.
Zatrzymał się w progu nauczony, że właśnie w tym miejscu zdejmuje się buty wyjściowe na rzecz domowych, ale zamiast je ściągnąć, zamarł i zastanowił wreszcie nad tym co robi. Zwątpienie osiadło ciężko w jego spojrzeniu, kiedy uniósł wzrok na Cecila, jakby badając, co chodzi mu po głowie i czy aby na pewno nie będzie próbował go tu pokroić na kawałki. Przypieczony już był, wsadzanie na ruszt mieli zaliczone.
Maurice Overtone
Wiek : 29
Odmienność : Syrena
Miejsce zamieszkania : Hellridge, Maywater
Zawód : Malarz, śpiewak operowy
Cecil Fogarty
ANATOMICZNA : 20
ILUZJI : 8
SIŁA WOLI : 15
PŻ : 179
CHARYZMA : 15
SPRAWNOŚĆ : 7
WIEDZA : 5
TALENTY : 10
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t175-cecil-fogarty#374
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t250-cecil-fogarty#619
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t251-cecil-fogarty#620
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t281-poczta-cecila-fogarty-ego#776
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f192-arcanum-14-7
ANATOMICZNA : 20
ILUZJI : 8
SIŁA WOLI : 15
PŻ : 179
CHARYZMA : 15
SPRAWNOŚĆ : 7
WIEDZA : 5
TALENTY : 10
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t175-cecil-fogarty#374
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t250-cecil-fogarty#619
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t251-cecil-fogarty#620
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t281-poczta-cecila-fogarty-ego#776
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f192-arcanum-14-7
Przypalona skóra piekła nieprzyzwoicie, jakby zimne ostrze stali zatopiło się głęboko w jego ciało. Jej niechcianą woń czuł, wciągając przez nos kolejne hausty powietrza. Była drażniąca w podobnym stopniu, co posmak duszącego dymy w przełyku i równie przytłaczają, co kłębiące się pod sklepieniem czaszki myśli. Nie miał wątpliwości, że blizny, które pozostaną na powierzchni jego ramiona, chociaż częściowo zaleczone przez czar chłodzący, będą przypominać mu, jak kolejny raz uciekł przed tym, czego bał się najbardziej - ogniem.
Nie myślał o tym, co pozostawił za plecami. Nie myślał o tym, od czego odwrócił wzrok. Nie myślał o tym, że czyjeś całe życie legło w zgliszczach. Sklep plastyczny, chociaż cieszył się jego sympatią, nie był źródłem jego wyrzutów sumienia. Robił, co mógł. Wciąż za mało. Wciąż niewiele. Wciąż niewystarczająco.
Ramiona zadrżały, gdy mocniejszy podmuch wiatru przypomniał mu o chłodzie nocy. Instynktownie ,w poszukiwaniu namiastki ciepła i zupełnie nieświadomie, owinął mocniej palce wokół nadgarstka podążającego za nim Adonisa. Spojrzał na niego tylko raz podczas ich wędrówki po tonących w ciemnościach uliczkach, które w tej części miasta układały się w trudny do pokonania labirynt. Nie szukał w przelotnym kontakcie wzrokowym porozumienia. To, co przed czym uciekli, otulone było kokonem milczenia. Nic nie mogli zrobić, wiec, jedyne, co im pozostało, to ratowanie własnej skóry przed pożogą. Cecil otulił się tym złudzeniem i pragnął, pierwszy raz w życiu, uwierzyć we własne kłamstwo. Pod pewnym względem było jak zatruwające komórki trucizna. Pod pewnym względem przynosiło ulgę.
W milczeniu, półgodziny później, gdy wydostali się z zawiłej sieci alejek Little Poppy Crest, przekroczyli granice magicznej dzielnicy. Deadberry było równie znużone, pogrążone w ciszy, jak ulica handlowa przed nadejściem złodziei. Cecil poprowadził Adonisa dalej, najpierw wzdłuż ulicy głównej, mijał znajome miejsca, znajome budynki i obce, pojedyncze twarze. Czuł na sobie wzrok malowanych na ścianie cieni. Ignorował ich obecność na tyle długo, by w końcu znaleźć się u celu swojej wędrówki, Arcanum 14 - niewielkiej, skromnej, acz zadbanej kamienicy. Wślizgnął się do środka, rozstając palce z namiastką ciepła, która biła od Adonisa. Schody na trzecie piętro pokonali w ciszy, jak niemal całą drogę do cecilowego mieszkania. Wspinając się po stopniach, drżącą dłonią odnalazł klucze. Picasso w środku nie było. Nevie zabrał go na nocowanie.
Mężczyzna podążał za nim. Słyszał jak podeszwy butów stykały się z podłożem. Fogatry poruszał się niemal bezszelestnie, nawet przez chwile przestał oddychać.
Dlaczego ufnie za nim poszedł? Nie bał się, że w zupełnie obcym miejscu stanie mu się krzywda? Nie bał się, że w słowach i spojrzeniu, którymi obdarzył go Cecil mogły kryć się zupełnie intencje?
- Nie wiem,co przywiodło cię na próg mojego mieszkania - odezwał się, zdejmując buty przy wejściu – ale skoro już tu pofatygowałeś, nie stój w drzwiach, zapraszam do środka. - Odwiesił zdewastowany przez ogień płaszcz. Nie nadawał się już do niczego. Będzie musiał zainwestować w nowy. – Adonis nie jest twoim prawdziwym imieniem, prawda? - Zapalił światło. Oczom jego nieoczekiwanego gościa ukazała się kuchnia. Skromna, zagracona wyłącznie niezbędnym umeblowaniem.
Cecil Fogarty
Wiek : 23
Odmienność : Cień
Miejsce zamieszkania : Deadberry
Zawód : ilustrator
Maurice Overtone
ILUZJI : 7
WARIACYJNA : 7
SIŁA WOLI : 20
PŻ : 172
CHARYZMA : 14
SPRAWNOŚĆ : 11
WIEDZA : 16
TALENTY : 17
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t1300-maurice-overtone#13634
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t1333-maurice-overtone#13952
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t1332-poczta-maurice-overtone#13950
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f226-chateau-nacre
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1334-rachunek-bankowy-maurice-overtone#13958
ILUZJI : 7
WARIACYJNA : 7
SIŁA WOLI : 20
PŻ : 172
CHARYZMA : 14
SPRAWNOŚĆ : 11
WIEDZA : 16
TALENTY : 17
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t1300-maurice-overtone#13634
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t1333-maurice-overtone#13952
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t1332-poczta-maurice-overtone#13950
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f226-chateau-nacre
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1334-rachunek-bankowy-maurice-overtone#13958
Łatwo byłoby zawrócić i udać, że tak naprawdę to nic się nie wydarzyło. Że wcale za nim nie poszedł, że wcale nie polegał w tym momencie na niewinności jego zamiarów. Że wcale nie potrzebował niczyjego towarzystwa. A jednak, gdy ręka młodszego mężczyzny wreszcie wyślizgnęła mu się z palców i umknęła poza zasięg, poczuł się zaniepokojony i jego ciało beznadziejnie go wówczas zdradziło. Poruszył się niespokojnie, niebieskimi oczami szukając drogi wyjścia, chociaż była przecież za jego plecami. Chciał wyjścia, czy pocieszenia? Odpowiedź znał bez zadawania tego pytania.
Czuł do siebie obrzydzenie, kiedy podążał wzrokiem za właścicielem mieszkania. Czuł, że po raz kolejny nie będzie w stanie powstrzymać się od wdarcia się przebojem w czyjeś granice, byleby tylko na moment poczuć komfort czyjegoś towarzystwa. Czuł, że zaproszenie do wejścia jest czymś więcej, niż było mu potrzeba. Naiwnie uwierzył w swoje szanse na znalezienia ukojenia dla nadszarpniętej psychiki. Jak dziesięciolatek, którym często bywał w sytuacjach mniej poważnych.
- Taki jeden mnie tu przyciągnął - odpowiedział, przerywając ciężar milczenia swoją niefrasobliwością. Rzeczywiście sterczenie w przejściu nie byłoby najmądrzejszym wyborem z całego wachlarza możliwości, docierało to nawet do Overtona. Dlatego też przekroczył próg obcego mieszkania ze swobodą, której nie powinien odczuwać. Instynkt samozachowawczy po raz kolejny słał serdeczne pozdrowienia z urlopu. Wypadł Maurycemu z walizki podczas lądowania awaryjnego poza zasięgiem wulkanów sklepu plastycznego.
Zamek kliknął cicho, kiedy drzwi delikatnie stuknęły o framugę. Idąc śladem gospodarza, Maurice pochylił się, aby rozsznurować buty i uśmiechnąć się ze szczerym rozbawieniem do cholewek.
- Niestety nie - odpowiedział, ale nie czuł żadnego żalu z tego tytułu. Jakież oczywiste byłoby to imię. W dodatku wspaniale spłycałoby komplementy. Właśnie tak się poczuł - jak gdyby otrzymał komplement. Zadowolona próżność sprawnie rozwiązała mu język.
- Nazywam się Maurice - poinformował, co by Adonis przestał między nimi istnieć przynajmniej werbalnie. Buty wylądowały pod wolną ścianką, a nadpalony płaszcz z żalem zaszczycił swą obecnością haczyk na odzienia wierzchnie. Chociaż było mu szkoda dobrego kawałku materiału, Overtone nie roztkliwiał się nad nim zbyt mocno, o wiele bardziej zainteresowany eksploracją nowych, nieznanych mu terenów mieszkania nieznajomego. Żal jedynie, że nie za bardzo było co zwiedzać, a jednak niewielka kuchnia przyjęła go w swoje objęcia jak swego. Wzrok natychmiast zaczął szukać kranu. Kurz i sadza zalegające na twarzy aktora nie pasowały za dobrze do jego lawendowej koszuli.
Maurice Overtone
Wiek : 29
Odmienność : Syrena
Miejsce zamieszkania : Hellridge, Maywater
Zawód : Malarz, śpiewak operowy
Cecil Fogarty
ANATOMICZNA : 20
ILUZJI : 8
SIŁA WOLI : 15
PŻ : 179
CHARYZMA : 15
SPRAWNOŚĆ : 7
WIEDZA : 5
TALENTY : 10
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t175-cecil-fogarty#374
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t250-cecil-fogarty#619
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t251-cecil-fogarty#620
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t281-poczta-cecila-fogarty-ego#776
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f192-arcanum-14-7
ANATOMICZNA : 20
ILUZJI : 8
SIŁA WOLI : 15
PŻ : 179
CHARYZMA : 15
SPRAWNOŚĆ : 7
WIEDZA : 5
TALENTY : 10
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t175-cecil-fogarty#374
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t250-cecil-fogarty#619
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t251-cecil-fogarty#620
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t281-poczta-cecila-fogarty-ego#776
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f192-arcanum-14-7
Po przekroczeniu progu, nozdrza Maurice'ego wyłapać mogły intensywną, ale nienachalną woń jaśminu przebijającą się przez zapach papierosowego dymu, który kłębił się pod sufitem zawsze, gdy Cecil przebywał w swoim mieszkaniu.
Tu, gdzie nie zagrażały mu języka ognia, tu, gdzie nie czuł na sobie zasięgu obcych spojrzeniu, tu, gdzie oddech stał się swobody, a poziom kortyzolu obniżył się do akceptowalnego poziomu, mógł odetchnąć i poczuć się o wiele swobodniej, niż tam, gdzie do jego umysłu zapragnęła wślizgnąć sie paranoja.
- Musiał mieć w takim razie dar przekonywania - w zabawach słowami czuł się nad wyraz swobodnie, co udowodnił, choć nie dowiedział się nadal, co motywowało Adonisa, by pojawić się w zupełniej obcej przestrzeń, gdzie Fogarty łatwo mógł naruszyć strefę jego komfortu.
Co go tego popchnęło? Objęcia desperacji, by nie pozostać sam, pośrodku niczego, na pustej, ciemnej ulicy? Gorycz porażki, która smakowała dymem i słonymi kroplami zbierającego się na karku potu? Ból, jaki musiał promieniować od przypalonej skóry? Czy najzwyczajniejszy, paraliżujący mięśnie w ciele strach?
Czując na sobie ciężar jego spojrzenia, Cecil walczył sam ze sobą, by nie spojrzeć na niego przez ramię. Nie rozumiał tego fenomenu. Nie rozumiał, czemu nieznajomy przyciągał jego spojrzenie. Urok, którym emanował, Cecilowi zabraniał uporządkować kłębiące się pod sklepieniem czaszki myśli. Powinien przyłożyć peta do skóry, być może wtedy nadeszłoby otrzeźwienie. Nawet nie przyszło mu do głowy, że ma styczność syrenem. Dopiero, czując filtr papierosa pod zębami, w przestrzeni jego umysłu pojawiły się inne refleksje, powtarzał w głowie repertuar zaklęć leczących i nawet głos mężczyzny nie wybił go z rytmu.
- Maurice - potworzył głównie po to, by sprawdzić, jaki posmak na języku zostawi te imię, chociaż jego kubki smakowe nadal zbyt intensywnie czuły dym –  brzmi lepiej, mniej banalnie, może nawet finezyjniej od Adonisa. - Niefrasobliwy, beztroski uśmiech wykrzywił cecilowe wargi, gdy posłał swojego gościowi pojedyncze, nieco rozbawione spojrzenie, o czym świadczyły odbite na powierzchni źrenic refleksy, przez które ciemny brąz jego oczu przeszedł w jaśniejszy odcień. Musiał przyznać, że Maurice nawet w palmach zdobiącej jego twarz sadzy wyglądał jak postać Adonisa wyrzeźbiona w dłoniach antycznych rzeźbiarzy. Cecilowi niełatwo było sobie wyobrazić, że pod palcami jego skóra była równie gładka, co marmurowy pomnik pamięci usposobienia greckiego piękna. – Jestem Cecil - imię za imię. Przynajmniej tyle mógł mu zaoferować w niewielkim metrażu kuchni. – Nie wiem jak ty, ale ja mam ochotę opróżnić butelkę wina do ostatniej kropli i być może zacząć drugą.
Nie podszedł jednak do kredensu, gdzie przechowywał butelki trunku. Istniało duże prawdopodobieństwo, że szafka pod zlewem świeciła pustkami. Ostatnia wizyta Neviego zwieńczona w końcu była alkoholową libacją. Cecil pamiętał, jak nazajutrz, obudził go pulsacyjny, tępy ból w skroniach. Kac, jak stąd do Bram Piekła. Za miłość do wina płacił straszliwą cenę. Za miłość do Bloodwortha czasem jeszcze większą.
- Pokaż miejsce, gdzie ogień z ciebie zadrwił -  chciał powiedzieć, w pierwszym odruchu, rozbierz się, jednakże zabrzmiałoby to zbyt wymownie, dwuznacznie w ograniczonej do ich obecności kuchni. I zupełnie nie na miejscu. Intencje, które Cecilowi przyświecały streszczały się do zwykłego, ludzkiego odruchu. Chciał go opatrzyć w ramach odwdzięczenia się za pomoc. W ramach za to, że osłonił go przed ogniem własnym ciałem. Ten akt heroizmu zasługiwał na godziwą zapłatę. – Spróbuję zrobić tak, by nie pozostały blizny.
Cecil Fogarty
Wiek : 23
Odmienność : Cień
Miejsce zamieszkania : Deadberry
Zawód : ilustrator
Maurice Overtone
ILUZJI : 7
WARIACYJNA : 7
SIŁA WOLI : 20
PŻ : 172
CHARYZMA : 14
SPRAWNOŚĆ : 11
WIEDZA : 16
TALENTY : 17
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t1300-maurice-overtone#13634
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t1333-maurice-overtone#13952
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t1332-poczta-maurice-overtone#13950
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f226-chateau-nacre
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1334-rachunek-bankowy-maurice-overtone#13958
ILUZJI : 7
WARIACYJNA : 7
SIŁA WOLI : 20
PŻ : 172
CHARYZMA : 14
SPRAWNOŚĆ : 11
WIEDZA : 16
TALENTY : 17
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t1300-maurice-overtone#13634
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t1333-maurice-overtone#13952
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t1332-poczta-maurice-overtone#13950
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f226-chateau-nacre
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1334-rachunek-bankowy-maurice-overtone#13958
Jaśmin, jako ratunek przed dymem papierosowym, sprawdzał się przynajmniej przyzwoicie. Możliwe też, że to zasługa bycia poparzonym. Zapach palonej skóry był po tysiąckroć gorszy od kilku fajek wypalonych pod dachem, zwłaszcza rozcieńczonych kojącym zapachem kwiatów. Mimo tego Maurice spróbował swojego szczęścia i poszukał spojrzeniem uchwytu przy oknach. Przydałoby się otworzyć je przynajmniej na kilka minut i porządnie tu przewietrzyć. Nie próbował tego robić. O wiele bardziej podobała mu się możliwość randki ze zlewozmywakiem.
Rozbawił go. Prychnął cicho podczas przechadzki do upragnionych kurków.
- Cieszę się, że ci się podoba. - Odpowiedział, a uśmiech, którym go obdarzył, rzeczywiście mógł imitować zadowolenie. Prawda wyglądała jednak nieco inaczej, lecz szanowny pan aktor nie pragnął jeszcze obnażać się przed nieznajomym... a przynajmniej nie mentalnie. W chwili obecnej nieszczególnie zależało mu na czyimkolwiek zadowoleniu poza swoim własnym. Dlatego też chętnie poszukał wody w kranie, aby zetrzeć ciemny osad ze swojej twarzy, a podczas wykonywania tej misji publiczność w niczym mu nie przeszkadzała, wręcz przeciwnie. Ktoś taki jak on zawsze był łasy na spojrzenia.
Kąpiel skończyła się szybko. Bardzo oszczędnie zakręcił wodę po wykorzystaniu absolutnego minimum. Nie planował sępić ręcznika. Zamiast tego skorzystał ze swojego własnego ubrania, ocierając policzek rękawem. Wyglądał pewnie nieco głupio, ale komfort psychiczny, który pozyskał w ten sposób, był nie do opisania.
- Miło cię poznać, Cecil. Szkoda, że w takich okolicznościach. - Dokończył oficjalną wymianę imion lekkim dygnięciem, które na dobre zakotwiczyło się w jego codziennej manierze. Ten artysta schodził ze sceny przez 365 dni w roku. Jeszcze raz się uśmiechnął, ale tym razem rozbawienie było całkowicie szczere, przywołujące zmarszczki mimiczne w okolice niebieskich oczu.
- Nie jestem pewien, czy wystarczy nam tylko wino. Chyba że pite prosto z butelki podczas gorącej kąpieli. - Odpowiedział, wzdychając ciężko nad swoją dolą, co pewnie nieźle pasowało do wizji Adonisa kreowanej przez umysł Cecila. Część Maurycego - ta nawykła do luksusów - odmawiała w myślach modlitwę do Lucyfera. Zupełnie tak, jak gdyby spodziewała się, że w progu nagle zmaterializuje się butelka z Château Ausone, najlepiej leżakująca przez co najmniej połowę stulecia. Biedactwo musiało obejść się smakiem.
Propozycja Cecila sprawiła, że Maurice na krótko uniósł brew ku górze. Na końcu języka miał jeden ze swoich błyskotliwych (wcale nie) żartów, który ostatecznie przegrał z nieoczekiwanym przejawem rozsądku.
- Będę szczerze ci kibicował. - Powiedział za to, znajdując sobie miejsce, w którym światło wydawało się najmocniejsze. Wolałby, żeby Cecil bardzo wyraźnie upewnił się, wszystkie blizny zniknęły.
- Tylko ostrzegam, będzie dużo rozbierania. - Uśmiechnął się nieco zaczepnie, kiedy zaczepił palce za pasek spodni. Jasny dżins zsuwał się z jego skóry bardzo powoli i ostrożnie. Mimika Overtona pozostawała względnie stateczna, lecz opieszałość ruchów mówiła sama za siebie. Odczepianie materiału od poparzenia było okropnie bolesne. Maurice miał pecha. Czerwone, rozpalone ślady ciągnęły się od jego łydki aż po samą talię. Szczęśliwie odwracały uwagę od kilku blizn pokrywających jego prawe udo.
- Tutaj chyba jest najgorzej - stwierdził swoim nieprofesjonalnym okiem, wnioskując to po miarowym pulsowaniu rozchodzącym się od łydki po kolano.
Maurice Overtone
Wiek : 29
Odmienność : Syrena
Miejsce zamieszkania : Hellridge, Maywater
Zawód : Malarz, śpiewak operowy
Cecil Fogarty
ANATOMICZNA : 20
ILUZJI : 8
SIŁA WOLI : 15
PŻ : 179
CHARYZMA : 15
SPRAWNOŚĆ : 7
WIEDZA : 5
TALENTY : 10
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t175-cecil-fogarty#374
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t250-cecil-fogarty#619
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t251-cecil-fogarty#620
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t281-poczta-cecila-fogarty-ego#776
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f192-arcanum-14-7
ANATOMICZNA : 20
ILUZJI : 8
SIŁA WOLI : 15
PŻ : 179
CHARYZMA : 15
SPRAWNOŚĆ : 7
WIEDZA : 5
TALENTY : 10
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t175-cecil-fogarty#374
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t250-cecil-fogarty#619
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t251-cecil-fogarty#620
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t281-poczta-cecila-fogarty-ego#776
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f192-arcanum-14-7
Wybór jaśminu, jaki zapachu, który miał naturalizować woń papierosów, nie był przypadkowym wyborem - nazwano go księżycowym kwiatem, gdyż jego woń pochłaniała najintensywniej nocną porą. Czasem można było również spotkać określenia Królowa Nocy, jednak ten przydomek w cecilowej świadomości zarezerwowany był dla kogoś innego, bardzo Fogarty'emu bliskiego - Lilith.
Uśmiech za uśmiech. Imię za imię. Uprzejmość za uprzejmość. Jeden koncert słów dobiegał końca, zaraz zacznie się nowy. Maurice okazał się całkiem biegły w zabawie słowem, co Cieniowi przypadło do gustu.
- Okoliczności, może niewymarzone, ale na pewno takie, o których długo nie zapomniany. - On na pewno nie zapomnij o chwilach grozy, jakie zamaskował na własnej skórze, gdy z czystej ciekawości zajrzał na zaplecze sklepu i doświadczył tam obecności dwóch włamywaczy. Nie zapomnij, jak mężczyźnie opadł kaptur z głowy i, bez żadnej finezji, zademonstrował im swoje piromańskie zapędy. Wydawało mu się, że nadal czul prześlizgujące się po skórze języki ognia.
Zapamiętasz mnie, Maurice, na dłużej niż kilka ulotnych minut zamkniętych w tej chwili?, zapytał samego siebie w myślach, przyglądając się, jak mężczyzna próbuje doprowadzić się do porządku nad zlewem kuchennym. Gdyby poprosił, być może Cecil udostępniłby mu prysznic, jednak, z oparzeniami, które nosił jak trofeum minionego pojedynku, nie byłby to najrozsądniejszy wybór podjętych tej nocy, ale i tak wizja wspólnej kąpieli załaskotała Cecila rozbawieniem w podniebienie.
-  Kąpiel musi poczekać. Obawiam się, że twoja poparzona skóra może źle znieść kontakt z gorąca wodą – stwierdził, zupełnie szczerze, jak na swoje podszyte kłamstwami standardy.
Widok golizny ludzkiego ciała i skóry nie był mu obcy, wiec zniósł ten widok z godnością,  na chwile, ułamki sekund, sięgając pamięcią wstecz, do pochłoniętego przez półmrok salonu, gdzie pełno było doniczek z roślinami. Lubił patrzeć na paproć, którą wspinała się po regale, choć nie mogła konkurować z roznegliżowanym ciałem rocznego romansu.
- Będziesz wiedział, kiedy mnie zawstydzisz, zarumienię się - odwzajemnił uśmiech, jaki podarował mu Adonis, wykrzywiając wargi w prowokacyjnym grymasie podkreślonym przez swawolną nutę włożoną między słowami i zawadiacki błysk w spojrzeniu. Podszedł ku niemu. Przyjrzał się skórze, która ucierpiała wskutek kontaktu z ogniem. Pozostanie paskudna blizna, jeżeli Fogarty zawiedzie. Szkoda. - Frigussubsidio Magnus - dłoń Cecila znalazła się kilka centymetrów nad pokrytą czerwonymi bąblami skórą, kiedy inkantacja opuściła jego wargi. Wiązka magicznej energii nie ukształtowała się pod opuszkami palców, w których poczuł wyłącznie nieprzyjemne mrowienie, jakby płytko pod skórą przemieszczało się stado mrówek. Zacisnął na moment zęby na dolnej wargi. – Zdekoncentrowałeś mnie, blefowałem z tymi rumieńcami - mruknął głosem zniżonym do szeptu, ale nie uległ pokusie, spojrzeniem nie zbłądził do twarzy Adonisa, którą, od jego własnej, dzieliły kilkunastocetymetrowe skrawki przestrzeni. – Frigussubsidio Magnus - kolejna próba, kolejna porażka. Przełknął jej słony posmak wraz ze śliną.  – Daj mi chwile.
Wstał, odsunął się od Adonisa. Omiótł wzrokiem kuchnie. Przestrzeń, którą znał jak każdą żyłę przecinającą wewnętrzną stronę dłoni. Emocje, które pojawiły się na zapleczu sklepu plastycznego, nadal w nim tkwiły. Czuł je w drżeniu dłoni, w nieprzyjemnym drgawkach przebiegających płytko pod skórą i kłębiących się pod sklepieniem czaszki myślach.
Podszedł do zlewu, jak wcześniej jego gość. Przepłukał twarz zimną wodą. Temperatura, jaka panowała w pomieszczeniu, była wystarczająca. Maurice, chociaż częściowo pozbawiony garderoby, nie zmarznie.
- Wiec jak będzie? Napijesz się tego wina? - Odruchowo sięgnął do szafki pod zlewem, gdzie, zamiast kosza na śmierci, trzymał uszczuplony zapas wina. Została jedna butelka. Być może podniebienie Adonisa było bardziej wyrafinowane, ale obecnie, jeśli chciał ugasić pragnienie poradzić sobie z emocjami zrodzonymi na Little Poppy Crest, musiał zadowolić się Woodbridge Cabernet Sauvignon rocznik 74.
Cecil, chwilę później, bez udziału zdrowego rozsądku, do kieliszków rozlazł alkohol o rubinowym kolorze. Podszedł ku niemu i wręcz mu kieliszek, wsunąwszy sobie uprzednio papierosa do ust. Czując filtr pod zębami, powinien poczuć namiastkę spokoju. Ponownie ułożył dłoń nad uszkodzona przez ogień skórą, ale i tym razem magia, głucha na jego prośby, nie chciała współpracować.
Jesteś pewny, Cecil, ze tymi rękoma możesz leczyć ludzi?, usłyszał złośliwy głos przy ucho. Niewykluczone, że możesz nimi tylko zabijać, kolejne słowa pojawiły się w akompaniamencie złośliwego śmiechu.  
- Widocznie nawet magia, pod naporem twojego uroku osobistego, wymięka - odezwał się, by gorycz porażki zastąpić łobuzerskim uśmiechem i fałszywą pewnością siebie pobrzmiewającą w tembrze głosu. – Musisz gorliwej kibicować. Frigussubsidio Magnus – potroił swój wysiłek.

Frigussubsidio Magnus - 1, 2, 3, cala trójka nieskuteczna
Czwarty rzut poniżej, próg powodzenia 85, k100+20
Cecil Fogarty
Wiek : 23
Odmienność : Cień
Miejsce zamieszkania : Deadberry
Zawód : ilustrator
Stwórca
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/
The member 'Cecil Fogarty' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 25
Stwórca
Wiek :
Miejsce zamieszkania : Piekło
Zawód : Guru satanistycznej sekty
Maurice Overtone
ILUZJI : 7
WARIACYJNA : 7
SIŁA WOLI : 20
PŻ : 172
CHARYZMA : 14
SPRAWNOŚĆ : 11
WIEDZA : 16
TALENTY : 17
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t1300-maurice-overtone#13634
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t1333-maurice-overtone#13952
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t1332-poczta-maurice-overtone#13950
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f226-chateau-nacre
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1334-rachunek-bankowy-maurice-overtone#13958
ILUZJI : 7
WARIACYJNA : 7
SIŁA WOLI : 20
PŻ : 172
CHARYZMA : 14
SPRAWNOŚĆ : 11
WIEDZA : 16
TALENTY : 17
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t1300-maurice-overtone#13634
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t1333-maurice-overtone#13952
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t1332-poczta-maurice-overtone#13950
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f226-chateau-nacre
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1334-rachunek-bankowy-maurice-overtone#13958
Nie musiał potwierdzać, aby jego niema zgoda w zakresie niezapomnianych okoliczności stała się mocno wyczuwalna. Chciałby wierzyć, że zapomni i ucieknie myślami do miejsca, gdzie nie było czasu na zamartwianie się bliznami i chmurą ognia gnającą prosto na niczemu niezawinionych cywili, lecz nawet on nie był aż takim optymistą. W tej chwili, gdy nie był sam, próbował odegnać od siebie większość negatywizmów, tak rozpaczliwie pragnących jego towarzystwa i zaskakująco łatwo było to zrobić, gdy skupiał się na nieustannym obrocie słowem i uśmiechem.
Och, oczami również. Wywrócił nimi, kiedy Cecil wywołał z lasu prawdę znaną z dziada pradziada.
- Bez sensuuu - westchnął cierpiętniczo i brakowało, tylko żeby zatupał nogami i zacisnął piąstki. Gorąca kąpiel to błogosławieństwo każdej po-stresowej sytuacji, ale nie zamierzał się z nim kłócić. Nie miał wątpliwości co do tego, który z nich lepiej radzi sobie z magią anatomiczną. On nie radził sobie wcale i o oparzeniach wiedział dokładnie tyle, że są i być będą. Chyba że Cecil je wypędzi, na co szczerze liczył. Może był w tym tak dobry, jak w rozbawianiu go?
Maurice ponownie prychnął, sam nie wiedząc, czy bardziej rozbrojony treścią, czy formą wygłoszonego stwierdzenia.
- Chętnie sprawdzę, jak wiele ci do tego potrzeba - słowa wydostały mu się z gardła zdecydowanie za szybko. O przemyśleniu ich nie mogło być mowy, a z drugiej strony to wszystko było tak bardzo overtonowe. Balansowanie na granicy dobrego smaku, flirtu i przyjacielskiej zaczepki bardzo Maurycemu pasowało. Tym bardziej że właśnie kwestionowali istnienie pojęcia „strefa osobista”. Czekał cierpliwie, naprawdę trzymając kciuki za udane czarowanie. Nie był szczególnie odporny na tego rodzaju uszkodzenia ciała (na pewno nikt by nie zgadł), więc im szybciej coś - cokolwiek - mogłoby mu przynieść ulgę, tym prędzej pragnął to zdobyć. Zarazem wiedział, że są pewne zawody, w których popędzanie nie kończyło się dobrze. Jeżeli pierwsze miejsce było zarezerwowane dla pani z urzędu, to drugie zdecydowanie do lekarzy.
Dał mu chwilę. Dał mu więcej, niż chwilę, bo kiedy drugie zaklęcie spełzło na niczym, Maurice sięgnął swobodnie do karku Fogartiego. Musnął go delikatnie, pocieszająco, bezwstydnie. Jego sposobem na dodanie otuchy od zawsze był dotyk.
Obserwował jego plecy, kiedy odchodził w kierunku zlewu. Siedzenie w obcym miejscu z opuszczonymi spodniami mogło być nieco niekomfortowe, lecz wizja kieliszka wina nieco osładzała niedogodności.
- Pewnie - odpowiedział, w ciemno zgadzając się na specyfik, który Cecil nazywał winem. Czy winem był? Trudno było mu stwierdzić, bo Overtone doczekał się jedynie podanego kieliszka. Bez testu węchu, bez ceremoniału dojrzewania wina. Nie mógłby powiedzieć, że się nie spodziewał, ale nie zamierzał grymasić. A przynajmniej nie od razu.
Kolejna próba, kolejne fiasko. Kolejny pocieszający uśmiech spływający z ust syreny, który jednakże miast dodawać otuchy, okazał się nieco towarzysko wyzywający.
- Wolałabym, aby w gotowości stała na baczność. Co poszło nie tak? - Zażartował, być może po to, by nieco rozluźnić atmosferę. Jeżeli mu się nie uda, nic przecież się nie stanie (czy aby na pewno?) i Maurice już zaczynał godzić się z takim przebiegiem wydarzeń. Palce zacisnęły się mocniej na nóżce kieliszka.
- Spróbuj jeszcze raz - poprosił, ze swobodą ujmując jego dłoń, aby przytrzymać ją nieopodal swojej rozgrzanej skóry. Niebieskie oczy krzyżujące spojrzenie z takiego bliska czasami nawet nie musiały korzystać z lamentu, aby ich właściciel dostał to, na co miał ochotę. Jak będzie tym razem?
- Proszę...
Maurice Overtone
Wiek : 29
Odmienność : Syrena
Miejsce zamieszkania : Hellridge, Maywater
Zawód : Malarz, śpiewak operowy
Cecil Fogarty
ANATOMICZNA : 20
ILUZJI : 8
SIŁA WOLI : 15
PŻ : 179
CHARYZMA : 15
SPRAWNOŚĆ : 7
WIEDZA : 5
TALENTY : 10
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t175-cecil-fogarty#374
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t250-cecil-fogarty#619
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t251-cecil-fogarty#620
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t281-poczta-cecila-fogarty-ego#776
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f192-arcanum-14-7
ANATOMICZNA : 20
ILUZJI : 8
SIŁA WOLI : 15
PŻ : 179
CHARYZMA : 15
SPRAWNOŚĆ : 7
WIEDZA : 5
TALENTY : 10
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t175-cecil-fogarty#374
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t250-cecil-fogarty#619
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t251-cecil-fogarty#620
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t281-poczta-cecila-fogarty-ego#776
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f192-arcanum-14-7
Sploty ludzkiej pamięci były wątłe, ulotne, jak kłębiący się pod sufitem dym papierosowy. Ulatniały się pod natłokiem wrażeń, doświadczeń. Znikały w poszarpanych przez czas roztrzaskanych na drobne odłamki wspomnień, układających się w mozaiki, które, pod naporem upływających dni, miesięcy, lat, nie potrafiły przybrać określonego kształtu. Rozmywały się w strużkach tlących się w rowach umysłu myśli - zniekształcone, okryte mgłą zapomnienia. Cecilowe istnienie, ze względu na odmienność, nie zapisywało się trwale w ludzkiej świadomości. Znikało na krawędzi pamieci, jak sylwetka, która zatapiając się w mroku ulicy, ginęła z zasięgu spojrzenia, dlatego, myśl, jakie fragmenty tego wieczoru, przechodzącego stopniowo w noc, zostaną zapamiętane przez Maurice'ego, obecnie zadominowała przestrzeń jego umysłu.
Nieprzyjemne mrowienie pod językiem, jakie pojawiło się, kiedy magia kolejny raz go zawiodła, zostało wyparte przez dotyk obcych palców na karku, których zupełnie się tam nie spodziewał. Choć było to ledwie muśnięcie opuszków, porównywalne do wiosennego, owijającego policzki wiatru, poczuł jak mięśnie spinają w chwilowym dreszczu napięcia.
- Podpowiem, że jesteś na dobrej drodze, by zupełnie wybić mnie z rytmu - zaczepka, nawet jeśli miała być zwyczajnym wyrazem otuchy, zasługiwała na werbalny komentarz, więc ostatecznie przybrał formę słownej prowokacji.
W chłodnej wodzie, w której obmył twarz, zanim wrócił do swojego nieobliczalnego w gestach rozmówcy, praca serca, jak i oddech znalazły wspólny, niezachwiany czynnikami zewnętrznymi rytm, choć tym razem, zamiast  palców, czuł na swoim karku ciężar jego spojrzenia. Wino, przelane do szklanki, miało na celu przenieść uwagę mężczyzny na degustacje, ale cecilowy sukces był wyłącznie połowiczy, o czym świadczyły zamykające się na jego dłoni palce, które uspokoiły drżenie jego własnej ręki i otulana słodkim tonem głosu prośba, której nie był w stanie się sprzeciwić. Znał skądś te uczucie – oblepiającego go przyjemnym ciepłem za każdym razem, gdy mężczyzna używał krtani. Kiedyś, kilka lat temu, napełniało go podobne otumaniające otępienie.
Gardło miał spierzchnięte, gdy uległ prośbie i drżącym głosem wypowiedział dwuczłonowe Frigussubsidio Magnus, które przyniosło gorycz na języku, ostrze bólu wbijające się w nadgarstek i skraplający się na karku pot. Mógł przysiąc, że pojawił się tam, gdzie palce Maurice'ego rozstały się z jego skórą.
To na nic, chciał powiedzieć, ale uśmiech tlący się na ustach mężczyzny, jak i spojrzenie pełne blasku, zmusiło go do zmiany decyzji i odrzucenia chęci kapitulacji.
Jeszcze raz. Koncentracja na celu. Spojrzenie skupione wokół objętej oparzeniem skóry. Wdech i wydech. Odrzucenie zbędnych, natrętnych myśli.Chwilowe zobojętnienie na przytłaczający ciężar uczuć. Modlitwa do Lilith. Zignorowanie pary wpatrujących się w niego oczu. Były w kolorze niebieskim, jednak o zupełnie innym odcieniu, od tych, w które wpatrywać się chciał godzinami – odrobinę ciemniejsze.
- Frigussubsidio Magnus - głos mial stanowczy, pobrzmiewał w nim chłodny, obojętne na tężące w nim emocje profesjonalizm, który skojarzyć się mógł z gładką taflą zmarzniętego zimą jeziora. Tym razem poczuł ciepło kumulujące się w opuszkach palców. Wiązanka energii utkana z magii anatomii rozlała się po całej powierzchni jego dłoni i spłynęła, niczym słodka łyżeczka miodu do kubka z herbatą w długie, jesienne wieczory, w dół, ochładzając skrawki skóry, które miały styczność z ogniem, neutralizując obszar oparzenia, przynosząc ukojenie. Cecilowe usta wykrzywiły się w subtelnym zarysie uśmiechu.  W ferworze samozadowolenia jedna myśli ukształtowała się pod sklepieniem jego czaszki – Lilith wysłuchała twoich próśb, Maurice, ja również.
Fogarty, w końcu, w każdym hauście powietrze czując ulgę, zainicjował kontaktu wzrokowy z Adonisem. Błysk zadowolenia tańczący na krawędzi źrenic współgrał z uśmiechem igrającym w kącikach ust.
Ból powinien zaraz ustać, a skóra wkrótce wróci do swojej wyśmienitej kondycji, wiec tym bardziej powinniśmy wpić twoje zdrowie. - Wyplątał dłoń spomiędzy subtelnego uścisku palców, i sięgnął po kieliszek, którego uprzednio umiejscowił na krańcu stołu, nieco, o kilka centymetrów, zwiększającą dzielący ich dystans, kiedy oparł pośladki o blat stołu.  Uniósł lampkę z winem w geście toastu. – Twoje zdrowie, Maurice – ustami objął krawędzi szklanego naczynia i nawilżył wargi winem. Poczuł się pewniej, kiedy dwa pierwsze łyki trunku strużką ciepła zalały ściany przełyku.  Czuł się pewniej, bo magia w końcu go wysłuchała.

Rzut pierwszy - Frigussubsidio Magnus 26/85, nieskuteczny
Rzut drugi - Frigussubsidio Magnus 105/85, skuteczny
Cecil Fogarty
Wiek : 23
Odmienność : Cień
Miejsce zamieszkania : Deadberry
Zawód : ilustrator
Maurice Overtone
ILUZJI : 7
WARIACYJNA : 7
SIŁA WOLI : 20
PŻ : 172
CHARYZMA : 14
SPRAWNOŚĆ : 11
WIEDZA : 16
TALENTY : 17
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t1300-maurice-overtone#13634
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t1333-maurice-overtone#13952
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t1332-poczta-maurice-overtone#13950
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f226-chateau-nacre
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1334-rachunek-bankowy-maurice-overtone#13958
ILUZJI : 7
WARIACYJNA : 7
SIŁA WOLI : 20
PŻ : 172
CHARYZMA : 14
SPRAWNOŚĆ : 11
WIEDZA : 16
TALENTY : 17
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t1300-maurice-overtone#13634
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t1333-maurice-overtone#13952
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t1332-poczta-maurice-overtone#13950
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f226-chateau-nacre
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1334-rachunek-bankowy-maurice-overtone#13958
Nie wydawał się zmartwiony, kiedy Cecil zwrócił jego uwagę na fakt, że wybija go z rytmu. Jedynie uśmiechnął się z niewinnością, o jaką nie sposób byłoby go podejrzewać. Wcale nie dlatego, że chwilę później jeszcze raz zaczepnie zawadził paznokciem o jego kark. Potem na dobre cofnął ręce z newralgicznych miejsc i łaskawie pozwolił Fogartiemu pracować. Decyzja okazała się nie najgorsza. Zarówno ta o odpuszczeniu sobie rozpraszania go, jak i ta druga, o zniżeniu się do prośby. Te słowa wyjątkowo nie smakowały mu gorzko. Wpływ na to z całą pewnością miała natychmiastowa ulga, jaką przyniosło mu zaklęcie Cecila. Nawet nie starał się udawać, że nie dogodził mu właściwie rzuconym Frigussubsidio Magnus, bo kiedy bezwstydnie westchnął, jednocześnie postanowił ująć nadgarstek czarującej dłoni. Korzystając z resztek magii osiadającej na palcach towarzysza, naprowadził je również wyżej, obejmując odrobinką czaru również oparzenie obejmujące okolicę żeber. Wystarczyło, aby pieczenie ustało. Może nawet ładnie się zagoi.
- Dobrze wiesz, jak człowiekowi poprawić wieczór. - Odezwał się, jeszcze przez chwile walcząc z odczuwanymi sensacjami wywołanymi magią. Czar przyjemnie łaskotał jego skórę. Nawet prawie zapomniał, że miał wciąż opuszczone spodnie. Uśmiech syrenki nie był równie subtelny co należący do Cecila. Był zaskakująco otwarty, szczery.
- Dziękuję - zwrócił ku niemu słowa podziękowania. Odpowiednia oprawa udała się na drzemkę. Siedział w jego kuchnio-salonie w samych gaciach z kieliszkiem w dłoni i z naruszoną godnością. Dzisiejszego wieczoru już nic nie mogłoby tego przebić. Tak właśnie myślał, a okazało się, że jeszcze wznoszą toast. Teraz już po prostu cicho prychnął, próbując stłamsić rozbawienie.
- Za moje zdrowie! - Zgodził się na ten toast chętnie, bo jakże mógłby nie życzyć sobie najlepszego? Zasługiwał na zdrowie. Skoro już męczyła go choroba genetyczna, to dobrze byłoby, aby do repertuaru nie dochodziły jeszcze skutki niefortunnego rycerskiego odruchu.
- I za twoje zdolne palce - dorzucił, jeszcze zanim tak na dobrą sprawę umoczył usta w winie. Delikatnie uniósł szklaneczkę, a potem skosztował trunku. Natychmiast uderzyło go to, że znał ten smak. Znał, ale nie darzył go sympatią, bo kojarzył mu się wyłącznie z chwilami, w których czerpał przyjemność z przesiadywania w barach o „wątpliwej” reputacji. Wątpliwa pewnie była tylko w standardach kogoś, komu nie przeszkadzało czterokrotne przepłacanie za kieliszek wina, ale cóż, ktoś tu przecież wpuścił na salony francuskiego pieska. Rzeczony piesek był na szczęście całkiem dobrze wychowany, gdy akurat chciał to pokazać. Nie zaprezentował skrzywienia warg, a dzielnie przyjął do brzuszka poczęstunek. W tańcu się nie szczypał i obalił całą szklaneczkę na jeden raz.
- Ach, tego było mi trzeba. - Zauważył, kiedy przełyk wreszcie uporał się z napływem alkoholu, a naczynie odnalazło drogę do stolika, na którym przysiadywał Cecil. Kiedy nachylił się, aby je odstawić, ponownie niebezpiecznie zbliżył się ku gospodarzowi, ale nie trwało to dłużej, niż zaledwie kilka sekund. Później wstał i wreszcie zabezpieczył swoją godność poprzez wciągnięcie spodni i zaciągnięcie paska.
Maurice Overtone
Wiek : 29
Odmienność : Syrena
Miejsce zamieszkania : Hellridge, Maywater
Zawód : Malarz, śpiewak operowy
Cecil Fogarty
ANATOMICZNA : 20
ILUZJI : 8
SIŁA WOLI : 15
PŻ : 179
CHARYZMA : 15
SPRAWNOŚĆ : 7
WIEDZA : 5
TALENTY : 10
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t175-cecil-fogarty#374
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t250-cecil-fogarty#619
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t251-cecil-fogarty#620
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t281-poczta-cecila-fogarty-ego#776
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f192-arcanum-14-7
ANATOMICZNA : 20
ILUZJI : 8
SIŁA WOLI : 15
PŻ : 179
CHARYZMA : 15
SPRAWNOŚĆ : 7
WIEDZA : 5
TALENTY : 10
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t175-cecil-fogarty#374
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t250-cecil-fogarty#619
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t251-cecil-fogarty#620
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t281-poczta-cecila-fogarty-ego#776
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f192-arcanum-14-7
Głębokie westchnienie było jedynym komentarzem ulatującym ust Fogarty'ego, w ramach odpowiedzi na z pozoru czuły dotyk, na jaki sobie Maurice pozwolił, sięgając dłonią do cecilowego karku. Mimowolnie poczuł, że napięcie, sprowokowane przez bliskość, odrobinę się nasiliło. Nie odnotował niewinnego uśmiechu układającego się na wargach mężczyzny, gdyż w tym samym momencie uciekł spojrzeniem na oparzoną skórę, która stanowiła najlepszy z możliwych pretekstów do unikania kontaktu wzrokowego. W mężczyźnie było coś - jakaś iskra, jakiś błysk, co przyciągało spojrzenie, coś przez, co nie mógł oderwać od niego wzroku i coś, czego, przynajmniej obecnie, pod natłokiem kłębiących się pod sklepieniem czaszki myśli, pod wirem emocji, nie mógł nazwać, zdefiniować, zdiagnozować - impuls, przed którym ostrzegał go instynkt samozachowawczy.
Dzięki Frigussubsidio Magnus układającemu się na języku i ciepłu, jakie, pod wpływem czaru, rozlało się po opuszkach placów, odnalazł wewnętrzny spokój. Nie zakłócił go nawet zakleszczający się na jego nadgarstku uścisk kompletu ciepłych palców o gładkiej w dotyku strukturze.
Magia, płynącą przez sploty jego skóry, objęła większy skrawek uszkodzonej przez ogień tkanki, niż z początku planował, przynoszącej jej właścicielowi kojące uśmierzenie wywołane oparzeniem bólu, co zostało zaakcentowane bezwstydnym westchnieniem ulgi. Potoczył spojrzeniem po wykrzywionych w błogości rysach twarzy. Maurice wyglądał tak, jakby dostał dożylnie dawkę morfiny i wszystkie  troski, jakie jeszcze chwile temu zaciskały się na jego żołądku, właśnie wyparowały.
Czar był puentą dzisiejszego późnego wieczoru stopniowo przechodzącego w noc. Komplement, którym obdarzył go nieznajomy, jego uhonorowaniem, wzniesiony toast przełamaniem bariery napięcia, szczery uśmiech tańczący na wargach rozmówcy otwarciem okna nowej znajomości, zaś piekące w przełyku wino gwarancją wkradającej się do rozmowy swobody okruszonej lekkim, być może nieco zadziornym uśmiechem ukształtowanym na ustach. Tym razem, kiedy Maurice, pod pretekstem, odstawienie szklanki, zbliżył się ku niemu, Cecil nie zachował się jak płochliwe stworzenie, utrzymał kontakt wzrokowy.
- Czym się zajmujesz, Maurice? - spytał, łykiem winna nawilżając gardło. Pozwolił, żeby zniżony do szeptu głos na ułamki sekund wypełnił przestrzeń Otoczył go nieco rozbawionym spojrzeniem, gdy mężczyzna w końcu naciągnął spodnie na pośladki, jednak nie odwrócił wzroku, by wręczyć Overtone'owi namiastkę prywatności. – Z twojej torby - niestety przepadła na ulicy, która zajęła się ogniem, żadne z nich, w tamtej chwili, nie myślał o chwilowo porzuconych przez artystę dobór materialnych, byli zbyt pochłonięci ucieczka przed ogniem – wystawało kilka pędzli. Malujesz?
Był artystą-amatorem, zajmował się tym hobbistycznie, a może od dziecka obejmował w dłoniach pędzle i zgłębiał tajniki sztuki pod okiem znawców?
Cecil, kierowany zwykłą ciekawością, z którą nie kryła się żadna oportunistyczna myśl, pragnął najzwyczajniej świecie ją zaspokoić.
Gdy w dłoni Maurice'ego ponownie znalazł się niemal opróżniony kieliszek, Cecil ujął w zwinne palce butelkę i na powrót napełnił naczynie, czemu towarzyszył delikatny, przyjemny dla oka uśmiech przylegający do ust.
Fogarty, po tym, co Maruice miał na sobie, zgadywał, że mężczyzna pijał trunki lepszej jakości, ale tego wieczora musiał zadowolić się ich substytutem pozostawiającym na języku półsłodki posmak.
Cecil Fogarty
Wiek : 23
Odmienność : Cień
Miejsce zamieszkania : Deadberry
Zawód : ilustrator
Maurice Overtone
ILUZJI : 7
WARIACYJNA : 7
SIŁA WOLI : 20
PŻ : 172
CHARYZMA : 14
SPRAWNOŚĆ : 11
WIEDZA : 16
TALENTY : 17
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t1300-maurice-overtone#13634
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t1333-maurice-overtone#13952
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t1332-poczta-maurice-overtone#13950
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f226-chateau-nacre
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1334-rachunek-bankowy-maurice-overtone#13958
ILUZJI : 7
WARIACYJNA : 7
SIŁA WOLI : 20
PŻ : 172
CHARYZMA : 14
SPRAWNOŚĆ : 11
WIEDZA : 16
TALENTY : 17
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t1300-maurice-overtone#13634
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t1333-maurice-overtone#13952
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t1332-poczta-maurice-overtone#13950
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f226-chateau-nacre
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1334-rachunek-bankowy-maurice-overtone#13958
Wino, póki co nie zdążyło jeszcze uderzyć mu do głowy, a trzeźwość gwarantowała spostrzegawczość. Odnotował uważnie, jak Cecil tym razem pozostaje w rozluźnieniu, śmiało krzyżując z nim spojrzenie. Przyjemnie było wiedzieć, że niecodzienne nawyki ekscentryka płoszyły tylko za pierwszym razem, zwłaszcza dzisiaj, zwłaszcza teraz, kilkanaście minut po pożarze i absolutnym braku rozwagi. Przyjęty ze szczerą gościnnością mógł odetchnąć, chociaż do prawdziwego rozluźnienia wciąż było mu daleko. Maleńką cegiełkę ku temu z pewnością dołożyło wyzbycie się nagości i mocne zaciśnięcie pasa okalającego biodra.
Pytanie Cecila nie było zbijające z tropu, lecz nieco niecodzienne. Niecodzienne o tyle, że zwykle nie było to jedno z pierwszych wątpliwości, jakie trawiło społeczeństwo. Mierzył go teraz własną miarą. Nikt do tej pory nie pytał Overtona o zawód, jeżeli wiedział, że rozmawia właśnie z Overtonem. Tyle że Cecil nie wiedział, a na pewno nie rozmawiali o tym na głos. Można było wybaczyć mu ciekawość.
Przeciągnął kontakt wzrokowy, gdy siadał na kanapie. Maurice nie wyglądał na zawstydzonego posiadaniem widowni podczas ubierania się, ale może takie były przywileje lekarza? Wstydliwość podczas badania i leczenia były zazwyczaj kompletnie zbędne, a kto jak kto, ale on posiadał już pewne doświadczenie w poddawaniu się procedurom medycznym.
Roześmiał się krótko i cicho, kiedy na krótką chwilę otworzył dłonie, by ponownie przyjąć w nie szklaneczkę uzupełnioną winem. Zakręcił ją krótko w palcach. Półprzeźroczysty płyn odbił się od ścianek i zawirował.
- Masz bystre oko - zauważył na wstępie, odnajdując znów drogę ku jego twarzy. Zbadał z ciekawością układ kości policzkowych, nim zajrzał mu w oczy. - Maluję. Dla przyjemności i zawodowo również.
Odpowiedź była szczera, chociaż niepełna. Najważniejsze jednak było to, że była bezpieczna i neutralna. Dramatycznie nudnym byłoby od razu wystrzelić się ze wszystkich informacji na swój temat. Niestety pytanie Fogartiego przypomniało też Maurycemu o strawionej przez ogień torbie z przyborami. Powstrzymał westchnienie na rzecz odczucia uścisku w żołądku. Nikt nie lubił tracić, nawet ktoś, kto za jedną pensję mógł kupić sobie setki takich toreb.
- A ty? - Odbił piłeczkę, przechylając lekko głowę w bok w specyficznym symbolu zamyślenia. Trochę jak kot, który próbował zidentyfikować dźwięki dobiegające zza zamkniętych drzwi. - Wybacz, ale nie przyjrzałem się, czy i tobie pędzle skądś wystają.
Swoboda słowa miała skracać dystans, lecz czy Cecil miał mu na to pozwolić, to dopiero miało się okazać. Chociaż, czy było to jeszcze konieczne? Pili wino w jego kuchni, widział go już bez spodni. Po co te podchody, Maurice? Może w dalszym ciągu nie czuł się w jego obecności dość pewnie?

Maurice Overtone
Wiek : 29
Odmienność : Syrena
Miejsce zamieszkania : Hellridge, Maywater
Zawód : Malarz, śpiewak operowy
Cecil Fogarty
ANATOMICZNA : 20
ILUZJI : 8
SIŁA WOLI : 15
PŻ : 179
CHARYZMA : 15
SPRAWNOŚĆ : 7
WIEDZA : 5
TALENTY : 10
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t175-cecil-fogarty#374
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t250-cecil-fogarty#619
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t251-cecil-fogarty#620
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t281-poczta-cecila-fogarty-ego#776
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f192-arcanum-14-7
ANATOMICZNA : 20
ILUZJI : 8
SIŁA WOLI : 15
PŻ : 179
CHARYZMA : 15
SPRAWNOŚĆ : 7
WIEDZA : 5
TALENTY : 10
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t175-cecil-fogarty#374
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t250-cecil-fogarty#619
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t251-cecil-fogarty#620
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t281-poczta-cecila-fogarty-ego#776
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f192-arcanum-14-7
Czując na sobie jego intensywne spojrzenie, wydawało mu się, że w miejscach, gdzie wzrok mężczyzny stykał sie z jego skórą, przede wszystkim na wysokości krtani, rozlewało się ciepło, zupełnie jak pod wpływem zniecierpliwionego dotyku. Wmawiał sobie, ze to efekt magii, która niedawno przypływała przez jego ciało i nadal pozostawiała na nim ślady swojej upragnionej obecności.
Stopniowo - z minuty na minutę - oswajał się z jego obecnością. Subtelna mgiełka uroku, którą wokół siebie roztaczał, stająca się bardziej namacalna podczas skrócenia dystansu, czy kontaktu wzrokowego, chociaż nadal była magnetyczna, wręcz elektryzująca i przyciągała spojrzenia Cienia, nie zatrzymywała słów w krtani, dzięki czemu mógł się swobodnie wysławiać, ale też oddychać bez wysiłku. Nie zniweczył tego nawet trwający od kilku nadprogramowych chwili kontakt wzrokowy. Wydawało mu się, że Maurice'owi, biorąc pod uwagę to, jak bez protestu przekroczył próg jego mieszkania, a potem bezwstydnie pozbył się spodni i równie bezpruderyjnie pozostawił na cecilowym karku dotyk swoich palców, nie towarzyszyło skrępowanie, jakby, w jego przypadku, była to kwestia przyzwyczajania, jakby był przyzwyczajony do spojrzeń, chwil napięcia i intymności.
Refleksje, tkane pod sklepieniem czaszki, przerwał melodyjny głos wybrzmiewający w przestrzeni. Nie kwestiniował szczerości jego odpowiedzi. Natomiast próbował sobie przypomnieć, czy na miejscowych wernisażach, na których bywał regularnie, zetknął się z pracami namalowanymi ręką tajemniczego Maurice'ego. Jego imię, podobnie jak rysy twarzy, majaczyły na cecilowej krawędzi świadomości, jednak w dalszym ciągu nie był wstanie, być moze pod wpływem tężących pod sercem emocji, ułożyć z kawałków wspomnień ułożyć mozaikę, która przybliży go poznania tożsamości swojego niecodziennego, emanującego elektryzująca aurą gościa.  
- Co jest twoją specjalnością? - Obrócił w palcach lampkę, pod wpływem tego gestu ciemnoczerwone substancja uderzyła o ścianki szklanego naczynia i po chwili, zbliżywszy usta do jej krawędzi, wylądowała w jego przełyku. - Pejzaż? Weduta? Marina? Portret? Martwa natura, a może - odłożył kieliszek na stół - akt?
Jego rozmówca nie wyglądał, na kogoś, kto zachwycał się pięknem otaczającej ich natury. Zakładał, być może błędnie, bo znalazł go za krótko, że w obszarze jego zainteresowania znajdowały się portrety i akta. Frapowała go ta kwestia.  Chciał wiedzieć, jakim artystą był Maruice - skąd czerpał inspiracje, jakie techniki stosował, gdzie wystawiał swoje obrazy, traktował je jak swój największy skarb? Rzadko miał okazje obcować z kimś, kto chociaż częściowo podzielał jego zainteresowania.
Być może właśnie dlatego, pod wpływem impulsu, poszedł w ślad za swoim gościem i, ignorując instynkt samozachowawczy, usiadł na kanapie, nieopodal niego. Jego symetryczne rysy twarzy, oświetlone ledwie przez smugę przytłumionego światła, którego źródłem była jedna lampa, wydawały się nieludzko piękne, jakby skrywały w sobie orientalną tajemnice, chociaż nie mogły równać się z blaskiem księżyca.
- Pędzle nigdy nie leżały mi dobrze w dłoni - tym razem na cecilowych wargach pojawił się zarys rozbawienia, który wyjątkowo sięgnął oczu i brąz został przełamany przez kolor miodu, gdy pojawił się w nich nikły blask. – Szkicuję. Jestem ilustratorem.
Czasem świadczyła o tym obecność grafitu po płytkami paznokci i szare plamy na opuszkach palców. Rzucił spojrzenie na swoje dłonie; dzisiaj usiłowały zdradzić go jedynie słowa. Możesz chcesz stać się źródłem mojej inspiracji, Maurice?, chciał zapytać, ale przełknął je haustem wina.
Cecil Fogarty
Wiek : 23
Odmienność : Cień
Miejsce zamieszkania : Deadberry
Zawód : ilustrator
Maurice Overtone
ILUZJI : 7
WARIACYJNA : 7
SIŁA WOLI : 20
PŻ : 172
CHARYZMA : 14
SPRAWNOŚĆ : 11
WIEDZA : 16
TALENTY : 17
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t1300-maurice-overtone#13634
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t1333-maurice-overtone#13952
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t1332-poczta-maurice-overtone#13950
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f226-chateau-nacre
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1334-rachunek-bankowy-maurice-overtone#13958
ILUZJI : 7
WARIACYJNA : 7
SIŁA WOLI : 20
PŻ : 172
CHARYZMA : 14
SPRAWNOŚĆ : 11
WIEDZA : 16
TALENTY : 17
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t1300-maurice-overtone#13634
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t1333-maurice-overtone#13952
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t1332-poczta-maurice-overtone#13950
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f226-chateau-nacre
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1334-rachunek-bankowy-maurice-overtone#13958
Kącik ust Maurycego wygiął się w lekkim uśmiechu. Pytał, więc nie wiedział. Można byłoby nieco się z nim podrażnić i pozbijać go z obieranych jak dotąd ścieżek myślenia. Psotna część osobowości Overtona prosiła o spuszczenie jej ze smyczy, ale ta bardziej rozsądna, której jeszcze nie staranował szturmujący bramy alkohol, przypominała tej pierwszej, że nie do końca tak wypadało. Był wdzięczny, a wdzięczni goście zazwyczaj nie rozładowują emocji na swoim gospodarzu.
A z drugiej strony wmawianie komuś, że jest się światowej sławy artystą, w dodatku pojawiającym się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze, było potencjalnie najzabawniejszą rzeczą, jaką mógłby dzisiaj zrobić.
Wahanie sprawiło, że lekko opóźnił się z odpowiedzią. Na szczęście mogło to umknąć uwadze, bo za moment wypity kieliszek pewnie przypomni Maurycemu o swojej obecności. Zaćmienie mózgu zwykle nie było mu potrzebne, aby gadał trzy po trzy, więc wzrostu jakości konwersacji zapewne nie mieli tutaj doświadczyć. Dlatego też Overtone wreszcie wyrzucił z siebie prawdę, decyzję ostatecznie podejmując w ostatniej chwili.
- Mówią, że jeśli jesteś od wszystkiego, to tak naprawdę jesteś do niczego. - Zrobił wstęp i uśmiechnął się z odrobiną fałszywego skrępowania. - Jestem do niczego. Maluję zarówno pejzaże, marinę, portrety jak i bardzo okazjonalnie, ale się zdarzyło, również akty.
Uśmiechnął się swobodnie, obserwując, jak Cecil znajduje sobie nowe miejsce. Nowy ciężar opadł na kanapę, ale wcale nie był nieprzyjemny.
- Ale zdradzę ci… - pochylił się ku Fogartiemu, jak gdyby serwował mu teraz swój największy sekret. Nawet usta przysłonił dłonią… najprawdopodobniej na wypadek gdyby drzwi miały oczy i czytały z ruchu warg. - …najbardziej lubię malować bardzo specyficzne zjawisko.
Zawiesił głos dla lepszego efektu.
- Sztormy - wydusił z siebie w końcu, a gdyby nie to, że chociaż niespodziewanie strzelony procentami wciąż był zbyt trzeźwy, mógłby pewnie do tego porozumiewawczo mrugnąć.
Co ten alkohol robił z ludźmi. Żeby to jeszcze był pierwszy raz.
Zapił swoją głupotę niewielkim łykiem i wysłuchał słów towarzysza. Ta odpowiedź jak najbardziej miała sens i wyjaśniała jego obecność w sklepie plastycznym.
- Masz tutaj jakieś dzieło, które ilustrowałeś? - Zapytał, interesując się natychmiast skalą, w jakiej pracował młody mężczyzna. Ilustrował światowe bestsellery, a może czytadełka lokalnej mistrzyni romansu? I wtedy nagle go olśniło.
- A może znam cię po nazwisku? - Zdecydowanie od tego mógł zacząć, jeżeli chciał zapoznać się z artystą. W pewnym sensie podejrzewał, jaki będzie finał tej dyskusji. Wzrok co rusz ślizgał mu się po aparycji Cecila, rozpraszając się na rzecz podziwiania wnętrza mieszkania. Miał wrażenie, że nigdy wcześniej nie widział tej twarzy, a przecież zaopatrywali się w tym samym sklepie…
Maurice Overtone
Wiek : 29
Odmienność : Syrena
Miejsce zamieszkania : Hellridge, Maywater
Zawód : Malarz, śpiewak operowy