Witaj,
Mistrz Gry
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t58-budowanie-postaci
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t179-listy-do-mistrza-gry
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t58-budowanie-postaci
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t179-listy-do-mistrza-gry
PUB „SORCERESS”
Prawdopodobnie jedna z najbardziej charakterystycznych knajpek na mapie Deadberry, jeśli nie całego Saint Fall; swoją nazwę zawdzięcza właścicielce, która przed dekadą wykupiła niewielki, zdolny pomieścić nie więcej niż piętnastu gości lokal i zamieniła go w miejsce — jak przystało na dzielnicę — magiczne. Knajpka w pierwotnym zamiarze miała być pubem z szeroką kartą wymyślnych drinków, ale szybko okazało się, że gusta klientów nie są wygórowane, za to każdy z nich dopytuje o możliwość wrzucenia czegoś na ząb. W ten sposób pub stał się knajpą, w której menu zmieniane jest co pół roku i zawsze zawiera w sobie szczyptę magicznych składników, a karta alkoholi ogranicza się do dwóch rodzajów win (białego lub czerwonego) oraz pięciu drinków, które noszą nazwy po liniach chiromancji. To właśnie umiejętność wróżbiarstwa, poza na wskroś granatowym wystrojem, wyróżnia Sorceress na tle innych knajpek; po posiłku i nad kieliszkiem można poprosić o odczytanie losu z dłoni lub kart.
Mistrz Gry
Wiek :
Miejsce zamieszkania : Piekło
Zawód : Guru sekty satanistycznej
Barnaby Williamson
ANATOMICZNA : 5
ODPYCHANIA : 33
WARIACYJNA : 1
SIŁA WOLI : 11
PŻ : 189
CHARYZMA : 8
SPRAWNOŚĆ : 14
WIEDZA : 5
TALENTY : 16
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t285-barnaby-williamson#794
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t404-barnaby-williamson#1290
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t405-poczta-barnaby-ego-williamsona
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f107-ulica-staromiejska-9-6
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1062-rachunek-barnaby-williamson
ANATOMICZNA : 5
ODPYCHANIA : 33
WARIACYJNA : 1
SIŁA WOLI : 11
PŻ : 189
CHARYZMA : 8
SPRAWNOŚĆ : 14
WIEDZA : 5
TALENTY : 16
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t285-barnaby-williamson#794
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t404-barnaby-williamson#1290
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t405-poczta-barnaby-ego-williamsona
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f107-ulica-staromiejska-9-6
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1062-rachunek-barnaby-williamson
17 — IV — 1985

Tak, nie, może.
Nic prostszego — łatwe pytania, szybkie odpowiedzi, podróż po Deadberry, którego mapę rozrysował w myślach lata temu; co kilka miesięcy uzupełniał ją o świeże narośle nowych lokali i wymazywał te znikające przez uroki podatków i ekonomii.
Tak, nie, może?
Napięcie w greckiej twarzy przypominało coś zepsutego; poluzowana struna w gitarze, wyrwany z fortepianu klawisz, cały zestaw skojarzeń instrumentów z odzysku. Jakieś rozstrojenie zalęgło się w tonie i dochodziło do głosu razem ze słowami. Orestes, dobrze się czujesz?
Tak, nie, może.
Sorceress to świeża plama na mapie Deadberry; w lutym wiele z nich Williamson wypalił rozżarzonym oczkiem papierosa — zniknęła Piwniczka i maleńkie sklepiki specjalizujące się w sprzedaży bibelotów, których nikt nie potrzebował w świecie przed małą apokalipsą — w świecie po małej apokalipsie stały się zwyczajnie zbędne. Wieczór dopiero rozlewał farbki nad magiczną dzielnicą; kilka brudnych kropel spadło na szary bruk i Barnaby potrzebował paru sekund, żeby zrozumieć — to nie brudna woda z kubka po pędzlach.
To deszcz; chyba pierwszy w tym miesiącu.
Zamykają najwcześniej, więc zaczniemy od nich — drugi odcinek brodzenia w zagadce nieobecnego barmana — kilka dni temu Vandenberg i Zafeiriou węszyli w Sonk Road, ale problem z informacjami wyciśniętymi z tamtejszych szynkwasów był jeden; każda trącała brudną szmatą. Deadberry to mini—świat czarowników — niemagicznym wstęp wzbroniony, więc każdy próbował być tu bardziej sobą, nawet, kiedy w życiu był nikim.
Z dłonią na drzwiach — na sekundę przez ich pchnięciem — obrócił głowę w greckim kierunku. Usta poruszyły się bezdźwięcznie, jakby próbował schwytać w nie słowa — te, które wybrzmiały, nie były tymi, które miał na myśli.
To wróżbiarka, więc możesz zagrać kartą tarota.
Dzwoneczek nad drzwiami zabrzęczał cicho, a ich pochłonął przygaszony błękit.
Tańczące nad głową konstelacje musiały być rytuałem; rozgwieżdżone niebo obiecywało odczytanie przyszłości z galaktyk, o których mieszkańcy planety Ziemia wiedzieli tyle, że były w chuj daleko i równie chętnie interesowały się losem ludzi.
— Pani Pemberly?
Na prawo od wejścia niewielki bar zachęcał okrojoną wystawką butelek; tylko kilka, z czego połowa napoczęta. Kobieta za ladą wyglądała dokładnie tak, jak powinna wyglądać właścicielka pubów tego pokroju — długi, siwy warkocz przerzuciła przez lewe ramię, a ilość pierścionków na dłoniach mogłaby posłużyć za zadanie w podręczniku matematyki.
— Wolę, kiedy mówią na mnie madame Pearl.
Wolę, kiedy do mnie nie mówią, ale oto jesteśmy; utrzymanie brwi na neutralnym poziomie opłacił czekiem świadomości, że czegoś od niej potrzebują.
Chcielibyśmy zająć chwilę. To dobry moment?
— Właściwie—
Zatrzymanie się przy barze wywołało efekt domina; tym razem poruszyła się dłoń, z kieszeni kurtki wyławiająca chłodną stal odznaki. Herb Maine zalśnił jeden z ostatnich razy — wkrótce zda ją przełożonemu i nie obejrzy się za siebie.
A teraz?
Madame Pearl wciąż uśmiechała się uśmiechem kogoś, kto wypalił w życiu za dużo bagiennego ziela.
— Spłaciłam tamten mandat.
Dziwnym trafem zawsze był jakiś mandat.
To miłe z pani strony, madame Pearl. Zapewniam, że pieniądze przeznaczono na słuszny cel — odznaka zniknęła, słowa płynęły dalej; rytuał powitania został odprawiony, a uwaga właścicielki odnalazła sympatyczniejszy punkt obserwacyjny. Przyglądała się Zafeiriou przez moment — odwleczony w czasie wyrok w końcu wybrzmiał i był dokładnie tak pomocny, jak spodziewał się Williamson; wcale.
— Ma pan ładne dłonie. Mogłabym rozczytać z nich odpowiedź na wasze pytania.
Wzrok mimowolnie podążył w ślad za uwagą; Orestes faktycznie miał ładne dłonie.
To—
Niezbyt pomocne.
Znacznie ułatwiłoby nasze poszukiwania. Ores?
Czas oddać głos specjaliście od przyszłości.
Barnaby Williamson
Wiek : 33
Odmienność : Czarownik
Miejsce zamieszkania : Stare Miasto
Zawód : oficer oddziału Czyścicieli w Czarnej Gwardii
Orestes Zafeiriou
ODPYCHANIA : 5
WARIACYJNA : 19
SIŁA WOLI : 19
PŻ : 173
CHARYZMA : 2
SPRAWNOŚĆ : 2
WIEDZA : 20
TALENTY : 14
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t244-orestes-zafeiriou#592
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t357-orestes-zafeiriou#1067
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t356-poczta-orestesa-zafeiriou#1066
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f82-archaios-2-1
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1176-rachunek-bankowy-orestes-zafeiriou
ODPYCHANIA : 5
WARIACYJNA : 19
SIŁA WOLI : 19
PŻ : 173
CHARYZMA : 2
SPRAWNOŚĆ : 2
WIEDZA : 20
TALENTY : 14
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t244-orestes-zafeiriou#592
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t357-orestes-zafeiriou#1067
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t356-poczta-orestesa-zafeiriou#1066
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f82-archaios-2-1
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1176-rachunek-bankowy-orestes-zafeiriou
Tak, nie, może.
Nic trudniejszego — chmielny szlak wił się przez mapę Saint Fall zygzakiem, w okrutnej parodii imitując ścieżki wszystkich alkoholików świata. Spłonęła Piwniczka, niech żyją mniejsze stany zapalne; miasto upstrzone było ogniskami płonącymi tylko, jeśli podlać je alkoholem.
Tak, nie może; filozofia nie szuka definitywnych odpowiedzi i to główna — ale nie jedyna — różnica między nią a Williamsonem. Barnaby w zadawaniu pytań był zawodowcem — Orestes, dobrze się czujesz? ciągnęło za kilka strun jednocześnie.
Tak; widzisz? Czasem dobrze kłamię.
Nie; dziś mogę przerwać siedmioletnią passę.
Może; będziesz rozczarowany, kiedy wyjdę w połowie?
Williamson był zbyt spostrzegawczy; dla własnego i cudzego dobra. Na krajobrazie przeszłości Orestesa nie widniała plama Sorceress; pub był nowy, a po przejściu przez drzwi okazało się, że za czysty na możliwości tamtego Zafeiriou. Błękit ścian, nocne niebo nad głowami, iluzja goniąca iluzję; w świecie zjaw brakowało tej, której poszukiwali — Johnny nie siedział za żadnym z okrągłych stolików, a gra tarotem zaczynała być nieunikniona.
Wstrzymaj się z opiniami na temat wróżbiarstwa — szept zagłuszony dzwoneczkiem nad drzwiami, kroki przesycone wahaniem; Sorceress nie było typowym pubem — w powietrzu dominowała woń ciepłych dań, nie mętnego piwa, ale to miejsca, w których stereotyp ustępował przed wygodą, były najgroźniejsze. Williamson natychmiast określił azymut; siwa staruszka jeszcze nie wiedziała, co ją czeka.
Albo to oni nie wiedzieli, co czeka ich?
Chłodne muśnięcie na karku pojawiło się nagle; od słowa do mandatów, od mandatów do dłoni — Słuchacze nigdy o nich nie zapominali; byli świadomi istnienia własnych palców bardziej, niż rozszczepieńcy istnienia samych siebie.
Wróżbita niechętnie zdradza sekrety własnej przyszłości, szczególnie innemu wróżbicie — Sierra była wyjątkiem — Sierra była szarlatanką. Ręce pozostały na miejscu nawet, kiedy lada zamieniła się w stolik; kilka kroków w głąb pubu i Orestes zauważył pierwsze dwa drinki.
Były kolorowe; jak świat po alkoholu.
Szukam znajomego z dawnych lat, jest dość znany w lokalnej społeczności — typów spod ciemnych gwiazd i gwiazd upadłych; szczególnie do rynsztoku. Nie trzeba być gwardzistą, żeby zgadnąć, że madame Pearl nie spełniała żadnego z kryteriów; zbyt zadbana i w tej dbałości stereotypowa — przypominała wróżbiarkę z filmów niemagicznych. Brakowało tylko—
— Mam sprawdzić w magicznej kuli?
Dokładnie tego.
Minutę temu Orestes liczył, że Williamson zachowa dla siebie stały zestaw opinii na temat wróżbiarstwa, ale teraz sam ledwo gryzł się w język. Magiczne kule działały; pod warunkiem, że zamiast do wróżb, używało się ich na torze kręglowym.
Wystarczy krótka odpowiedź — madame Pearl nie oczekiwała, że coś zamówią; ekonomia Deadberry różniła się od tej w Sonk Road. — Czy po pożarze Piwniczki nie pojawił się u pani Johnny Kozia Bródka? Pracował tam jako—
— Barman, wiem.
Coś w ułożonej masce madame Pearl poddane zostało recyklingowi — rysy nabrały na ostrości i nagle przestała przypominać hippiskę na emeryturze.
— Zapytał kiedyś, czy lubię koktajle Mołotowa, bo mógłby zaserwować jeden mojemu lokalowi.
Brzmiało, jakby faktycznie znała Johnny'ego.
Zgaduję, że nie szukałby u pani pracy.
Spomiędzy ust kobiety doleciało ciche prychnięcie —  Ores zerknął na Williamsona, zastanawiając się, co z jej reakcji wyciąga on.
— Pracy? U mnie? Mam na niego trzy rytuały w progu. Nawet, gdyby próbował przejść przez drzwi, najpierw musiałby odpędzić się od robactwa.
Kolejne pudło; Sorceress była jednym z ostatnich miejsc, w których Johnny szukałby zatrudnienia albo ukojenia bólu po stracie Piwniczki. W Sonk Road znaleźli poszlaki, ale nie były jednoznacznie ani tym bardziej godne zaufania — jeżeli któraś z informacji potwierdzona zostanie w Deadberry, będą mieć większą pewność.
Wie pani, do kogo mógłby się zwrócić po pożarze?
Na twarz właścicielki wrócił spokój pustynnej oazy; spoglądała teraz na ich dwójkę, jakby dopiero zauważyła, że wciąż tu siedzą.
— To drugie pytanie, a mnie należy się wróżba. Jeśli nie od ciebie to—
Ciężar spojrzenia madame Pearl spoczął na Williamsonie; wybrała walutę zapłaty za ciąg dalszy.
— Dalej, złociutki. Nie chcesz poznać swojej przyszłości?
Orestes Zafeiriou
Wiek : 32
Odmienność : Słuchacz
Miejsce zamieszkania : Little Poppy Crest
Zawód : właściciel antykwariatu Archaios
Barnaby Williamson
ANATOMICZNA : 5
ODPYCHANIA : 33
WARIACYJNA : 1
SIŁA WOLI : 11
PŻ : 189
CHARYZMA : 8
SPRAWNOŚĆ : 14
WIEDZA : 5
TALENTY : 16
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t285-barnaby-williamson#794
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t404-barnaby-williamson#1290
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t405-poczta-barnaby-ego-williamsona
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f107-ulica-staromiejska-9-6
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1062-rachunek-barnaby-williamson
ANATOMICZNA : 5
ODPYCHANIA : 33
WARIACYJNA : 1
SIŁA WOLI : 11
PŻ : 189
CHARYZMA : 8
SPRAWNOŚĆ : 14
WIEDZA : 5
TALENTY : 16
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t285-barnaby-williamson#794
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t404-barnaby-williamson#1290
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t405-poczta-barnaby-ego-williamsona
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f107-ulica-staromiejska-9-6
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1062-rachunek-barnaby-williamson
Tak, nie — może?
Opinie na temat wróżbiarstwa — będące faktami; a fakt był taki, że to bujdy na kołach, resorach i z nieodrestaurowanym podwoziem — utknęły w progu, zaplątane między prawy i lewy dzwoneczek nad drzwiami. Madame Pearl — Justine Augusta Pemberly, urodzona w Bostonie, wychowana w Salem; niezapłacony mandat był wierzchołkiem góry lodowej wykroczeń, z których tylko połowa wymykała się jurysdykcji Kościoła — zaczęła żonglerkę szklaną kulą i nie przestała nawet, kiedy kolega po fachu wytoczył ciężkie działa poszukiwań.
Williamson nie przerywał; Orestes na temat wróżbitów wiedział prawdopodobnie tyle, co lokalnej społeczności alkoholików — z dumą mógł nazywać się członkiem jednej i przemilczeć kilkuletnie uczestnictwo w drugiej. Grecka przeszłość była dokładnie taka; zagrzebana pod kilkoma metrami ziemi, przekuta w mit, ukryta za filozoficznym bełkotem — bez archeologicznego pędzelka nie warto zaczynać poszukiwania prawdy. Dziś Ores był najbliżej wersji dawnego siebie niż przez ostatnie trzy lata znajomości; Barnaby w milczeniu obserwował taniec niepewności — od kroku w głąb pubu, przez spojrzenie zahaczające o butelki na wystawce, aż po słowa.
Wróżbiarstwo to kłamstwo i sposób na dekoncentrację; skoro pomagało, Williamson nie zamierzał przerywać farsy, która szybko — zbyt szybko — wskoczyła w koleiny personalności.
Co?
Wzrok przeskakujący po twarzach gości nie odnalazł nikogo z bródką; biorąc pod uwagę, że większość obecnych stanowiły kobiety, byłoby to co najmniej—
Z tej dłoni—
Zaciśnięta w pięść, ukrywająca sekrety — podobno nie wierzysz we wróżbiarstwo, Williamson? — przez madame Pearl, gotowa do współpracy równie chętnie, co jej właściciel do wylewności — ręka na stoliku mówiła sama za siebie.
Nie wróży nikt. Mogę zapłacić.
Staruszka obdarzyła go wzrokiem, który zapamiętał z kościelnej szkółki; siewczyni magii powstania straciła do niego cierpliwość w połowie pierwszego miesiąca.
— Nie chcę pieniędzy, kochaneczku, tylko krótkiego zerknięcia na linie.
Spojrzenie na Orestesa to pierwszy błąd; Zafeiriou spoglądał na Williamsona dziwnym wzrokiem — nie do końca z troską, nie z pretensją, ale czymś pomiędzy.
Wystarczyło, żeby poluźnić uścisk palców.
Znam swoją przyszłość.
Nie będzie zbyt długa i szybko osiągnie limit zdatności do spożycia; do niedawna perspektywy na szczęśliwa też były znikome, ale—
Drugi błąd to położenie dłoni na stoliku; madame Pearl nachyliła się nad nią jak na szukającego sensacji sępa przystało.
— Oh, proszę. Podwójna linia życia, przynajmniej do tego momentu — ciepłe, szorstkie palce niespodziewane chwyciły za dłoń — cofnięcie jej o cal było odruchem; na cokolwiek nie wskazywała kobieta, Williamson był zbyt pochłonięty wpatrywaniem się w nią z niemym zarzutem. — Później się scala i poszerza. Kiedyś żył pan pod czyimś reżimem, hm?
Spierdalaj.
Próba zaciśnięcia palców zastygła w połowie; dłoń madame Pearl skutecznie powstrzymała je przed ruchem — Williamson starał się nie odwracać głowy; spojrzenie Orestesa przelałoby kufel goryczy.
— Brak linii losu, dziwne. Za to linia serca, o, tutaj, jest dość kró—
Krótkie, stanowcze szarpnięcie — tym razem się udało. Wyswobodzona z uścisku dłoń zwinęła się w pięść; linie i ich domniemany symbolizm zniknęły poza zasięg wzroku.
Johnny Kozia Bródka. Gdzie go szukać?
Madame Pearl wyglądała na zadowoloną z siebie; odrzucany na plecy warkocz zafurkotał cicho.
— Na pewno nie tutaj, to mogę wam obiecać — niechęć kobiety do barmana nie była grą; wszystko w tej kobiecie krzyczało o zatargach podlewanych latami. — Spróbujcie w Chyżym, połowa delikwentów z Piwniczki przeniosła się tam po pożarze.
Knajpa Cavanaghów była drugim, naturalnym przystankiem, ale tylko, kiedy wieczór zamieni się w noc; im więcej alkoholu w krwiobiegu gości, tym luźniejsze języki.
Powinniśmy szukać kogoś konkretnego?
— Tommy Złotnik był tu ostatnio. Próbował sprzedać mi—
Wzrok madame Pearl zatrzymał się na twarzy Williamsona; albo przypomniała sobie o odznace, albo uświadomiła, że zwykły gliniarz nie szukałby barmana z Piwniczki.
— Coś z drugiej ręki i przy okazji wspomniał, że Johnny niedługo będzie mieć więcej. Jeśli ktoś z nim ostatnio rozmawiał, to on.
Szmer odsuwanego krzesła przypieczętował losy tej wizyty; nic tu po nich — Orestes nawdychał się wystarczająco.
Barnaby Williamson
Wiek : 33
Odmienność : Czarownik
Miejsce zamieszkania : Stare Miasto
Zawód : oficer oddziału Czyścicieli w Czarnej Gwardii
Orestes Zafeiriou
ODPYCHANIA : 5
WARIACYJNA : 19
SIŁA WOLI : 19
PŻ : 173
CHARYZMA : 2
SPRAWNOŚĆ : 2
WIEDZA : 20
TALENTY : 14
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t244-orestes-zafeiriou#592
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t357-orestes-zafeiriou#1067
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t356-poczta-orestesa-zafeiriou#1066
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f82-archaios-2-1
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1176-rachunek-bankowy-orestes-zafeiriou
ODPYCHANIA : 5
WARIACYJNA : 19
SIŁA WOLI : 19
PŻ : 173
CHARYZMA : 2
SPRAWNOŚĆ : 2
WIEDZA : 20
TALENTY : 14
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t244-orestes-zafeiriou#592
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t357-orestes-zafeiriou#1067
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t356-poczta-orestesa-zafeiriou#1066
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f82-archaios-2-1
BANK : https://www.dieacnocte.com/t1176-rachunek-bankowy-orestes-zafeiriou
Co?
Wydech wydusił z płuc więcej powietrza, niż wymagały tego okoliczności.
Oh, nie.
Kłopoty mają nazwisko i tego wieczora brzmi Williamson; kłopoty zaczynały się tam, gdzie zaciśnięta w pięść dłoń i pilnie strzeżone przed hiromancją sekrety. Ćwierć spojrzenia na płytką zmarszczkę między brwiami zwykle wystarczało — gniew Barnaby'ego kumulował się w drobnych zarysowaniach na obojętnej masce, w pęknięciach, które próbował lakować milczeniem i zbywać ciszą.
Zazwyczaj działało; zazwyczaj nie musiał mówić.
Barna—
Przerwane w połowie imię to forma symbolizmu; dłoń rozprostowana to dłoń pozbawiona tajemnic; dłoń na stoliku to dłoń ujawniająca zaciskane w pięści załamania, linie, kreski, odciski, blizny. Historię człowieka można odtworzyć po jego palcach; wie o tym każdy szanujący się — a więc nie Sierra — hiromanta. Madame Pearl nie zwlekała; dotyk spadł na wyciągniętą rękę z pewnością pikującego drapieżnika. Od reakcji klienta zależała analiza — to pierwsza wskazówka na polu minowym tajemnic zamkniętych w skórze dłoni.
Ile sekretów będzie w stanie dostrzec właścicielka pubu?
Ile nieświadomie zdradzi Williamson?
Ile sekund minie, zanim spróbuje cofnąć dłoń i dlaczego to już się wydarza?
Pierwsze szarpnięcie było mimowolne; madame Pearl przypisała to reżimowi — Orestes, cichy obserwator na krześle obok, próbował o nim nie myśleć; reżim też miał nazwisko i tego (każdego) wieczora brzmiało tak samo, co to kłopotów. Wystarczyło, by przymknął powieki; przeszłość widziana przez Słuchaczy nie zawsze rozmywa się razem z mgłą wizji.
Czasem wsiąka zbyt głęboko — przez płuca, oczodoły, pory skóry, nozdrza, prosto do serca, które zastygło w nerwowym oczekiwaniu na rozwój sytuacji.
Drugie szarpnięcie wyswobodziło dłoń; jedna z Mojr wypuściła nić z palców, przecinając teraźniejszość na pół. Znów byli w pubie, znów cuchnęło alkoholem, znów chciało mu się pić.
Tommy Złotnik siedział — nierzeczywisty głos spoza orbity — słowa z trudem przeciskały się przez wyschnięte gardło. Wystarczyło niewiele; podejść, zamówić, wyciągnąć pieniądze, które dla odmiany miał.
Ile teraz kosztuje wino w pubach? Dwa, trzy dolary? Weźmie od razu butelkę.
— Wyszedł za dobre sprawowanie. W więzieniu brak złota do gwizdnięcia, więc był grzeczny — madame Pearl przeniosła ciężar spojrzenia na próbującego uchwycić pękniętą nić Zafeiriou; rzeczywistość wymykała się poza uścisk dłoni, snuła przez zgęstniałe od błękitu i woni alkoholu powietrze, osiadała na koniuszku języka, który próbował zwilżyć kącik ust.
Krzesło zaszurało głośno, kiedy podniósł się z miejsca — zbyt gwałtownie, zbyt szybko, zbyt—
Dziękujemy — świeże powietrze pomoże; pod granatowym niebem Deadberry znów będzie opanowany, skupiony za kierownicą własnego życia.
Krok w stronę wyjścia zamarł w połowie; było coś jeszcze.
Swoją drogą, madame się pomyliła — duma wróżbity była równie ważna, co mocne trzymanie za smycz demonów przeszłości. Williamson też wstał; najwyższy z całej trójki, przysłaniał błękitne światło, ale nie mógł przyćmić prawdy hiromancji. — Jego linię serca kończy rozwidlenie.
But zaszurał, krok w kierunku drzwi przybliżył go do wolności — nie miał odwagi spojrzeć przez ramię; ciche pytanie zapadło się w eter.
Idziemy?

udajemy się do Chyżego
Orestes Zafeiriou
Wiek : 32
Odmienność : Słuchacz
Miejsce zamieszkania : Little Poppy Crest
Zawód : właściciel antykwariatu Archaios