Witaj,
Mistrz Gry
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t58-budowanie-postaci
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t179-listy-do-mistrza-gry
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t58-budowanie-postaci
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t179-listy-do-mistrza-gry
GŁÓWNA SALA
Największa sala w Pubie pod Chyżym Ghoulem, pomimo dość zgrzebnego wyglądu, ma swoje niezaprzeczalne uroki. Choć nie znajdują się tutaj żadne nowoczesne telewizory albo głośniki, to atmosfera jest iście ciepła i gościnna.
Kanapy, rozmieszczone strategiczne wokół obszernego kominka, są wyłożone grubą, ciemnozieloną skórą i czerwonym atłasem, które z czasem nabierają połysku i miękkości od niezliczonych godzin spędzonych na dyskusjach, spiskach i swobodnej rozmowie. Są wyjątkowo wygodne, podobnie jak rzeźbione, drewniane krzesła, które mimo solidności, dzięki miękkim poduszkom, są niezwykle komfortowe.
Pomiędzy stolikami często przemykają kelnerzy, gotowi przyjąć zamówienie, niosąc na tacach butelki i szklanki z najróżniejszymi trunkami. Niektóre z nich są tak niepowtarzalne, że unosi się z nich różowawy dym.
W jednym z kątów sali znajduje się stara szafa grająca, która, pomimo swojego wieku, działa bez zarzutu.
Mistrz Gry
Wiek :
Miejsce zamieszkania : Piekło
Zawód : Guru sekty satanistycznej
Mistrz Gry
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t58-budowanie-postaci
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t179-listy-do-mistrza-gry
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t58-budowanie-postaci
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t179-listy-do-mistrza-gry

Kościane pojedynkiUczta Ognia

Uczta Ognia często celebrowana jest z pomocą hazardu, gier karcianych i kościanych. Nie było więc dziwne, że jak co roku to ród Cavanagh zaproponował swój pub na miejsce, w którym miały się dziać wieczorne rozgrywki. Oprócz suto zastawionego, pełnego alkoholi baru rozłożono w tym miejscu kilka stolików do gry w kości, aby każdy dorosły czarownik mógł przy nich celebrować, bawić się i pić. Chociaż zgodnie z życzeniem Kościoła miejsce to jest otwarte przez cały czas trwania Uczty, tak tłum zbiera się tutaj głównie wieczorami, aby oddać się rozrywce. W trakcie gry wszystko zależy od łutu szczęścia - nie ma tutaj miejsca na żadne oszustwa, skrupulatnie tępione przez krupierów, a w ostateczności nawet samego nestora Bobby’ego Cavanagh.

Do gry w kości można przystąpić w grupach minimum 2-osobowych. Na początku każdego posta należy umieścić informację, z jaką lub jakimi postaciami przystępuje się do gry, aby uniknąć zamieszania. Dodatkowo jedna z postaci powinna prowadzić w swoich postach punktację, dodając adnotację na ich spodzie na temat liczby punktów, którą otrzymali zawodnicy.
Rozgrywka powinna trwać 5 tur. Co turę każda z postaci biorących udział w danej rozgrywce wykonuje rzut 5. kośćmi k6, a następnie sumuje swój wynik. Wygrywa postać, która na koniec 5-turowej rozgrywki będzie posiadać najwyższy wynik.
Mistrz Gry
Wiek :
Miejsce zamieszkania : Piekło
Zawód : Guru sekty satanistycznej
Oliver Lavoie
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t237-oliver-lavoie
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t345-oliver-lavoie
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t343-psychoaktywny-dymek
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t344-poczta-olivera-lavoie
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f78-domek-olivera-lavoie-i-jego-babci
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t237-oliver-lavoie
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t345-oliver-lavoie
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t343-psychoaktywny-dymek
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t344-poczta-olivera-lavoie
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f78-domek-olivera-lavoie-i-jego-babci
20.01.1985 r.

MAGNUS ABERNATHY

Wieczór dopiero się zbliżał ale niebo już od przynajmniej dwóch godzin skrywała pierzyna utkana z cieni. Jedynie gwiazdy i księżyc świeciły mocno, zapowiadając, że zarówno noc, jak i kolejny dzień będą mroźne. Wybierając się do miasta, chłopak zdecydował się ubrać cieplej. Miał na sobie dość elegancki dłuższy płaszczyk, na jego głowie spoczywała ciepła, aczkolwiek dobrze prezentująca się czapka z pomponem. Spod połów płaszcza wystawały z kolei ciężkie spodnie i glany, jakby sam Oliver był przedstawicielem metalowej subkultury. Pod płaszczem jednak widniał jego ulubiony miętowy golf, na szyi wisiały mu liczne srebrne naszyjniki, a palce zdobiły całkiem ciekawe pierścienie. Na golf narzucił ciemną kamizelkę. Jego ubiór był więc... dość oryginalny. I na pewno, kiedy tylko wszedł do baru i ściągnął wierzchnie ubranie, przyciągnął niejedno spojrzenie. A już szczególnie, kiedy odwiesił czapkę i zmierzwił białe włosy. Mało kto tak się nosił w mieście, nic więc dziwnego, że ekscentryczny czarownik zwracał uwagę. To, czy ta uwaga była pożądana czy nie to już zależało od tego, kto zatrzymywał na nim swój wzrok. Tym razem jednak chłopak nie udał się tutaj na podryw. Tego mężczyznę poderwał już kilka lat temu i od tego czasu ich romans rozkwitał.

Znudzonym wzrokiem rozejrzał się wokół i nie dostrzegł jeszcze Magnusa. Zajął więc jeden ze stolików dwuosobowych, dając jasno do zrozumienia, że nie chce innego towarzystwa poza tym, z którym się umówił. W między czasie zamówił sobie czerwone, słodkie wino. Od czasu do czasu pozwalał sobie na bardziej elegancki alkohol, a przecież okazja ku temu właśnie sprzyjała. Trudno powiedzieć czy ich spotkanie można było nazwać randką i chociaż uwielbiał, kiedy przechodzili od razu do konkretów, tak jednak czasami miał nastrój na to, by trochę pozgrywać się z Magnusem. Przeciąganie pewnej gry, jaka między nimi się rozgrywała, niekiedy było ulubioną rozrywką młodego czarownika. W końcu rosnący apetyt potrafił jedynie podsycić ogień, który rozpalał się późnymi nocami lub wczesnymi rankami. Wszystko zależało od tego, jak bardzo cierpliwa była ta dwójka. Ułożył nogę pod stolikiem na krawędzi przeciwległego krzesła.

Na stoliku stała butelka z winem i dwa kieliszki. W jednym nalany już był krwistoczerwony trunek. Obok kieliszka Oliver stukał niecierpliwie palcami. Wiedział, że jest jeszcze trochę czasu, sam przyszedł wcześniej ale nie mógł się już doczekać, kiedy zobaczy jednego ze swoich ulubionych mężczyzn w tej zapyziałej dziurze. Cud, że całkiem dobrze radził sobie tutaj ze znajdywaniem osób, które podzielały jego preferencje co do męskiej urody.  W pewnym momencie uniósł kieliszek i upił łyk wina, rozkoszując się ciepłem, które roznosiło się od gardła, aż do serca i na całe ciało. Następnie kieliszek odstawił na stolik i sięgnął do kieszeni spodni, skąd wyjął papierosy i zapalniczkę. Odpalił jednego, zaciągnął się dymem, który przytrzymał w płucach i wypuścił z ulgą. Oj tak, zdecydowanie tego teraz potrzebował. Odpoczynku przed zbliżającym się nowym tygodniem wypełnionym pracą oraz studiami. Na szczęście jutro zajęcia miał dopiero wieczorem, mógł sobie więc odespać z rana długą noc. A doskonale wiedział, że jak spotka się z Magnusem to pójdzie spać dopiero wtedy, kiedy zacznie świtać. I cholera... miał nadzieję, że tym razem na pewno tak będzie. Jego dusza i ciało potrzebowały relaksu.
Oliver Lavoie
Wiek : 25
Odmienność : Czarownik
Miejsce zamieszkania : Cripple Rock
Zawód : student / sprzedawca w herbaciarni
Magnus Abernathy
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t362-magnus-abernathy#1091
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t402-magnus-abernathy#1273
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t403-fuck-marry-kill#1275
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t401-poczta-magnusa-abernathy#1272
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t362-magnus-abernathy#1091
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t402-magnus-abernathy#1273
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t403-fuck-marry-kill#1275
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t401-poczta-magnusa-abernathy#1272
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/
Uczta Ognia… wszędzie w mieście dało się wyczuć gorączkę towarzyszącą obchodzą tego święta oraz zapach dymu i popiołu. Ludzie wznosili modły do Lucyfera, a całe miasteczko było zajęte i żyło zupełnie innym rytmem niż zazwyczaj - przynajmniej takie wrażenie odnosił Magnus. Dzięki temu wszystkiemu obroża, którą założyła mu rodzina po niesławnych wydarzeniach lata poluźniła się i chłopak nie musiał kombinować, aby wyrwać się z rodzinnego domu. Przybieranie maski obojętności przychodziło mu z coraz większym trudem i czuł jak się dusi w czterech ścianach. Może i miał naturę w większości introwertyka, ale nawet on potrzebował życia na swoich zasadach i karmienia mroku, który w nim mieszkał. Właśnie dlatego ubrany w płaszcz z postawionym kołnierzem zmierzał w kierunku
pubu pod chyżym ghulem, w którym wiedział, że czekała na niego słodka ucieczka od rzeczywistości i myśli, tych chcianych i niechcianych, które kłębiły się pod tą blond czupryną.

Wchodząc do lokalu chłopak strzepał zabłąkane płatki śniegu, a może popiołu z włosów i rozpiął płaszcz, rozglądając się po pomieszczeniu. Pod wełnianym materiałem skrywała się czarna koszula z rozpiętymi dwoma górnymi guzikami, która przylegała do ciała mężczyzny niczym jego druga skóra. Czarne jeansy i glany sprawiały, że wyglądał jak smukły cień, który ma tylko zamiar przemykać po ścianach tak, aby nikt nie był w stanie go zauważyć. Te ciemne kolory kontrastowały z jego jasną karnacją i włosami, które przypominały płynne złoto. Dodatkowo nikłe światło w lokalu łapało biżuterię, którą miał na sobie: kolczyk z perłą pożyczony od siostry, łańcuszek z kosą śmierci oraz kilka sygnetów, które założył, aby odwrócić uwagę od swoich wiecznie poplamionych atramentem placów. Dzisiejszego wieczoru zdecydował się także założyć kółko w przekucie, które miał w nosie.

Nie wchodząc głębiej jego błękitne oczy wypatrywały jasnego koloru, który nie pasował do reszty pomieszczenia. Oliego nie dało się nie zauważyć, gdyż jego jasna czupryna zawsze jaśniała niczym pochodnia. Tym razem z resztą nie było inaczej, więc kiedy tylko Abernathy zlokalizował swój cel przywdział uśmiech, od którego nie jednej osobie zmiękłyby kolana i zaczął przemierzać sprężystymi krokami drogę, która dzieliła go od stolika, którą zajął chłopak.

- Zajęte? - zapytał ciepłym barytonem, który otulał niczym koc w zimne dni, a zarazem mógł namówić do największego grzechu, jeśli tylko miałby taką ochotę. Która z tych opcji miała być dzisiaj grana? Oczywiście, że ta druga, gdyż Magnus chciał zapomnieć na chwilę o świecie, który go otaczał i wyłączyć głosy, które niechciane mieszkały w jego głowie. Właśnie dla tego zmarszczył nos, widząc na stoliku wino. - Liczyłem na coś mocniejszego. - Specjalnie przeciągał sylaby, wpatrując się przenikliwie tymi szafirowymi oczami w Oliego.
Magnus Abernathy
Wiek : 27
Odmienność : Słuchacz
Miejsce zamieszkania : EAGLECREST, SAINT FALL
Zawód : Opiekun księgozbiorów | Student
Oliver Lavoie
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t237-oliver-lavoie
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t345-oliver-lavoie
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t343-psychoaktywny-dymek
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t344-poczta-olivera-lavoie
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f78-domek-olivera-lavoie-i-jego-babci
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t237-oliver-lavoie
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t345-oliver-lavoie
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t343-psychoaktywny-dymek
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t344-poczta-olivera-lavoie
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f78-domek-olivera-lavoie-i-jego-babci
Mówił to na głos tylko w odpowiednich sytuacjach. Teraz taka nie była. Ale kiedy tylko spojrzał na rozbierającego się mężczyznę, musiał przyznać, że miał cholerne szczęście w życiu. Widział jak Magnus ściągnął płaszcz, ale w wyobraźni pozbawiał go też koszuli, pozbawiał spodni, butów i jeszcze innych pozostałych elementów garderoby. I chociaż znał jego ciało już na pamięć, to jednak po wielu latach mężczyzna nadal działał na niego tak mocno, jak przy pierwszym spotkaniu. Trzymał przy ustach kieliszek z czerwonym trunkiem, krawędzią szkła przesuwał po ustach, a w tej samej dłoni, między palcami trzymał papierosa, z którego unosiła się strużka dymu. Prawie zapomniał gdzie jest i jak powinien się zachowywać. Był otwarty jeśli chodzi o swoją seksualność, niemniej wiedział, że zbytnie zbliżenie się z mężczyzną w miejscu publicznym, szczególnie tym barze, byłoby nieco przesadą. I tak chciał go widzieć całkiem nago. W końcu upił kilka łyków wina i odstawił ponownie kieliszek na stoliku. Nogą odsunął krzesło, a następnie usiadł już normalnie. Zmrużył oczy, kiedy tylko tembr głosu mężczyzny pokonał przestrzeń między nimi i wywołał ciarki przebiegające po plecach. Kochał go słuchać, uwielbiał, kiedy Magnus nachylał się nad jego uchem i szeptał mu słowa, od jakich nawet sam Lucyfer mógłby się zarumienić.

- Tak - odparł. Na jego ustach pojawił się ten szelmowski uśmieszek. Strzepnął popiół z papierosa do popielniczki. - Gdybyś wiedział, na co mocniejszego ja dziś liczę to byś się mógł mocno zdziwić mon chere. - Odparował, wtrącając przy okazji swoje zwyczajowe francuskie powiedzonko. Ponownie upił łyk wina, które dość szybko opuszczało granice wyznaczane przez szkło kieliszka. Po tym, na spokojnie, zaciągnął się papierosem ze dwa razy, na moment odwracając spojrzenie od przystojnego mężczyzny. Musiał to zrobić. Inaczej rzuciłby się na niego spragniony całkowitego zapomnienia. Zdecydowanie minęło za dużo czasu odkąd się z nim widział. I chociaż nie byli w związku, do tego białowłosy czarownik totalnie się nie nadawał, to jednak ich romans grzał jego duszę niemiłosiernym piekielnym płomieniem. Palił go do czerwoności za każdym razem, kiedy tylko Magnus pojawiał się w pobliżu. Możliwe, że to zwykła reakcja ciała. Możliwe, że w grę wchodziły jakieś uczucia. Kto wie, co się działo w sercu i mózgu Francuza?

- Siadaj - polecił w końcu. W oku Olivera można było dostrzec niebezpieczny błysk. To był ten moment, kiedy w pożądanie wkradał się mrok, kiedy płomień ciemniał, pozostając jednak nadal palącym żarem, kłującym skórę od środka swoimi językami. - Ja chyba na razie pozostanę przy winie. Kto wie? Może później zdecyduję się zamówić, coś mocniejszego. No chyba, że ty byś chciał mi coś postawić, wtedy będę musiał ci się odwdzięczyć - powiedział. Na zwieńczenie swych słów mrugnął do starszego czarownika i dokończył trunek zalegający mu w kieliszku. Po tym nalał sobie z butelki kolejną porcję. Odstawił butelkę i zauważył zgubioną kropelkę wina, która ściekała po zewnętrznej ściance kieliszka. Zebrał ją kciukiem i zbliżył do ust, zamiast jednak ją po prostu zlizać, zaczął ją od niechcenia rozcierać na swoich ustach. Robił to spoglądając na Magnusa, obserwował jego reakcję, chciał zbadać granice cierpliwości swojego kochanka.
Oliver Lavoie
Wiek : 25
Odmienność : Czarownik
Miejsce zamieszkania : Cripple Rock
Zawód : student / sprzedawca w herbaciarni
Magnus Abernathy
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t362-magnus-abernathy#1091
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t402-magnus-abernathy#1273
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t403-fuck-marry-kill#1275
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t401-poczta-magnusa-abernathy#1272
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t362-magnus-abernathy#1091
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t402-magnus-abernathy#1273
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t403-fuck-marry-kill#1275
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t401-poczta-magnusa-abernathy#1272
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/
Zdecydowanie Oliver mógł nazwać się szczęściarzem. W czasie kiedy się poznali Magnus praktycznie w ogóle nie brał się za świeżynki, szczególnie te płci męskiej, przeświadczony tym, że zbyt wiele z nimi kłopotu i nazbyt dają się powieść emocją czy wmówić sobie jakieś scenariusze, które tworzyły się w ich głowach, a które były sprzeczne z prawdą. Chłopak nie mógł pozwolić sobie na skandale, które szybko by się rozeszły i sprowadziły na niego gniew ojca. Już i tak był w tamtym czasie na cenzurowanym z powodu innych wybryków. Mimo wszystko, jednak jeżeli chodziło o tego czarownika to Abernathy złamał swoje zasady. Było w nim coś, co go przyciągało i nie mógł sobie go odpuścić, musiał położyć na nim swoje nieczyste ręce. Zresztą zbezczeszczenie go stanowiło tylko słodką wisienkę na tym iście grzesznym torcie. Oczywiście Magnus nigdy nie powiedział o tym Oliemu przeświadczony, że cieniutka nitka czaru pożądania, która między nimi powstała mogłaby wtedy prysnąć. Blondyn nie lubił pozbawiać się grzesznych przyjemności, a do nich na pewno zaliczał się Francuz - ubrany czy też nagi.

- Och… nie wiedziałem, że zaprosiłeś kogoś jeszcze. Wtedy przyszedłbym zdecydowanie wcześniej i zajął dobre miejsce, aby móc oglądać przedstawienie - odpowiedział kąśliwie i przeciągnął ręką po włosach. Mimo wszystko na jego ustach nadal błądził ten seksowny uśmieszek godzien samego Lucyfera. Chłopak lubił przekomarzać się ze swoim kochankiem, zresztą oboje byli siebie warci, jeżeli chodziło o tę grę. Każdy z nich lubił testować granice drugiego i patrzeć, który pierwszy ulegnie.

Jeśli Olivera przeszyły wcześniej dreszcze z powodu tembru głosu Magnusa, tak teraz jego ze względu na akcent chłopaka. Abernathy uwielbiał tę francuską manierę, która towarzyszyła każdemu słowu, które wypływało z ust białowłosego. Mógł słuchać go godzinami i rozkoszować się tym. Lepsze od tego były tylko świństwa i przekleństwa, które wyrzucały z siebie pod wpływem działań blondyna. Stanowiły one najbardziej grzeszny rodzaj muzyki zarezerwowanej dla dusz w najgłębszych piekielnych kręgach.

Oblizując nagle suche i spierzchnięte wargi, mężczyzna usiadł naprzeciwko swojego towarzysza i skinął na kelnerkę prosząc ją o podwójną whiskey. Naprawdę nie miał dzisiejszej ochoty na wino, ale za to nie miał zamiaru odmawiać go swojemu towarzyszowi.

- Możesz wypędzić Francuza z Francji, ale Francji z niego już nie - mruknął pod nosem i się zaśmiał. Oli w jego oczach stanowił chodzący stereotyp Francji z jej otwartością i zamiłowaniem do wina. Nie było w tym nic złego, szczególnie kiedy wino wpływało na chłopaka w taki, a nie inny sposób. Cóż… nie mógł mu odmówić jego narodowego afrodyzjaka, a tym bardziej mając co do niego niecne plany.

Kiedy kelnerka postawiła przed nim szklankę, uniósł ją do góry w geście toastu i upił niespiesznie łyk.

- Może wypiję co mam i zostawię cię sam z jeszcze jedną butelką, hm? Widzę, że nawiązaliście bardzo namiętną relację. - Oczy Magnusa pociemniały w reakcji na to, jak jego towarzysz się z nim drażnił. Zresztą nie tylko jego oczy to zdradzały, a także ton głosu. Chłopak żałował, że znajdowali się akurat w tym pubie, gdzie musiał zachowywać się powściągliwie. Może i ludzie byli już otuleni delikatną pierzynką upojenia alkoholowego, ale na pewno nie na tyle, aby zapomnieć o widoku dwóch czarowników, którzy zachowują się „dziwnie”.
Magnus Abernathy
Wiek : 27
Odmienność : Słuchacz
Miejsce zamieszkania : EAGLECREST, SAINT FALL
Zawód : Opiekun księgozbiorów | Student
Oliver Lavoie
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t237-oliver-lavoie
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t345-oliver-lavoie
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t343-psychoaktywny-dymek
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t344-poczta-olivera-lavoie
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f78-domek-olivera-lavoie-i-jego-babci
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t237-oliver-lavoie
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t345-oliver-lavoie
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t343-psychoaktywny-dymek
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t344-poczta-olivera-lavoie
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f78-domek-olivera-lavoie-i-jego-babci
Zaśmiał się.
- Mon amour, chciałbyś widzieć kogoś jeszcze poza mną? Ja Ci nie wystarczam? - Spytał i uniósł brew. Jego noga, wcześniej schowana pod krzesłem, przesunęła się i musnęła but mężczyzny. Po chwili koniuszkiem buta począł przesuwać po nodze Magnusa. Za bardzo tęsknił za jego bliskością. Odchylił się na krześle i zacmokał z udawanym niezadowoleniem. Następnie ponownie zaciągnął się papierosowym dymem, mając nadzieję, że dziś przyjmie jeszcze inną substancję, również do palenia. Ponownie popiół wylądował w popielniczce. Oliver nie mógł oderwać wzroku od intensywnego spojrzenia mężczyzny. Dym wypuścił w jego stronę i ponownie na jego ustach zawitał ten szelmowski uśmieszek, jaki często gościł na twarzy białowłosego czarodzieja, kiedy tylko widział się ze swoim kochankiem.

Skandale. Jak Oliver je kochał. Sam raczej był bardzo ekscentrycznym mężczyzną, do którego specyficznego zachowania i ubioru ludzie się przyzwyczaili. Nadal rzucali mu zagadkowe, zaciekawione spojrzenia, ale już rzadziej w porównaniu do czasu, kiedy postawił na taki a nie inny styl. Oczywiście można było domyślić się, że wolał facetów, ale ze względu na tabu, jakie w kwestii seksualności panowało w tych latach, sam nie wychylał się z przesadnym przyznawaniem, co do tego co robi z facetami, kiedy tylko noc zaczyna skrywać tę cześć ziemskiej półkuli. Bogaci czarownicy starali się unikać skandali, a Oliver... kąpał się w wolności, jakie one dawały. Trudno powiedzieć, kto w ich przypadku ściągnął tego drugiego na ścieżkę grzechu. Niemniej Lucyfer, spoglądając na ich poczynania, z pewnością doceniał gorące czernią serca zepsutych do szpiku kości, nurzających się w perwersji czynach dwójki czarowników. Wolność to było to, co zdecydowanie podobało się w piekilnej religii Francuzowi. Czasami miał wrażenie, że on jako jedyny rozumie w pełni nauki zapisane w Księdze Bestii. Miał swoje interpretacje, chociaż nie dzielił się nimi za często, może jedynie z bliskimi mu osobami. Do tych, po tak wielu latach znajomości, mógł zaliczyć zdecydowanie Magnusa.

- Wiesz co ci grozi, kiedy tylko zostawisz mnie samego, prawda? Szczególnie w taki wieczór... - Chociaż nadal mówił z uśmiechem to jednak w jego głos wkradła się zagadkowa chrypka. Językiem przesunął po ustach dopiero co zwilżonych winem. Po chwili z jego gardła wyrwał się pomruk. Zdecydowanie kochał smak czerwonego wina. Mimo, że we Francji wychowywał się ledwie do dziesiątego roku życia to jednak chyba coś było w tym, że Francji nie można wyrwać z Francuza. Tak samo, jak do Olivera pasowała czerwień alkoholu, tak złocisty odcień trunku Magnusa, doskonale komponował się z jego właścicielem. - Skoro już mowa o namiętnych relacjach, proponuję pewną grę. - Wiercił w wzrokiem w błękitnych oczach towarzysza. Zanim jednak wytłumaczył zasady gry, ponownie zaciągnął się papierosem i upił łyczek wina. Już czuł, jak powoli alkohol rozchodzi się po jego ciele, niewiele brakowało, by był w tym pierwszym, całkiem przyjemnym stanie upojenia. Stopę ułożył między nogami mężczyzny, na krawędzi jego krzesła. Niebezpiecznie zbliżał się do partii ciała, które u mężczyzn po prostu uwielbiał.

- Zagrajmy w kości. A żeby było ciekawiej... ten, który wygra będzie na tę jedną noc właścicielem tego drugiego. Może zrobić ze swoim niewolnikiem co tylko zechce, bez granic, bez haseł bezpieczeństwa, po prostu wszystko, co tylko się mu podoba. Od momentu wygranej aż do samego świtu jutro. A że mamy zimę, poranek też może być ciekawy. - Miał nadzieję, że Magnus przyjmie jego propozycję. W końcu stawka była całkiem wysoka. Mieć swojego niewolnika na noc? Czego chcieć więcej? Propozycja Olivera była bardzo niebezpieczna. Kto wie, co temu na górze przejdzie do głowy. Z drugiej strony jeszcze nigdy, tak jak w tej chwili, nie pragnął przegrać z kretesem.
Oliver Lavoie
Wiek : 25
Odmienność : Czarownik
Miejsce zamieszkania : Cripple Rock
Zawód : student / sprzedawca w herbaciarni
Magnus Abernathy
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t362-magnus-abernathy#1091
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t402-magnus-abernathy#1273
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t403-fuck-marry-kill#1275
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t401-poczta-magnusa-abernathy#1272
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t362-magnus-abernathy#1091
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t402-magnus-abernathy#1273
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t403-fuck-marry-kill#1275
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t401-poczta-magnusa-abernathy#1272
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/
Kolejnym dowodem na to, że w żyłach Olivera płynęła najczystsza francuska krew było jego zamiłowanie do uwodzenia. Magnus wiele razy był światkiem jak ten roztaczał na niego albo jakiegoś innego nieszczęśnika swój czar, ciągnąć za odpowiednie sznurki z wprawą mistrza marionetkarstwa.

- Może… Wiesz, że czasami lubię sobie popatrzeć - odparł tonem, który zupełnie nic nie zdradzał, ale jego usta nie kłamały. Czasami lubił obserwować jak Oli prowadzi innych nieszczęśników na pokuszenie i bierze od nich to na co ma ochotę. Cóż… Abernathy lubił oglądać dobre przedstawienia, a na pewno do takich zaliczał właśnie momenty, w których białowłosy uwodził innych. Jego zachowanie i styl życia nie pozostawiały złudzeń co do jego upodobań - to na pewno. Poza tym Magnus był zwolennikiem oraz pasjonatem wielokątów - nie tylko w łóżku, ale też w życiu, o czym Oliver już na pewno wiedział.

Kiedy chłopak poczuł, co jego kochanek wyprawia, ze szklanką whiskey przy ustach rozejrzał się czujnie przy barze, czy przypadkiem nie przyciągnęli niepożądanych spojrzeń. Mogli bawić się w kotka i myszkę, co zresztą blondyn uwielbiał, ale mimo wszystko musiał pilnować otoczenia za nich oboje, wiedząc, że Lavoie nie będzie przejmował się zbytnio konwenansami, gdyż to nie leżało w jego naturze. Widząc jednak, iż każdy jest zajęty sobą, chłopak rozluźnił się i pozwolił swojemu towarzyszowi robić to, co robił, aby zaspokoić swoją potrzebę dotyku. On w tym czasie upił kolejny łyk whiskey i przymknął oczy, kiedy ta spływała po jego przełyku rozpalając za sobą ogień. Jego wargi rozchyliły się, a spomiędzy nich wyrwało się ciche westchnie. Wiedział, że szaroniebiesko oczy śledzą każdy jego ruch, dlatego postanowił odegrać małe przestawienie…

- Co takiego? - spytał, kiedy otworzył oczy i wwiercił swoje błękitne tęczówki w Oliego, udając, że nie ma pojęcia, co chłopak miał na myśli. Zresztą Magnus jedynie się domyślał, co mogłoby się stać… Chłopak znalazłby sobie inny obiekt, w którego ramionach ukoiłby żar, który trawił go odkąd Abernathy przekroczył próg pubu albo… Cóż… czasami prysznic i własna ręka oraz wyobraźnia musiała wystarczyć, prawda? Pozostawała więc teraz tylko kwestia tego, jak bardzo Magnus postawił być okrutny w stosunku do młodszego od siebie chłopaka. Czy planował być bestią, która pozostawi go rozszarpanego na małe kawałeczki czy raczej pozwoli, aby strawiło go własne pożądanie? Decyzje… Decyzje… - Zamieniam się w słuch. - Odstawił na blat stolika szklankę i sięgnął po resztkę papierosa, którą Oli dzierżył w palcach.

Umieszczając na nim leniwe spojrzenie swoich akwamarynowych oczu, wsunął papieros między swoje wargi i zaciągnął się nim leniwie, zanim nie wypuścił obłoczku dymu wprost na swojego kochanka, który właśnie tłumaczył mu zasady gry, którą musiał wymyślić na poczekaniu. Z ust Abernathy’iego wyrwał się niski, chrapliwy śmiech godny samego Lucyfera. Chłopak właśnie sam na siebie wypisał wyrok na najwyższą karę. Teraz tylko pozostawało, zawierzyć wszystko dziwce, którą był los.

- Niewolnik swojego pana, aż do świtu? Bez żadnych granic i hamulców? Zdany na łaskę i niełaskę?[b] - Bardziej stwierdzał niż pytał, a na jego wargach coraz bardziej widoczny był uśmiech, który zwiastował tylko te najbardziej grzeszne i zepsute myśli oraz czyny. Był wygłodniały i białowłosy, który znał go jednak tyle lat musiał to dostrzegać. -[b] Młodsi mają pierwszeństwo - dodał, zanim ponownie nie zaciągnął się papierosem. Skoro Oli sam chciał ukręcić sznur swojej pętli kto kimże był Magnus, aby go powstrzymywać? On mógł stanowić jedynie kata, który wykona karę.
Magnus Abernathy
Wiek : 27
Odmienność : Słuchacz
Miejsce zamieszkania : EAGLECREST, SAINT FALL
Zawód : Opiekun księgozbiorów | Student
Oliver Lavoie
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t237-oliver-lavoie
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t345-oliver-lavoie
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t343-psychoaktywny-dymek
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t344-poczta-olivera-lavoie
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f78-domek-olivera-lavoie-i-jego-babci
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t237-oliver-lavoie
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t345-oliver-lavoie
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t343-psychoaktywny-dymek
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t344-poczta-olivera-lavoie
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f78-domek-olivera-lavoie-i-jego-babci
Gra w kości z MAGNUS ABERNATHY

A więc przyszło im pograć w kościany pojedynek. Wynik tej gry powinien być bardzo ciekawy i zdecydowanie chłopak doskonale wiedział na co się pisze w przypadku przegranej. Cholera, serio jak patrzył teraz na Magnusa, jak słuchał jego głosu i wspominał wszystkie te chwile spędzone razem w łóżku, miał szczerą nadzieję na przegraną. Kto wie? Jeśli Magnus bardzo się postara na tej swoistej randce, może życzeniem samego Olivera będzie, by to właśnie starszy o dwa lata mężczyzna przejął inicjatywę. Tak naprawdę w tej grze nie było ani przegranych, ani wygranych, liczyła się tylko czysta rozkosz, której pozazdrości im sam diabeł. Wezwał kelnerkę i poprosił o kości, zaraz oczywiście przyniosła im do stolika. Oliver chwycił je, wrzucił do specjalnego kubeczka, potrząsnął nim energicznie i wrzucił na stół. Zmrużył oczy i przełknął ślinę. Nie było idealnie i już oczami wyobraźni widział, jak cień Magnusa pada na niego, jak jego ciężka ręka opada bezlitośnie, by udowodnić Francuzowi, jak bardzo popełnił błąd, decydując się na takie zasady.

- Trzy, pięć, dwa, jeden i dwa. To razem daje trzynaście. Zobaczymy, czy liczba ta okaże się dla mnie szczęśliwa czy nie. - Powiedział. Na specjalnej karteczce napisał swoje punkty, a w oczekiwaniu na ruch kochanka, zdecydował się upić drobinkę wina, które jeszcze wygodnie spoczywało w kieliszku. Oblizał usta, jakby ledwo po oderwaniu kieliszka od ust, stęsknił się za tym słodko-cierpkim smakiem. Następnie jego wzrok spoczął na ustach Magnusa. Wtedy też odkrył, jak bardzo stęsknił się za smakiem jego ust. Ponownie przesunął językiem po swoich wargach, jakby w oczekiwaniu na to, jak skończą grę i udadzą się w dyskretne miejsce, by móc oddać się mrocznemu uczuciu, które od lat rosło w ich sercach zatrutych magicznymi mocami. Wpatrywał się też, jak papieros ląduje między ustami mężczyzny, jak jego lekko odkryta pieść unosi się, kiedy dym wypełnia usta, a kiedy tylko ten sam dym owiał jego twarz szarym całunem musiał wysilić całą siłę woli, by nie westchnąć.

- Jak myślisz mon chere? Wygrasz czy może tym razem to ja będę na górze, a ty będziesz musiał... - trudno było dosłyszeć, co mówi Oliver. Mógł to usłyszeć jedynie sam Magnus, który był wystarczająco blisko, by gwar panujący w środku baru nie rozwiał słów chłopaka. A wierzcie mi, te słowa same w sobie zdawały się być wyrwane z najgłębszych i najgorętszych kręgów piekieł. Te słowa mógł podpowiedź mu tylko demon, a to i tak nie zwykły demon, a ucieleśnione Pożądanie, które w tej chwili zdawało się przejmować kontrole już nie tylko nad ciałem, ale też umysłem chłopaka. Zdawał się słyszeć podszepty prosto z czeluści otchłani, która jednak nie była czarna a gorejąca czerwieniom i to taką nie do opisania. To co obiecywał Oliver Magnusowi mogłoby wywołać rumieńce nawet u najbardziej zepsutej duszy. Czy Oliver był zły? Nie. Czy był zepsuty? Też nie. Był jednak hedonistą, kimś kto kochał przyjemności, kto pławił się we wszystkim, co dawało mu niewysłowioną rozkosz. A przez to był bardzo otwarty, nawet na to, co śmiertelnicy uważali za niezbyt normalne. A w tym konserwatywnym społeczeństwie niewiele starczyło, by pewne słowa były uznane za moralny upadek. Niemniej tak, ambicją Olivera było w pewnym momencie rzucić Magnusa na kolana. A co dalej miał robić? To już będzie słodką tajemnicą tej dwójki.

_____________________________________
Podsumowanie rzutów kośćmi:
Oliver - 13
Magnus - 0
Oliver Lavoie
Wiek : 25
Odmienność : Czarownik
Miejsce zamieszkania : Cripple Rock
Zawód : student / sprzedawca w herbaciarni
Magnus Abernathy
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t362-magnus-abernathy#1091
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t402-magnus-abernathy#1273
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t403-fuck-marry-kill#1275
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t401-poczta-magnusa-abernathy#1272
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t362-magnus-abernathy#1091
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t402-magnus-abernathy#1273
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t403-fuck-marry-kill#1275
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t401-poczta-magnusa-abernathy#1272
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/
Skoro Oliver był dzisiejszego wieczoru w nastroju na gry, Magnus nie miał zamiaru mu odmawiać, szczególnie że w ten swój dziwny i nieczysty sposób mogli we dwoje świętować Ucztę Ognia. Choć w tej chwili to ogień piekielny powinien ich pochłonąć, a nie popychać dalej… głębiej… ku temu, co miał zgotować dla nich los. Czy blondyn bał się, że przegra? Nie. Szczerze było mu obojętne kto będzie na górze, a kto na dole. Ważniejsze było tylko ile kto otrzyma przyjemności, dlatego dla niego w tym zestawieniu byli przegrani i wygrani. Czasami to osoba, która dawała otrzymywała więcej, a czasami na odwrót. Wszystko zależało od rozłożenia sił i intencji, a jedno było pewne - rzaden z nich nie miał czystych intencji. Ich umysły, pragnienia i ciała były poczerniałe od grzechu, a miejsce w jednym z głębszych kręgów piekielnych już dawno zapewnione.

Wzrok Magnusa przesunął się leniwie po kelnerce, która przyniosła im kości i chłopak szybko dopił swoją whiskey prosząc o kolejną. Nie pił po to, aby zyskać odwagę, a żeby wyciszyć głosy w głowie i pozostać sam na sam ze swoimi grzesznymi myślami, które miały dużo wspólnego z nagim lub półnagim Olim, który właśnie rzucał kośćmi. Poza tym nigdy przed nim nie ukrywał, że kobiety także go pociągają. Nie rozumiał, po co ma wybierać albo się ograniczać skoro zarówno kobiety, jak i mężczyźni potrafili dawać mu rozkosz. Każde na swój sposób.

Widząc wynik chłopaka blondyn jedynie zacmokał z dezaprobatą. Miał nadzieje na wyzwanie, a nie łatwą wygraną. Lubił, kiedy zwierzyna walczyła albo chociaż udawała, że walczy.

- Nawet nie próbujesz udawać, że chcesz wygrać - zauważył kręcąc głową i przeciągnął ręką po włosach, zaciągając się po raz ostatni papierosem, zanim nie zgasił go w popielnicy. Podziękował kelnerce skinieniem głowy, kiedy postawiła przed nim kolejną szklankę z bursztynowym płynem. - Oli wiesz, że lubię uczciwą grę. - Zgarnął kości do kubeczka i w odruchu chuchnął na nie, jakoby to miało mu przynieść szczęście. Miał naturę aktora, a jak wiadomo ci są przesądni, czasami nawet, aż za bardzo.

Kości wypadły z kubeczka i z charakterystycznym brzdękiem potoczyły się po stole. Wysypane ułożyły się w ciąg liczb: cztery, dwa, trzy, dwa i cztery. Piętnaście. O dwa więcej niż liczba oczek białowłosego, co sprawiało, że Abernathy był na prowadzeniu. Na razie.

- Aż tak bardzo stęskniłeś się za widokiem moich oczu utkwionych w tobie, kiedy ci obciągam? - Gwar w pubie sprzyjał rozmowie, która stawała się coraz bardziej wyuzdana. Magnus powinien być bardziej powściągliwy w słowach, ale do niego też szeptał ten sam demon do Olivera. W jego przypadku jednak demon ten przybrał postać sukkuba, który sączył mu do ucha gorący i gęsty jad, który wprowadzony do krwioobiegu krążył i osadzał się w różnych częściach ciała czarownika. Wpływał też na język, który stał się rozwiązły i nie chciał poddać się więzieniu.

Abernathy wiedział, że jest zły i zepsuty, ale mu to nie przeszkadzało i nie krył tego, a przynajmniej nie przed tymi, którzy poznali jego prawdziwą naturę.. To zepsucie było jego siłą i atrybutem, który skrzętnie wykorzystywał, o czym Francuz musiał się już nie raz przekonać w ciągu tych lat, które dzielili razem. Takie okazje tylko to potwierdzały.

- Aby spełnić swoje marzenie, będziesz musiał się bardziej postarać. - Puścił mu oczko i przesunął w jego stronę kubek z kośćmi. - Dmuchnąć na szczęście? - W tym krótkim pytaniu była dwuznaczność, która zawisła między nimi jak ciężki zapach piżma.
Magnus Abernathy
Wiek : 27
Odmienność : Słuchacz
Miejsce zamieszkania : EAGLECREST, SAINT FALL
Zawód : Opiekun księgozbiorów | Student
Oliver Lavoie
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t237-oliver-lavoie
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t345-oliver-lavoie
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t343-psychoaktywny-dymek
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t344-poczta-olivera-lavoie
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f78-domek-olivera-lavoie-i-jego-babci
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t237-oliver-lavoie
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t345-oliver-lavoie
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t343-psychoaktywny-dymek
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t344-poczta-olivera-lavoie
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f78-domek-olivera-lavoie-i-jego-babci
Gra w kości z MAGNUS ABERNATHY

Tak, doskonale wiedział, że Magnus gustuje po prostu w ładnych ludziach bez względu na to, jakiej byli płci. W pełni to szanował, chociaż sam raczej nie zdecydowałby się na seks z kobietą. Po prostu sam odczuwał pociąg jedynie do facetów i nie ukrywał, że jak widział siebie w trójkącie to głównie z innymi facetami. Ot, taka była po prostu jego natura i tyle. Niemniej czasami odczuwał zazdrość, kiedy przy nim Magnus spoglądał na innych, szczególnie na kobiety. W końcu to on był tutaj zdecydowanie najlepszą partią. Oczywiście pewnie Magnus robił to specjalnie, wiedział, że zazdrosny Oliver robił wszystko, by udowodnić mu, że nie ma lepszego partnera w łóżku od niego. Zazdrosny zdecydowanie chętniej mu ulegał i chętniej pokazywał, czym jest piekło. Ta noc miała być wyjątkowo gorąca, nawet mimo tego, że pogoda była iście zimowa. Tym razem to jednak nie mróz miał sprawiać mu ten przyjemny rodzaj bólu, a czynić miały to ręce jego kochanka.

Spoglądał z niecierpliwością, jak ten wyrzuca kości na swoją turę. Przełknął ślinę nerwowo, kiedy ujrzał, że Magnus wyrzucił nieco wyższy wynik. Jego wargi zdawały się spierzchnąć, musiał je zwilżyć, najpierw językiem, a następnie kolejnym łykiem wina. Znowu przez jego plecy przebiegły ciarki, kiedy tylko Magnus postanowił powiedzieć dokładnie to, co powiedział. A jednocześnie jego usta ponownie przyozdobione zostały tym tajemniczym, wygłodniałbym wręcz uśmiechem.
- Co ja mogę poradzić, że po prostu uwielbiam wtedy na ciebie patrzeć? Do twarzy ci wtedy z... - w tym momencie sugestywnie spojrzał w dół. Mógł powiedzieć o co mu chodzi, jednakże pewne niedopowiedzenia działały zdecydowanie lepiej niż to, co mówiło się bezpośrednio. Uniósł nogę i przesunął koniuszkiem buta po łydce mężczyzny. A jednak jego twarz nie zdradzała nic więcej. Był niczym pokerzysta, który częściowo nieudolnie ukrywa targające nim emocje. A przecież przed nimi jeszcze kilka tur rzutów kostkom, zanim dowiemy się, który dziś straci swoją wolność na rzecz spełniania najdzikszych fantazji tego drugiego.

W końcu przyszła kolej chłopaka. Chwycił kości. Wrzucił je do kubeczka i energicznie nim potrząsnął. W głowie już składał modlitwy do wszystkich znanych mu bóstw. W końcu, po kilku ruchach, wyrzucił kości i z wrażenia uniósł wysoko brwi. Następnie znowu z tym szelmowskim uśmiechem spojrzał na swojego kochanka.
- Coś czuję mon chere, że czeka cię bardzo długa noc. I wierz mi, zadbam o to, żebyś zapamiętał na bardzo długo swojego... pana. - Przed ostatnim słowem zrobił specjalnie pauzę. A słowo to wypowiedział już gardłowo, niemalże wygłodniale. Zdecydowanie kochał tę grę i wcale tutaj nie chodziło o kościane pojedynki, ale ich grę słów. Chociaż niedopowiedzenia podgrzewały atmosferę to czasami warto było dodać odrobinę podpałki w postaci drobinki bezpośredniości. Taka wybuchowa mieszanka mogła zatrząsnąć fundamentami samego piekła. Kości pozostawił na stole. Trzy, sześć, sześć, sześć i trzy. Dokonała liczba. A wynik był bardzo wysoki, bo aż dwadzieścia cztery. W połączeniu z poprzednim rzutem, dawało to już wynik trzydzieści siedem, a to dopiero druga runda. Zapowiadało się, że Oliver będzie mógł naprawdę tego dnia się dobrze bawić.

_____________________________________
Podsumowanie rzutów kośćmi:
Oliver - 13 + 24
Magnus - 15
Oliver Lavoie
Wiek : 25
Odmienność : Czarownik
Miejsce zamieszkania : Cripple Rock
Zawód : student / sprzedawca w herbaciarni
Magnus Abernathy
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t362-magnus-abernathy#1091
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t402-magnus-abernathy#1273
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t403-fuck-marry-kill#1275
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t401-poczta-magnusa-abernathy#1272
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t362-magnus-abernathy#1091
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t402-magnus-abernathy#1273
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t403-fuck-marry-kill#1275
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t401-poczta-magnusa-abernathy#1272
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/
Panowie znali się już tyle lat, że byli dla siebie nawzajem jak otwarta księga i nie mieli przed sobą nic do ukrycia, przynajmniej na pozór. Tak, Magnus czasami specjalnie przesuwał tym leniwym i rozbierającym wzorkiem po kobietach w towarzystwie Oliego, aby wywołać u niego zazdrość. W końcu jak wiadomo to jeden z lepszych afrodyzjaków, który potrafi sprawić, że twój partner stawał na głowie i to dosłownie. Nic więc dziwnego, że Abernathy dolewał oliwy do ognia w ich grze. W końcu, jeżeli mieli spłonąć to tylko w najgorętszych płomieniach, które pochłoną ich w mgnieniu oka… Poza tym Magnus był wielbicielem kontroli, szczególnie jeżeli chodziło o rozkosz. Słuchanie błagań i skomleń poruszało głęboko ukrytą strunę w jego zepsutej duszy na równi z widokiem klęczącego czy przywiązanego kochanka, który zdany był na jego łaskę i niełaskę. Oczywiście wszystko było w rękach tego drugiego i to on gotował sobie dany los, a czarownik tylko i wyłącznie go egzekwował. Jak na razie Oli wpędzał się w piekielną otchłań, z której na pewno nie wyjdzie bez szwanku, a raczej nosząc na sobie znamiona nocnych poczynań.

Tak, niedopowiedzenia miały w sobie ten urok i czar, który sprawiał, że wszystko było lepsze, dlatego nie winił swojego towarzysza, że nie dokończył zdania. Czując jednak jego poczynania pod stołem, Magnus przymknął oczy, aby kiedy je otworzyć, spojrzeć na chłopaka spod wachlarza swoich ciemnych rzęs. Od początku grali w niebezpieczną grę, jednak o dziwo to Oli dzisiaj popychał ich oboje w objęcia demona, który na stałe rozgościł się nad ich stolikiem. Dla mężczyzny był to przyjemny powiew świeżości i oderwanie się od rutyny. A co do twarzy pokerzysty… Może dla innych jego emocje i intencje były niejasne, ale nie dla Magnusa, który znał każdy skrawek jego ciała, jak i duszy… Zepsutej, ale zarazem jakiej pięknej duszy. Jednak zanim przyjdzie do ponownego jej obnażenia, musieli dokończyć grę. Grę, nad którą musiał czuwać sam Lucyfer.
Na widok oczek, które wyrzucił Oli Magnusowi zaschło w ustach, więc sięgnął po whiskey. Alkohol spływał po jego przełyku, kiedy ciarki zsuwały się w dół po jego kręgosłupie. Tym razem nie tylko z powodu francuskiego, który wkradł się w wypowiedź białowłosego, ale tego, w jaki sposób powiedział ostatnie słowo.

Źrenice blondyna rozszerzyły się pochłaniając w większym stopniu błękit jego oczu, a ręka zgarniająca kostki lekko zadrżała. Tak samo zadrżał jego uśmieszek, kiedy zobaczył jaką wartość wyrzucił. Szesnaście. Oliver zdecydowanie wychodził na prowadzenie.

-Lucyfer musi mieć cię dzisiaj w opiece albo po prostu próbuje mnie ukarać - rzucił pobłażliwym tonem, aby zamaskować to, jakie emocje w nim drzemały. Magnus nie bał się oddania kontroli kochankowi, nawet na to czekał niecierpliwie.

Oddając kubek z kośćmi wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów i wyciągnął jednego, aby zająć czymś dłonie, które coraz bardziej chciały wkraść się pod ubranie, które miał na sobie jego towarzysz. Poczuć ciepłą skórę i móc ją pieścić. Złożyć pocałunek na jego znamieniu i sprawić, że istoty w kryjące się w mroku spłoną ze wstydu oglądając poczynania tej dwójki czarowników.
Magnus Abernathy
Wiek : 27
Odmienność : Słuchacz
Miejsce zamieszkania : EAGLECREST, SAINT FALL
Zawód : Opiekun księgozbiorów | Student
Oliver Lavoie
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t237-oliver-lavoie
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t345-oliver-lavoie
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t343-psychoaktywny-dymek
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t344-poczta-olivera-lavoie
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f78-domek-olivera-lavoie-i-jego-babci
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t237-oliver-lavoie
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t345-oliver-lavoie
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t343-psychoaktywny-dymek
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t344-poczta-olivera-lavoie
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f78-domek-olivera-lavoie-i-jego-babci
Gra w kości z MAGNUS ABERNATHY

Dochodził do wniosku, że dużo ryzykował. W końcu znał Magnusa, wiedział że w pewnych konkretnych sytuacjach był... kreatywny. Niekiedy zazdrościł mu tej kreatywności, chociaż Oliver sam też potrafił poruszyć wyobraźnię i o kolejny milimetr przesunąć granice perwersji tylko po to, by znowu móc zaskoczyć swojego kochanka. Niemniej przecież była Uczta Ognia, wielkie wydarzenie, które musiało być odpowiednio celebrowane. A Oliver chciał zadbać, by w tej chwili ich wielki Pan porzucił innych czarowników bawiących się między płomieniami i swoje spojrzenie skierował właśnie na tę dwójkę. By zobaczył, jak czczą go tak, jak powinno się czcić. W końcu mroczna modlitwa płynąca namiętnie z dwóch złączonych ciał potrafiła wstrząsnąć fundamentami niematerialnego świata w porównaniu do klepania głupich formułek podczas mszy w Kościele. Oliver był nikim innym, jak człowiekiem czynu. Czcił Lucyfera swoimi działaniami i wiedział, że ten sprzyja mu jak nikomu innemu.

Spoglądanie na Magnusa, kiedy wyrzucił tyle kostek było niczym kąpiel w miodzie i mleku. Kąciki jego ust unosiły się, ale uśmiech tym razem nie był szelmowski, a krył się w nim niewysłowiony mrok, za to na końcu tego mroku można było dostrzec pierwsze przebłyski żarzącej się czerwieni. Ciemne płomienie skąpane w mroku tylko czekały niecierpliwie, buzowały w pustce, by wypełnił jej nieskończone granice po brzegi już ledwie za kilka godzin, kiedy tylko Oliver i Magnus skryją się przed ciekawskimi spojrzeniami, kiedy będą brali pełnymi garściami to, co dało im cudowne życie, błogosławieństwo samego Diabła. Zamiast po swój kieliszek, sięgnął po szklankę Magnusa i upił od niego łyk złocistego trunku. Whisky było szlachetnym alkoholem, podczas gdy wino było napojem pasji. Podobnie można było znaleźć tutaj metaforę Magnusa i Olivera. Pierwszy z nich krył w sobie coś z mrocznej szlachetności podczas gdy drugi spijał z nieskończonego morza czarnej pasji. Obserwował, jak drżącymi dłońmi chwyta kości, jak wyrzuca je na stół, a wynik sprawił, że przez całe ciało Olivera przeszedł prąd. Cóż, chyba powoli było wiadomo, kto wygra całą grę, chociaż kto wie... tkaczki losu były kapryśne.

- Lucyfer próbuje cię dziś ukarać? Kochanie, jak będziesz mi dziś posłuszny to możesz mieć pewność, że nie będzie powodu do kar chyba, że chcesz zobaczyć, co ciekawe wymyślę, żeby skarcić mojego cudownego kochanka - odparł. Jego głos był zachrypnięty, może od spalonego papierosa, może od wypitego alkoholu, a może od wzbierającej fali pożądania, która powoli wypełniała jego ciała z każdzym, coraz mocniejszym uderzeniem serca. Przełknął ślinę i w końcu zebrał kostki, jakie spoczywały na stole. Czas na jego turę i chociaż wcześniej miał nadzieję, że przegra to jednak w jego myślach kotłowały się pomysły na to, jak może poniżyć kochanka, by wywołać niewyobrażalną ekstazę. I może faktycznie czuwał nad nim nie tylko Lucyfer ale całą Trójca. Parsknął, kiedy tylko zobaczył, jakie kości wypadły. Żeby poniżyć kochanka, spojrzał mu prosto w oczy i z pamięci wyrecytował każdą z cyfr. - Sześć, pięć, jeden, pięć i pięć. Już nie mogę się doczekać końća naszej gry mon chere. - Upił łyk wina. Dwadzieścia dwa to całkiem ładny wynik, zbliżał ich do całkiem ciekawej nocy.

_____________________________________
Podsumowanie rzutów kośćmi:
Oliver - 13 + 24 + 22
Magnus - 15 + 16
Oliver Lavoie
Wiek : 25
Odmienność : Czarownik
Miejsce zamieszkania : Cripple Rock
Zawód : student / sprzedawca w herbaciarni
Magnus Abernathy
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t362-magnus-abernathy#1091
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t402-magnus-abernathy#1273
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t403-fuck-marry-kill#1275
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t401-poczta-magnusa-abernathy#1272
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t362-magnus-abernathy#1091
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t402-magnus-abernathy#1273
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t403-fuck-marry-kill#1275
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t401-poczta-magnusa-abernathy#1272
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/
Czarownik nie uważał się za kreatywnego, a przynajmniej nie w tym znanym wszystkim tego słowa znaczeniu sensie. Bardziej widział w sobie dobrego obserwatora, który po prostu odczytywał dla większości niezauważalne znaki. Drobne drganie kącika ust, powieki, podwijające się palce u stóp czy przyspieszony oddech. Widział w sobie bardziej znawcę ludzkiego ciała w zakresie rozkoszy i po prostu wykorzystywał zdobytą wiedzę w sposób godny samego Diabła. Miał w sobie coś z szarlatana, ale jego kochankowie nie uskarżali się na to. W końcu kto nie pragnie spłonąć w ogniu rozkoszy?

Magnus nie uważał się za osobę religijną, czasami nawet zapominał o świętach i skupiał się tylko na swoich ulubionych. Uczta Ognia akurat się do nich nie zaliczała, ale miała w sobie swoisty czar - to musiał jej oddać. Gorączka płomieni, która trawiła na swojej drodze wszystko, co napotkała. Widział w tym coś magiczne, a może raczej po prostu metaforę dwóch ludzkich ciał, które trawiła gorączka pożądania i w której to spalali się nawzajem, stapiając się w jedno. Już niedługo sam miał poddać się takiemu ogniowi i już nie mógł się tego doczekać. Oczy Oliego zdradzały mu, że jego duszę pochłaniał mrok, ale i ogień gorętszy niż ten piekielny, a Magnus chciał w niego wejść i pozwolić mu się doszczętnie spalić, aby się oczyścić.

- Nie mieszaj, potrzebuje cię w dobrej kondycji dzisiaj - skarcił delikatnie Francuza, kiedy ten sięgnął po jego whiskey i upił jej odrobinę. Czyżby nie dowierzał w to, co właśnie się działo i potrzebował czegoś mocniejszego, aby się uziemić? - Poza tym wolę twój smak po winie. - Jego język przesunął się powoli po spierzchniętych wargach. Nie tylko Oliver stęsknił się za smakiem ust swojego kochanka. Abernathy chciał skraść mu każdy oddech, aż ten zacznie omdlewać w jego ramionach.

Magnus nie odezwał się w odpowiedzi na zadane mu pytanie, a jedynie obserwował białowłosego spokojnie paląc papierosa. Jego twarz mogła być spokojna, ale palce i głowa już nie. Pod tą blond czupryną kłębiły się różne myśli - te niebezpieczne i mroczne oraz śliskie niczym delikatna satyna, która otuli cię i nie spostrzeżesz się, zanim owinie cię w śmiertelny kokon. Dzisiaj nie miała być przelana krew, no może odrobinkę, jeżeli ktoś z nich się zapomni, ale w końcu co to za święto ku czci Lucyfera bez krwi. Jakby rozkosz dwojga czarowników w mroku nie wystarczyła, aby przyciągnąć uwagę Gwiazdy Zarannej. Palce świerzbiły, aby zanurzyć się we włosach i przytrzymać go na miejscu lub też pozbawiać kolejnych części zbędnej garderoby.

Kości kolejny raz się potoczyły po stole, a kiedy się już zatrzymały z palców Abernathy’iego wysunął się papieros, padając na stolik i wypalając małą dziurkę.

-Kurwa. - Zaklął, zanim jeszcze Oli wyrecytował mu wartości swoich kości, jakby sam nie mógł ich odczytać. Wiedział, że w ten sposób próbuje go niejako poniżyć i wypić z pantałyku, ale Magnus już wiedział, że dzisiejszej nocy zejdzie do piekła, tylko nie był pewien jak głęboko…

Nie przejmując się porzuconym papierosem blondyn zgarnął kości i rzucił je jakby od niechcenia, a kiedy już się zatrzymały spojrzał na Olivera z delikatnym i niewinnym uśmiechem, choć jego oczy przypominały oczy szaleńca z powodu gorączki, jakie je trawiła.

- Ja coraz bardziej też. - Brzmiał jakby brakowało mu oddechu. Z każdym uderzeniem serca trucizna w postaci pożądania rozlewała się po wszystkich zakamarkach ciała. - Osiemnaście. - Odpuścił sobie recytacji liczby oczek poszczególnych kości. Oliver wysunął się na prowadzenie. - Zaczynam podejrzewać, że zaprzedałeś coś więcej niż duszę Naszemu Panu mój drogi.
Magnus Abernathy
Wiek : 27
Odmienność : Słuchacz
Miejsce zamieszkania : EAGLECREST, SAINT FALL
Zawód : Opiekun księgozbiorów | Student
Oliver Lavoie
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t237-oliver-lavoie
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t345-oliver-lavoie
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t343-psychoaktywny-dymek
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t344-poczta-olivera-lavoie
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f78-domek-olivera-lavoie-i-jego-babci
KARTA POSTACI : https://www.dieacnocte.com/t237-oliver-lavoie
KALENDARZ : https://www.dieacnocte.com/t345-oliver-lavoie
RELACJE : https://www.dieacnocte.com/t343-psychoaktywny-dymek
POCZTA : https://www.dieacnocte.com/t344-poczta-olivera-lavoie
MIESZKANIE : https://www.dieacnocte.com/f78-domek-olivera-lavoie-i-jego-babci
Gra w kości z MAGNUS ABERNATHY

Czuł się pewnie. Może nawet nieco za pewnie. Jednakże kto by się nie zaczął pławić w zwycięstwie, kiedy kości tak sprzyjały. Nie spodziewał się jednak, że kaprys losu szybko zetrze mu ten uśmieszek z twarzy. Zanim jednak rzucił kości robił wszystko, by pokazać kochankowi kto jest górą, kto wygrywa. Kusił go, wodził za nos, doskonale zdając sobie sprawę, że kiedy tylko zaświta Magnus chętnie zemści się za wszelkie poniżenia, jakimi obdarowywał go w tej chwili Oliver. A może tak naprawdę młody alchemik robił to wszystko specjalnie, by dotrzeć do głębin w duszy towarzysza dzisiejszej gry? Spojrzenie tkwiło w oczach mężczyzny. Jak zawsze jego oczy, podobnie zresztą jak głos, totalnie hipnotyzowały Olivera. Uwielbiał go słuchać. Nogi mu miękły już podczas zwyczajowych rozmów, a totalnie odlatywał ku głębinom piekła, kiedy tylko usta Magnusa szeptały chłopakowi do ucha najróżniejsze bezeceństwa. Oj tak, uwielbiał jak tembr głosu męzczyzny wprowadza powietrze w drgania, które następnie docierają do uszu Oliivera odejmując mu zmysły. Czy były zaklęcia, odbierające zdrowe zmysły jedynie dzięki wyszeptaniu odpowiednich słów w odpowiedni sposób? Sam nie wiedział. Chciał jednak całkowicie zatracić się tej nocy. Chciał przestać myśleć i dopuścić najdzikszy instynkt do głosu. To, co siedziało gdzieś głęboko, ten dziki zwierz, który niegdyś biegał na wolności, a teraz siedział w klatce ewolucji, miał zostać wypuszczony. Bestia, bo inaczej tego nie można powiedzieć, miała pożywiać się ciałem Magnusa, jego pożądaniem, podczas gdy bestia Magnusa miała pożywiać się pasją Olivera.

- Mam nadzieję, że nie wątpisz w moją kondycję słońce. Chyba już nie raz ci udowodniłem, że jestem twoim najlepszym łóżkowym partnerem, nieprawdaż? - Mówił to z tą irytującą pewnością siebie. A jednak, kto wie? Może było w jego słowach ziarnko prawdy. Wszakże w łóżku, czy dowolnym innym miejscu, gdzie można było tylko oddać się cielesnym rozkoszom, wykazywał się nadzwyczajną kreatywnością, pasją, a przede wszystkim zaangażowaniem. Odstawiając szklankę mężczyzny na swoje miejsce, palcem przesunął po krawędzi szkła, a następnie zlizał ostatki złotego trunku. A po tym, jak już wyrzucił bardzo wysoki wynik, wypił dwa łyki swojego czerwonego wina. Spoglądał na kości, jakie wyrzucił mężczyzna. Zdawało mu się, czy wyrzucał on coraz więcej? - Nie narzekaj mój drogi. Masz całkiem dobre kości. Chociaż na tę chwilę to ja wygrywam. Zadbam o to, żebyś nie mógł wstać jutro z łóżka i został przy mnie jak najdłużej. - Odparł. To był całkiem dobry plan przecież. Tak zmęczyć kochanka, tak wydobyć z niego wszelkie siły, że nie da rady wyjść z łóżka i Oliver będzie mógł cieszyć się bliskością i ciepłem jego ciała jak najdłużej tylko mógł. Czy kochał Magnusa? Cóż, jakieś uczucia do niego żywił. Łączył ich dość zażyły romans. I chociaż ich relacja skupiała się w dużej mierze na seksie, to jednak Oliver nie mógł odmówić sobie przyjemności składania drobnych pocałunków na ustach Magnusa czy zwyczajnego przytulania się.

- Dobrze, teraz moja kolej. Kostki, bądźcie mi łaskawe - rzucił. Zebrał wszystkie kości, wrzucił je znowu do specjalnego kubeczka, potrząsnął nim energicznie i dał działać tkaczkom losu. I w tej chwili jego wyobrażenie zwycięstwa zaczęło się powoli sypać. Co z tego, że prowadził. Kości zadrwiły z niego, bo wypadły trzy jedynki i dwie dwójki. Zostawił kości na stole i od razu sięgnął po wino. Upił trzy łyki. Spokojnie odstawił kieliszek na stół. - Gdyby jednak jakimś cudem zdarzyło się, że ty wygrasz kochanie, mam nadzieję, że zapamiętasz, jak cię tutaj dziś wodziłem i zrobisz wszystko, co tylko przyjdzie ci na myśl, żeby odpłacić mi się pięknym za nadobne. - Powiedział, chociaż bardziej podpisywał na siebie wyrok. A jednak chciał zobaczyć, jak bardzo Magnus potrafi być bezwzględny. Liczył na to, że wydobędzie z niego same najgorsze a może najlepsze cechy. Nie chciał ulgowego traktowania, nie liczył na takie. Wręcz przeciwnie, miał nadzieję, że jego kochanek chwyci bat skręcony ze wszystkich swoich fantazji i będzie nim okładał Olivera ku uciesze demonom oraz Trójcy.

_____________________________________
Podsumowanie rzutów kośćmi:
Oliver - 13 + 24 + 22 + 7
Magnus - 15 + 16 + 18
Oliver Lavoie
Wiek : 25
Odmienność : Czarownik
Miejsce zamieszkania : Cripple Rock
Zawód : student / sprzedawca w herbaciarni